Tak mocnych wzrostów na WIG20 inwestorzy nie obserwowali od przeszło ośmiu lat. Wtorek na GPW stał pod znakiem mocnej zieleni, choć wciąż udało się odrobić ledwie część strat z ubiegłego tygodnia.


Już wczorajsze mocne wzrosty zapowiadały, że wtorek na europejskich rynkach może rozpocząć się od wzrostów. I tak rzeczywiście było, choć już po południu pojawiły się pewne wątpliwości, gdy okazało się, że kontrakty na amerykańskie indeksy w nowy dzień weszły neutralnie. W momencie zakończenia handlu na GPW w Europie wciąż zdecydowanie dominowała jednak zieleń. Najmocniejszy Athex zyskał 6,4 proc., węgierski BUX urósł o 4,5 proc., w Berlinie i Paryżu wzrosty kształtowały się zaś w okolicach 2,5 proc.
Warto dodać, że o godzinie 16:00 na scenę niespodziewanie wszedł Fed. Rezerwa Federalna postanowiła w nadzwyczajnym trybie obniżyć amerykańskie stopy procentowe o 50 punktów bazowych. S&P500 szybko po tej decyzji zaczął rosnąć, chwilę później znów jednak znalazł się pod kreską. Konsternacja jest o tyle ciekawa, że wczoraj to właśnie szansę na stymulację podawano jako przyczynę odreagowania. Być może jednak tak szybką i niespodziewaną decyzję Fedu odebrano jako sygnał, że koronawirus to poważny problem dla amerykańskiej gospodarki. Sam szef Fedu tłumaczył, że perspektywy dla wzrostu zmieniły się znacząco.
Amerykańskie rozterki nie wpłynęły negatywnie na WIG20. Ten sesję zakończył wzrostem o 4,53 proc. To najmocniejszy jednodniowy wzrost tego indeksu od 2011 roku. Warto dodać, że historia podpowiada, iż sesje z tak mocnymi wzrostami miały miejsce w okresach... mocnych spadków. To wpisuje się w krajobraz jaki obecnie mamy na GPW, bo choć wczoraj WIG20 zanotował ponad 2-proc. wzrosty, to jednak ubiegły tydzień przyniósł spadek o 15,3 proc., co było trzecim najgorszym wynikiem tygodniowym w historii WIG20.
Mocno odbijały także inne indeksy warszawskiej giełdy. WIG zyskał 4,2 proc., mWIG 3,6 proc., sWIG zaś 2,7 proc. Obroty na szerokim rynku znów przekroczyły poziom 1 mld zł i wyniosły 1,3 mld zł. Warto dodać, że koronawirus pośrednio mocno podniósł aktywność inwestorów - duża zmienność zwiększyła liczbę transakcji. Ze statystyk GPW wynika, że luty był pierwszym od wakacji 2019 roku miesiącem, w którym obroty drgnęły w górę. I to mimo słabych pod względem aktywności inwestorskiej ferii.

W składzie WIG20 najmocniejsze wzrosty notowały dziś akcje mBanku (+11,3 proc.). Mocne odbicie notowało także CCC (+9 proc.), a dzięki wzrostowi o 7,5 proc. CD Projekt powrócił ponad granicę 300 zł. Warto było zwrócić uwagę również na PGE, któremu w blisko 6-proc. wzrostach nie przeszkodził nawet fakt ogłoszenia testów na utratę wartości aktywów. W sumie aż 12 spółek z WIG20 zyskało ponad 4 proc. 19 zanotowało wzrosty, przy czym najsłabsze to wynik Lotosu - +1,7 proc. Rodzynkiem było Play, które dzień zakończyło spadkiem o 0,6 proc.
Na szerokim rynku najmocniejsze ruchy znów notowały spółki postrzegane przez inwestorów jako "koronawirusowe". O blisko 17 proc. w górę poszły notowania Cormaya (testy na koronawirusa) oraz Rainbow (spółka turystyczna, która mocno z powodu koronawiursa wcześniej spadała). Pod drugiej stronie rynku znalazła się z kolei m.in. niespodziewana spółka-bohaterka wczorajszej sesji, czyli Makarony Polskie. Wczoraj rosła na fali informacji o znikającym ze sklepowych półek makaronie, dziś przyszły jednak spadki o blisko 6 proc. Aż 12,2 proc. straciła zaś Harper (branża higieniczna).
Wśród innych tematów wyróżniało się m.in. Ten Square Games, którego kurs zyskał na zamknięciu 13 proc. przy obrotach przekraczających 26 mln zł. Pokonał tym samym szczyt sprzed spadków i znalazł się na najwyższym poziomie w historii - 305 zł za papier.
Z kolei papiery BNP Paribas Polska zakończyły dzień 6,7 proc. wzrostem, choć w ciągu dnia cena akcji rosła nawet o blisko 20 proc. Przed sesją bank podał, że skonsolidowany zysk netto w IV kwartale 2019 roku wyniósł 121,3 mln zł i był 8 proc. wyższy oczekiwań rynku. Prezes zarządu banku Przemysław Gdański powiedział na konferencji, że "ten bank w tej skali spokojnie powinien dowozić 1 mld zł rocznego zysku".
Adam Torchała




























































