Wzrost gospodarczy „nie jest tak szybki, jakbyśmy tego chcieli” – powiedział dziś kongresmanom szef Fed-u Ben Bernanke, równocześnie doradzając amerykańskim prawodawcom ograniczenie deficytu budżetowego. Departament Skarbu ocenił, że do 2015 roku dług publiczny Stanów Zjednoczonych dojdzie do 19,6 bilionów dolarów wobec obecnych 13,0 bln $. Ale w Ameryce na razie uważają, że kryzys nadmiernego zadłużenia dotyczy tylko Europy.
Coraz wyraźniej widać, że „umiarkowany” wzrost amerykańskiego PKB nie rozwiąże takich problemów jak wysokie bezrobocie czy nadmierny deficyt fiskalny. Przy takim tempie ożywienia wątpliwe są też prognozy analityków, którzy zakładają, że zyski spółek z indeksu S&P500 będą rosły w najszybszym tempie od 15 lat. Obraz relatywnej słabości największej gospodarki świata wyłania się także z Beżowej Księgi – czyli cyklicznego raportu wydawanego przez regionalne oddziały Fed-u. Choć we wszystkich 12 dystryktach odnotowano poprawę koniunktury, to w większości z nich jest ona ledwie „skromna”. To bardziej przypomina recesję „typu U” (czyli powolne ożywienie po głębokim regresie) niż lansowane przez ekonomistów z Wall Street ożywienie w kształcie litery V.
Rynki reagowały na te doniesienia z mieszanymi odczuciami. Sesję zaczęliśmy od wzrostów, które po godzinie handlu wyraźnie przyspieszyły. To mogła być reakcja na słowa Bernanke, który powtórzył swe firmowe określenie. Użył bowiem frazy, że „w razie potrzeby Fed będzie działał na rzecz stabilności finansowej i wzrostu gospodarczego”. Po przełożeniu na polski oznacza to: „nie podniesiemy stóp procentowych, dopóki nie zobaczymy boomu”.
Lecz wkrótce później giełdowe indeksy wyznaczyły maksima dzisiejszej sesji i zaczęły powoli, ale nieubłaganie osuwać się w kierunku poziomów z wtorkowego zamknięcia. Być może inwestorzy doszli do wniosku, że z gospodarką nadal musi być źle, skoro Fed wyraża gotowość do jej „wspierania”.
Te wątpliwości najmocniej dały o sobie znać w ostatniej godzinie handlu. Wówczas indeksy zabarwiły się na czerwono, oddając całość wcześniejszych wzrostów. Dow Jones stracił 0,4%, powracając poniżej pułapy 10.000 punktów. S&P500 zakończył dzień na poziomie 1.056 pkt., zniżkując o 0,6%. Nasdaq spadł o 0,5%, meldując się z wynikiem 2.159 pkt.
K.K.






























































