Spotify kojarzone niemal wyłącznie z muzyką i podcastami audio, przechodzi fundamentalną transformację. Jak donosi Bloomberg, gigant streamingu intensyfikuje swoje działania, by odebrać twórców YouTube’owi. Strategia szwedzkiego giganta jest prosta: większe pieniądze, lepsza technologia i szerokie otwarcie się na mniejszych twórców.


Najważniejszym argumentem Spotify w walce o twórców podcastów wideo są pieniądze, które mają deklasować ofertę YouTube'a. Chris Williamson, gospodarz popularnego podcastu „Modern Wisdom”, ujawnił podczas konferencji Spotify przywołanej w publikacji Bloomberga, że jego przychody z tysiąca wyświetleń na Spotify są dwu- lub nawet trzykrotnie wyższe niż na YouTube. W jednym z wpisów na blogu przyznał, że w skali miesiąca mowa o sześciocyfrowych kwotach.
Z kolei Tim Gabel, niemiecki podcaster, określił wypłaty ze Spotify jako „drugie Boże Narodzenie i urodziny jednocześnie”. Jak opisał program partnerski płaci gospodarzom podcastów wideo na podstawie oglądalności programu, zamiast oferować udział w przychodach z reklam, co jest szczególnie korzystne na rynkach poza USA, gdzie budżety reklamowe YouTube są mniejsze.
Nie tylko większe pieniądze
Poza większymi pieniędzmi, Spotify wprowadza istotne udogodnienia dla twórców. Dotychczas wideo na platformie wymagało zamieszczania reklam na stałe, co uniemożliwiało ich późniejszą podmianę i ponowną sprzedaż czasu reklamowego w starszych odcinkach. Nowe narzędzie pozwala na wymianę reklam i zarządzanie nimi. To rozwiązanie stawia Spotify na równi z funkcjami, które YouTube zapowiedział już dawno, ale wciąż nie wdrożył ich na szeroką skalę, informuje Bloomberg.
Ponadto wdrożona została integracja API dla zewnętrznych dostawców hostingu takim jak Acast, Audioboom czy Libsyn, która umożliwia bezpośrednią integrację z platformą. Dzięki temu twórcy mogą przesyłać odcinki wideo bezpośrednio ze swojego dotychczasowego panelu zarządzania, co eliminuje to konieczność żmudnego zarządzania osobnym kontem i ręcznego wrzucania plików.

Bloomberg wskazuje na jeszcze jedną zmianę, która ma przełożyć się na skalę dostępnych treści w aplikacji. Mianowicie Spotify obniża wymagania dotyczące uczestnictwa w swoim programie partnerskim (obecne wymagania to 3 opublikowane odcinki (zamiast 12), 2 tys. godzin konsumpcji w ciągu 30 dni (zamiast 10 tys.) oraz 1 tys. zaangażowanych odbiorców (zamiast 2 tys.). Ma to na celu przyciągnięcie szerszej grupy mniejszych twórców, którzy dzięki temu chętniej zaczną udostępniać swoje treści wideo w tym serwisie.
Popularni twórcy coraz częściej wybierają Spotify
Z artykułu Bloomberga wynika, że chociaż YouTube wciąż wygrywa algorytmem odkrywania treści, Spotify staje się dla twórców bardziej dochodową platformą i zmieniającą się na korzyść technologią obsługi publikowanych treści wideo. Agencja zauważa trend powołując się na dane.
W trzecim kwartale ubiegłego roku, spośród 50 najpopularniejszych podcastów w USA, 34 regularnie publikowało pełne odcinki wideo w serwisie YouTube. Z tej grupy 15 było równoległe udostępnianie wersji wideo na Spotify. Tendencja jest wzrostowa, bo jeszcze w lutym ubiegłego roku zaledwie 8 z 37 czołowych programów wideo było dostępnych na Spotify.
Mimo tego wzrostu, większość najpopularniejszych twórców wideo (19 z 34 obecnych na YouTube) nadal nie przesyła swoich materiałów wizualnych na Spotify. Główną barierą mają być problemy z dynamicznymi reklamami audio, które w modelu Spotify są usuwane dla użytkowników Premium, co nadwyręża relacje z dużymi sieciami podcastowymi, takimi jak SiriusXM czy iHeartMedia. Jednakże coraz więcej topowych twórców, skuszonych wyższymi zarobkami, zaczyna stawiać swoim sieciom ultimatum, domagając się obecności wideo na Spotify.
Jak zauważono, nie tylko Spotify odważnie chce wkroczyć na rynek podcastów wideo. Na ten kierunek otwiera się też Netflix. Obie firmy liczą na zakończenie dominacji YouTube'a. Netflix stara się to osiągnąć, oferując pewnego rodzaju prestiż twórcom, którzy dołączają do największego na świecie serwisu wideo subskrypcyjnego, podczas gdy nowa strategia Spotify, ma polegać po prostu na oferowaniu lepszych zarobków.
Spotify rzuca wyzwanie Google
Spotify to założony w Szwecji globalny lider streamingu audio działający w modelu freemium. Oferuje bezpłatną wersję swoje aplikacji wspieraną reklamami oraz subskrypcje premium. Akcje spółki notowane są na giełdzie w Nowym Jorku przy wycenie całej firmy na poziomie 114 mld dolarów.
W trzecim kwartale 2025 r. liczba aktywnych użytkowników miesięcznie (MAU) wzrosła o 11 proc. rdr i wyniosła 713 mln, natomiast liczba abonentów wzrosła o 12 proc. rdr do 281 milionów. Kwartalne przychody sięgnęły 4,3 mld euro.
Z kolei serwis You Tube należy do Google, który kupił go w 2006 r. za 1,65 miliarda dolarów, płacąc w akcjach i rozwinął go jako kluczową platformę wideo i reklam w swoim biznesie. YouTube ma około 2,5–2,7 miliarda miesięcznie aktywnych użytkowników (MAU) na świecie, co czyni go drugą największą platformą społecznościową po Facebooku.
Przychody od reklamodawców w serwisie w trzecim kwartale ubiegłego roku wyniosły 10,3 mld dolarów, rosnąc o 16 proc. rdr. Odpowiadały tym samym za 10 proc. kwartalnych przychodów Google'a wycenianego obecnie na niemal 4 biliony dolarów.































































