Prawie połowa nieinwestujących młodych Polaków wciąż wierzy, że bez ogromnego kapitału nie da się wejść "do gry". Co więcej, chęci do inwestowania blokuje nie tylko brak środków, ale strach przed oszustwem i brak jasnej instrukcji: "od czego zacząć?". Sprawdzamy najnowszy raport Erste TFI i konfrontujemy go z sondą uliczną, gdzie przyglądamy się: jak generacja Z zmienia zasady gry, dlaczego chętniej wybiera obligacje niż kryptowaluty i jak nie wpaść w pułapkę TikTokowych 'guru' finansowych, którzy obiecują szybki zysk.


Zapytaliśmy młodych Polaków o ich podejście do finansów, a potem zderzyliśmy te opinie z twardymi danymi rynkowymi. Najnowszy raport przygotowany przez Erste TFI „Pokolenia na rynku inwestycji 2.0” rzuca zupełnie nowe światło na to, jak Polacy, a w szczególności najmłodsze pokolenie, podchodzą do pomnażania kapitału.
Szybki zastrzyk gotówki, czyli… na co wydasz 5000 zł?
Wyobraź sobie, że dostajesz nagle 5000 złotych premii lub w prezencie. Co z nimi robisz? Ulica podpowiadała różne scenariusze – od szybkiej konsumpcji po chowanie do „przysłowiowej skarpety”. A jak to wygląda w statystykach?
Okazuje się, że młodzi wcale nie są tak rozrzutni, jak głosi popularny stereotyp. Niezależnie od pokolenia, pierwszym wyborem dla dodatkowych 5000 zł jest odłożenie ich na oszczędności, a drugim – inwestycja. Co ciekawe, to właśnie Generacja Z (zetki) najchętniej deklaruje oszczędzanie i inwestowanie dodatkowych środków. Z kolei nieco starsi Millenialsi częściej przeznaczyliby te pieniądze na bieżące wydatki lub spłatę zobowiązań.
Mit „grubego portfela” obalony
Jak myślisz, ile pieniędzy trzeba mieć, żeby zacząć inwestować na poważnie? W naszej sondzie często pojawiało się przekonanie, że giełda i fundusze to zabawa dla bogatych.

Raport Erste TFI nazywa to wprost największym mitem o inwestowaniu. Wśród nieinwestujących osób z Generacji Z, aż 49% uważa, że bez dużych pieniędzy nie da się w ogóle zacząć. Wśród pokolenia Baby Boomers ten odsetek wynosi aż 64%. Prawda jest jednak taka, że bariera wejścia istnieje głównie w naszej głowie. Gdy tylko młodzi robią ten pierwszy krok, ich myślenie drastycznie się zmienia – wśród inwestujących Zetek odsetek wierzących w konieczność posiadania ogromnego kapitału spada do zaledwie 36%.
TikTokowi doradcy i strach przed oszustwem
Kogo zapytałbyś o radę w sprawie finansów? Generacja Z ma swoją odpowiedź: internet. Raport wprost nazywa YouTube i Instagram „bankierem” młodych. Niemal co trzecia Zetka (dokładnie 23% nowych inwestorów) podejmuje decyzję o inwestowaniu pod wpływem mediów społecznościowych.
Ma to jednak swoją mroczną stronę. Wiedza podana w krótkiej formie wideo często pozbawiona jest filtra i rzetelnej weryfikacji. Rodzi to ogromne obawy u osób, które jeszcze nie weszły na rynek. Według badań, aż 65% z nich panicznie boi się oszustwa. Strach przed utratą pieniędzy (67%) w połączeniu z lękiem przed byciem ofiarą scamu (65%) to mieszanka, która skutecznie paraliżuje przed działaniem.
Ryzyko czy bezpieczeństwo? Zaskakujące wybory Zetek
Inwestowanie kojarzy się z hazardem i stresem? Nic z tych rzeczy. Generacja Z to "Cyfrowi Pragmatycy". Koniec z mitem o młodych ryzykantach.
Zaledwie 28% nowych inwestorów z pokolenia Z deklaruje gotowość na podjęcie większego ryzyka. Aż połowa (50%) wprost preferuje opcje bezpieczne. Zetki nie szukają hazardu – szukają schronienia przed inflacją i wkładu własnego na pierwsze mieszkanie. W praktyce oznacza to, że częściej sięgają po stabilne obligacje (19%) oraz konta IKE/IKZE (15%) niż po kryptowaluty (14%).
Główna blokada: „Nie wiem, jak zacząć”
Co zatem jest największym hamulcem, jeśli nie brak pieniędzy? Raport Erste TFI nie pozostawia złudzeń. Przyszli inwestorzy są zatrzymani na samym progu.
Aż 35% nieinwestujących Polaków nie wie, od czego w ogóle zacząć. Brakuje im jasnej, prostej instrukcji krok po kroku. Chęci są – 23% nieinwestujących deklaruje otwartość na wejście w świat finansów, ale potrzebują poprowadzenia za rękę.



























































