REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zastraszani i wyzyskiwani. Oni produkują ubrania dla Polaków

2014-05-23 06:00
publikacja
2014-05-23 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Zastraszani i wyzyskiwani. Oni produkują ubrania dla Polaków
Zastraszani i wyzyskiwani. Oni produkują ubrania dla Polaków
fot. Thinkstock / / Thinkstock
Pracownicy azjatyckich fabryk szyjących ubrania dla Reserved, House'a, Croppa, Mohito, Monnari, Carry czy Top Secret pracują w nieludzkich warunkach. Niegodziwe wynagrodzenie, praca po kilkanaście godzin na dobę i pogróżki są na porządku dziennym. Do takich wniosków można dojść po lekturze raportu o zakładach pracy w Bangladeszu. Clean Clothes Campaign to inicjatywa, w ramach której organizacje pozarządowe i pracownicze monitorują warunki pracy i płac w fabrykach w Azji, Europie Wschodniej, Turcji i Gruzji. W połowie maja organizacja opublikowała raport dotyczący fabryk należących do dostawców polskich firm odzieżowych w Bangladeszu, zatytułowany „Grubymi nićmi szyte”. Wnioski płynące z lektury publikacji są, delikatnie mówiąc – szokujące.

Produkcja ucieka do Bangladeszu

Mimo że polski przemysł odzieżowy ma długie tradycje, to stał się zbyt drogi. Niewielu polskich producentów rozwinęło własną markę, bo od 20 lat w naszym kraju szyto jedynie na podstawie projektów zagranicznych firm i to z wykorzystaniem ich materiałów, a nierzadko i maszyn. Współcześnie w Polsce działa ok. 2 tys. zakładów odzieżowych, zatrudniających ponad 100 tys. osób. W większości są to małe firmy, w których zatrudnienie nie przekracza 50 osób. Szyjemy głównie dla zagranicznych marek, które stawiają na wysoką jakość ubrań i niskie koszty transportu. Jednocześnie polskie marki odzieżowe starają się utrzymać konkurencyjne ceny. Korzystają w tym celu z rozwiązań sprawdzonych przez zagraniczne „sieciówki”, takie jak H&M, czy Marks&Spencer. Podobnie jak one, lokują swoje działy projektowania, marketingu i dystrybucji w kraju swojej siedziby, ale produkcję zlecają dostawcom z Bangladeszu, Chin lub Indii. Liderami tego trendu są gdańska spółka LPP S.A., Monnari Trade S.A., Redan S.A. oraz Carry sp. z o.o. Tymczasem Bangladesz jest drugim po Chinach największym na świecie eksporterem odzieży. W fabrykach odzieży pracuje tam ok. 4 mln osób – zwykle są to młode kobiety. Prawie 50 proc. wyprodukowanych tam ubrań trafia na rynek europejski, a kolejne 30 proc. do USA. Wartość zamówień odzieży wyniosła dwa lata temu 1,1 mld euro. Przyczyniły się do tego głównie takie firmy jak Zara, Bershka, Stradivarius – będące własnością grupy Inditex, a także Primark, Mango, Benetton i C&A.

Szokujące warunki pracy

Bangladesz zasłynął niskimi kosztami produkcji. Płace pracowników fabryk odzieży są szokująco niskie. W 2013 r. płaca minimalna w tym kraju wynosiła 3000 taka, czyli równowartość 117 zł. W wyniku protestów ciemiężonych głodowym wynagrodzeniem pracowników podniesiono ją do 5300 taka, czyli ok. 207 zł. Kwoty te i tak oddalone są od płacy zapewniającej godziwy byt i wystarczającej na podstawowe potrzeby życiowe, którą organizacje pracownice i pozarządowe szacują na poziomie 25 687 taka, czyli 1002 zł. Rażąco niskie płace to nie jedyny problem w Bangladeszu. Z raportu wynika też, że problemem jest również praca w godzinach nadliczbowych, brak umów i wynikających z nich praw, niestosowanie się do zasad BHP i wrogi stosunek pracodawców do związków zawodowych. Dyskryminacja, zwolnienia z pracy i wilcze bilety to norma.

Raport: w fabrykach wykańcza i poniża się ludzi

Autorzy raportu przeprowadzili rozmowy z 30 pracownikami fabryki New Generation Fashion Ltd., która obecnie realizuje zlecenia dla marki House. Ponad połowa z nich to osoby młode w wieku 18-20 lat. Jedna była niepełnoletnia – dzieci w Bangladeszu bardzo często podejmują pracę ze względów finansowych. Żadna z nich nie miała przygotowania zawodowego, nie byli też przeszkoleni przez pracodawcę. Nie mają też umowy o pracę, która pozwoliłaby im dochodzić swoich praw. Oficjalnie pracują od 8.00 do 17.00. Przepytani pracownicy twierdzą jednak, że pracują po 10-12 godzin dziennie. Niektórzy nawet przyznają, że zdarza się, że pracują po 16-17 godzin na jednej zmianie. Bez urlopów ani zwolnień chorobowych. Tymczasem bangladeskie prawo dopuszcza maksymalnie 60 godzin pracy tygodniowo.
„Nawet jak któraś z nas jest chora, dają jej tabletkę albo maść i każą pracować dalej, nawet jeśli praca musi być wykonywana cały dzień na stojąco. Jeśli pracujemy cztery nadgodziny, zapisują trzy. Tylko jeśli pracujemy do późna wieczorem, dostajemy jednego banana i kawałek chleba. To jest wykańczające.” – powiedziała jedna z pracownic dhakijskiej fabryki”.
Nocna zmiana trwa tu całą dobę. Pracownikom zleca się rozpoczęcie pracy o zwykłej porze, czyli o 8.00 rano i kontynuowanie jej do wczesnych godzin rannych następnego dnia. W międzyczasie jest jedna, godzinna przerwa na obiad, i druga wieczorem – pracownicy mogą wówczas na godzinę wyjść poza teren fabryki i wrócić do pracy od 22.00.
„Czasem niektóre z nas zmuszane są do pracy przez trzy kolejne nocne zmiany. Nawet jeśli opuścimy jeden dzień, każą nam go odpracować. Kierownictwo wciąż przeklina i używa poniżającego języka, zwłaszcza wobec pomocnic. Tego się nie da wytrzymać.” – żaliła się pracownica fabryki New Generation Fashion Ltd.
Kolejny problem to brak urlopów macierzyńskich, a właściwie jakichkolwiek urlopów. Kiedy pracownicy prosili o urlop, byli zastraszani zwolnieniem z pracy. Płace w fabrykach są nawet niższe, niż szokująco niska płaca minimalna w Bangladeszu. Większość osób zarabia 3500 taka, czyli 137 zł miesięcznie. Nieliczni dostają miesięcznie 5300 taka (207 zł), przy czym lepiej płatne stanowiska są przeznaczone dla mężczyzn. Koszty życia przekraczają głodowe płace – większość pracowników się zapożycza, żeby przetrwać. Jak deklarowali w badaniu, miesięcznie na najtańszą żywność przeznaczają przeciętnie ok. 10 tys. taka (390 zł). Wynajem mieszkania, nawet w slumsach, również jest bardzo kosztowne. Większość badanych płaci czynsz w wys. ok. 2 tys. taka, czyli 78 zł. Na inne wydatki po prostu nie wystarcza im pieniędzy. Podobne warunki pracy panują w fabrykach Matrix Dresses Ltd., głównego dostawcy Monnari Trade S.A. czy A Plus Industries Ltd. – dostawcy Carry sp. z o.o.

Świat dostrzega problem

Największa polska firma odzieżowa, LPP S.A., posiada obecnie pięć marek: Reserved, House, Mohito, Cropp i Sinsay. W 2013 r. osiągnęła przychody netto ze sprzedaży w wys. ponad 4 mld zł oraz zysk netto w wys. ponad 432 mln zł. Produkcja dla marki Cropp odbywała się w jednej z fabryk na obrzeżach Dhaki, w kompleksie Rana Plaza. W wyniku katastrofy budowlanej, która zdarzyła się w kwietniu 2013 r., zginęło ponad 1100 osób, a 2000 zostało rannych. Katastrofa nagłośniła problem warunków pracy ludzi, którzy w nich pracują. Po tym zdarzeniu LPP dołączyło do porozumienia Accord on Fire and Building Safety in Bangladesh, którego celem jest poprawa bezpieczeństwa w fabrykach produkujących odzież w Bangladeszu. Do tej pory 150 firm, które biorą udział w inicjatywie, zebrało już 10 mln dolarów. Pod naciskiem mediów i konsumentów LPP również przekazała odszkodowanie dla poszkodowanych w katastrofie – nie wiadomo jednak, w jakiej wysokości. Sklepy polskich marek są obecnie w każdym centrum handlowym w kraju, ale ich klienci nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, w jakich warunkach produkowana jest atrakcyjna cenowo odzież. Utrata dobrego wizerunku marki mogłaby dużo kosztować modowych gigantów, dlatego pod presją świadomych problemu mediów i organizacji podejmują działania, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa pracowników azjatyckich fabryk. Obecnie LPP jest w trakcie zmian w swoich wewnętrznych strukturach audytowych, a w stolicy Bangladeszu otworzy biuro, którego pracownicy będą dbali o poprawę bytu osób, które produkują dla nich towar. Podejście polskich firm się zmienia. Niewątpliwie autorzy raportu po raz kolejny przykuli uwagę opinii publicznej do kwestii jakości życia i pracy w krajach dotkniętych skrajną biedą. Justyna Niedbał

Bankier.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Ukraina prawie gotowa z superbronią. Może uderzyć w Kreml
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (21)

dodaj komentarz
~marcus
Co za pieprzenie! Jaki wyzysk jest w Polsce!. Tyle, że w majestacie prawa. Od minimalnej płacy krajowej (a tak pracuje większość robotników) trzeba zapłacić pańszczyznę, wiecznie nienażartemu państwu w wysokości 34%. To jest nędza, wyzysk i uwłaczanie ludzkiej godności. Teraz jeszcze zafundowano chołocie (w mediach nazywanej społeczeństwem) Co za pieprzenie! Jaki wyzysk jest w Polsce!. Tyle, że w majestacie prawa. Od minimalnej płacy krajowej (a tak pracuje większość robotników) trzeba zapłacić pańszczyznę, wiecznie nienażartemu państwu w wysokości 34%. To jest nędza, wyzysk i uwłaczanie ludzkiej godności. Teraz jeszcze zafundowano chołocie (w mediach nazywanej społeczeństwem) pracę do śmierci zamiast emerytury. Dla porównania, w Anglii, płaca minimalna, za którą można żyć obłożona jest 8% haraczem! Ludzie, patrzcie co tu jest a nie czytajcie takich ogłupiających artykułów w stylu: "mały spotkał mniejszego".
~Hans
A pod Łodzią to już się ubrań nie szyje, hę?
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~qombajn AM-50
Dużo kupowałem szmat z Reserved fakt faktem że coraz gorsze są a teraz to już chyba od nich nic nie kupię.
~Nefretti
Nie wiem czy zauwazyliście, ale płaca i możliwości sa tam podobne do możliwości Polaków, tutaj tez się zarabia 1500 gdzie koszty utrzymania są prawie dwukrotnie większe. Czynsz na mieszkanie pochłania prawie połowę pensji, a przy wynajmie zwykłej kawalerki całą pensje gdyż ceny to 1000 (małe miasta)- 2000 (np Warszawa)... Co więcej Nie wiem czy zauwazyliście, ale płaca i możliwości sa tam podobne do możliwości Polaków, tutaj tez się zarabia 1500 gdzie koszty utrzymania są prawie dwukrotnie większe. Czynsz na mieszkanie pochłania prawie połowę pensji, a przy wynajmie zwykłej kawalerki całą pensje gdyż ceny to 1000 (małe miasta)- 2000 (np Warszawa)... Co więcej w pracy też rzadko jesteśmy dobrze traktowani, tylko jakoś nikt się nami nie interesuje, a większość nas będzie się pocieszać że mamy lepiej.... No nie mamy...
~marcus
Dnia 2014-05-23 o godz. 11:59 ~Nefretti napisał(a):
> Nie wiem czy zauwazyliście, ale płaca i możliwości sa tam
> podobne do możliwości Polaków, tutaj tez się zarabia 1500
> gdzie koszty utrzymania są prawie dwukrotnie większe.
> Czynsz na mieszkanie pochłania prawie połowę pensji, a przy
> wynajmie
Dnia 2014-05-23 o godz. 11:59 ~Nefretti napisał(a):
> Nie wiem czy zauwazyliście, ale płaca i możliwości sa tam
> podobne do możliwości Polaków, tutaj tez się zarabia 1500
> gdzie koszty utrzymania są prawie dwukrotnie większe.
> Czynsz na mieszkanie pochłania prawie połowę pensji, a przy
> wynajmie zwykłej kawalerki całą pensje gdyż ceny to 1000
> (małe miasta)- 2000 (np Warszawa)... Co więcej w pracy też
> rzadko jesteśmy dobrze traktowani, tylko jakoś nikt się
> nami nie interesuje, a większość nas będzie się pocieszać
> że mamy lepiej.... No nie mamy...
Zgoda. W przetargach publicznych, w budownictwie, by mówić o szansach zdobycia zlecenia przyjmuje się stawkę roboczogodziny 8 zł. Państwo to sankcjonuje i buduje z wyzysku tysięcy mrówek. Hańba w tym kraju na każdym kroku!!!
~PiotreSz
" (...)ich klienci nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, w jakich warunkach produkowana jest atrakcyjna cenowo odzież." - Żeby ta odzież była jeszcze atrakcyjna cenowo: zwykła szmaciana bluza - ok.150 zł, Najzwyklejszy T-shirt - 40-50 zł, jeansy - 150-180 zł to minimum za najgorszy gatunek.
~POLAK
Niemcy, Wielka Brytania, Francja i nie tylko dorabiali się na wyzysku innych narodów. Dlaczego Polacy nie mogą????
Tak jak z autostradami. Niemcy wybudowali je bez zasad ochrony środowiska, a Polakom postawiono już barierę środowiskową.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki