Perspektywa ograniczenia i następnie wygaszenia dodruku dolarów (QE) przez Fed w dalszym ciągu ciąży na notowaniach złota. Po czwartkowym załamaniu kurs kontraktów terminowych nie powrócił do poziomu 1.300 USD za uncję.
Choć w środę wieczorem Ben Bernanke nie powiedział niczego nowego, to inwestorzy potraktowali jego słowa jako sygnał do ewakuacji z ryzykownych aktywów, na czym paradoksalnie ucierpiało także złoto – traktowane przez niektóre fundusze jak zwykły surowiec przemysłowy.
Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga szacują, że we wrześniu QE3 zostanie ograniczony z 85 do 65 mld USD miesięcznie. Według nich skup obligacji zakończy się do czerwca 2014 roku. Oznaczałoby to, że do tego czasu Rezerwa Federalna dodrukuje 840 mld dolarów, zwiększając bazę monetarną Stanów Zjednoczonych o kolejne 25%.
Wizja ograniczenia taniego pieniądza pod spekulacje na rynku kontraktów surowcowych sprawiła, że w czwartek cena złota spadła do najniższego poziomu od września 2010 roku. W piątek o 16:25 złotymi kontraktami handlowano po kursie 1.294,34 USD/oz, czyli o 0,9% wyższym od wczorajszego zamknięcia.

Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberga spodziewają się dalszej przeceny żółtego metalu. 15 z 26 ekspertów oczekuje spadku ceny złota w przyszłym tygodniu, a tylko sześciu prognozuje wzrosty. To najbardziej pesymistyczne nastawienie od stycznia 2010 roku.
K.K.




























































