Tygodnie ze spadkami przekraczającymi 10 proc. to dla WIG20 prawdziwa rzadkość. Kończący się dziś tydzień ma szanse być najgorszym w całej 26-letniej historii tego indeksu.


Strach przed szerzącym się w Europie koronawirusem sprawił, że od poniedziałku na światowych rynkach akcji trwają gwałtowne spadki. Nie ominęły one także i Polski, gdzie notowano je na niemal wszystkich indeksach. Flagowy WIG20 w piątek notowany był nawet 17 proc. poniżej zamknięcia poprzedniego tygodnia, ostatecznie cały tydzień zamknął jednak 15,3-proc. stratą.
Spadków tych nie można określić innym słowem niż panika. Gdy spojrzymy na historię WIG20, nie znajdziemy ani jednego tygodnia, który zakończył się spadkiem o więcej niż 16 proc. Historii z przekroczeniem 15 proc. mieliśmy ledwie trzy, w tym tę z dziś. A warto dodać, że mówimy tu o 26-letniej historii indeksu, którym targały bessy, kryzysy i paniki. Mimo to, to właśnie kończący się dziś tydzień okazał się jednym z trzech najgorszych w historii tegoż indeksu.
Do tej pory najgorszy tydzień dla WIG20 miał miejsce pod koniec kwietnia 1994 roku, wówczas indeks stracił 15,9 proc. Warto jednak pamiętać, że była to zupełnie inna giełda. WIG20 ledwo co wystartował, WIG zaś miał za sobą najbardziej szaloną hossę w swej historii, po której na giełdę zawitały równie szalone spadki. Klimat tamtych czasów przybliżaliśmy w specjalnym tekście poświęconym hossie i bessie 1994 roku.
Należy pokreślić, że to dla wielu dzisiejszych inwestorów czasy zamierzchłe, wręcz archeologia. Wystarczy choćby przypomnieć, że wówczas sesje nie odbywały się codziennie. Dodatkowo notowania odbywały się w formie fixingu. Rano przyjmowano zlecenia, potem ustalano kurs dnia i przeprowadzano po nim transakcje. Nie było więc systemu ciągłego jak dzisiaj. W czołówce zestawienia najgorszych tygodni dla WIG20 przeważa XX wiek, wielu inwestorów zatem ich nie pamięta.

Dużo świeższe są doświadczenia z wielkiego kryzysu 2008 roku. W październiku 2008 roku, tuż po upadku banku Lehman Brothers, WIG20 zanotował tydzień ze spadkiem o 15,3 proc. Wówczas jednak i dwa kolejne tygodnie przyniosły spadki o ponad 10 proc., a na WIG20 można było ogłosić stan bessy i paniki. Obecnie mamy za sobą dopiero jeden słaby tydzień, choć należy pamiętać, że WIG20 do tej pory nie brał udziału w światowej hossie. Zarówno 2019, jak i 2018 rok zakończył pod kreską. W 2020 - choć panika objęła wiele europejskich parkietów - wciąż pozostaje jednym z najgorszych indeksów na Starym Kontynencie.































































