Po zamknięciu trzynastej najpopularniejszej na świecie strony internetowej – Megaupload – rozpoczęła się batalia pomiędzy tajemniczą grupą „Anonymous” a rządem Stanów Zjednoczonych oraz korporacjami multimedialnej rozrywki. Strona została zamknięta, podobnie resztą tak jak jej założyciel i kluczowi pracownicy. Zarzut? Udostępnianie i powielanie treści chronionych prawem autorskim. Jest to historyczne wydarzenie – nigdy wcześniej tak radykalny krok nie został podjęty.
Jeszcze niedawno Megaupload chwalił się, że poprzez ich strony przechodzi 4% całego transferu internetowego. Odczuć to może każdy z nas - funkcjonalny serwis pozwalający na dzielnie się plikami oraz megavideo – od dziś są niedostępne.
W odpowiedzi grupa zrzeszająca „obywateli Internetu” dokonała ataku na strony rządowe oraz korporacji multimedialnej rozrywki. „Wojna” trwa, serwisy raz są niedostępne, raz działają, ale w spowolnionym tempie. Anonymous chwalą się swoimi „zdobyczami” na Twitterze (https://twitter.com/AnonDaily) .
Póki co udało im się sparaliżować ruch na Warner Music Group, a także nawet stronę internetową Departamentu Sprawiedliwości. Czy to tylko chwilowe przepychanki, czy może początek wojny o to, jak w przyszłości będzie wyglądać Internet?
MŚ/media































































