REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zamieszanie wokół uznania ważności wyborów? Wzośnie liczba protestów wyborczych

2025-06-08 21:23, akt.2025-06-09 07:20
publikacja
2025-06-08 21:23
aktualizacja
2025-06-09 07:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Spodziewam się, że w tym tygodniu Sąd Najwyższy skieruje znacznie więcej protestów wyborczych do zaopiniowania - ocenił w niedzielę szef MS, prokurator generalny Adam Bodnar. Podkreślił, że jako PG ma obowiązek odnieść się do wszystkich protestów i późniejszej decyzji SN ws. legalności wyborów.

Zamieszanie wokół uznania ważności wyborów? Wzośnie liczba protestów wyborczych
Zamieszanie wokół uznania ważności wyborów? Wzośnie liczba protestów wyborczych
/ Kancelaria Prezesa Rady Ministrów

Media od kilku dni informują o kontrowersjach związanych z liczeniem głosów w niektórych komisjach podczas drugiej tury wyborów prezydenckich. Członek PKW Ryszard Kalisz przekazał na portalu X, że w poniedziałek w tej sprawie odbędzie się posiedzenie Państwowej Komisji Wyborczej.

"Posiedzenie PKW dot. wpisów błędnych liczb głosów w protokółach niektórych OKW odbędzie 9 czerwca 2025 r. o godz. 17.00. Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyborów na Prezydenta RP na podstawie sprawozdania przedstawionego przez PKW oraz po rozpoznaniu protestów" - napisał Kalisz.

Bodnar podkreślił w niedzielę w TVP Info, że sytuacja ta - z jego perspektywy - oznacza znacznie większe zaangażowanie prokuratora generalnego w proces wyborczy. "Prokurator generalny występuje obowiązkowo w postępowaniu dotyczącym ważności jakichkolwiek wyborów, a zwłaszcza wyborów prezydenckich i ma obowiązek odnieść się zarówno do wszystkich protestów wyborczych po kolei, jak również już do tej ogólnej uchwały Sądu Najwyższego" - tłumaczył.

Szef resortu sprawiedliwości poinformował, że dotychczas SN skierował do zaopiniowania dwa protesty wyborcze dotyczące "drobnych spraw". "Spodziewam się, że w tym tygodniu tych protestów, które mamy do zaopiniowania będzie znacznie więcej" - podkreślił.

Bodnar zauważył, że postanowienia o zaopiniowaniu wydaje Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego w składzie trzyosobowym, której legalność jest kwestionowana przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przypomniał, że ta sama izba decyduje o legalności wyborów prezydenckich. "Nawet dwie osoby zasiadające w tej izbie - Grzegorz Żmij oraz Leszek Bosek - sami się wyłączają od orzekania w tych sprawach dotyczących ważności wyborów, uznając, że tak długo, jak nie będziemy mieli organu, który byłby zgodny z regułami konstytucyjnymi oraz regułami prawa unijnego, to oni w tej izbie nie będą orzekali" - powiedział.

Wakacje na giełdzie

"W takiej sytuacji powinny niejako odżyć kompetencje poprzedniej izby, która się tym zajmowała, czyli Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w SN" - ocenił.

Zdaniem Bodnara, rozwiązaniem problemu byłoby również podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudy tzw. ustawy incydentalnej, która zakłada, że o ważności wyboru prezydenta miałoby orzekać 15 sędziów najstarszych służbą na stanowisku sędziego SN. Ustawa ta została jednak zawetowana przez Dudę w marcu br. "Uchwała SN (o ważności wyborów - PAP) trafia do marszałka Sejmu (Szymona Hołowni), do PKW oraz do premiera (Donalda Tuska), który musi opublikować uchwałę w Dzienniku Ustaw. Czy premier powinien ją opublikować? A jeżeli już to, czy nie powinien tego opublikować z odpowiednią adnotacją wyrażającą wątpliwości, co do tej izby? Co ma z tym zrobić marszałek Sejmu?" - zastanawiał się minister sprawiedliwości.

"Powrót do ustawy incydentalnej byłby rozwiązaniem sytuacji" - dodał.

Status sędziów powołanych po 2017 r. jest kwestionowany, a Bodnar stwierdził wprost, że w myśl wyroków TSUE i ETPCz, Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN "nie jest sądem".

Jeszcze w styczniu 2020 roku została podjęta uchwała trzech izb SN, zgodnie z którą nienależyta obsada sądu jest wtedy, gdy w jego składzie znajduje się osoba wyłoniona przez KRS po 2017 r. Także TSUE - na przykład w listopadzie ubiegłego roku - uznał, że pytania prejudycjalne wysłane do niego przez sędziego SN mianowanego po 2017 r. są niedopuszczalne z uwagi na to, że zostały "skierowane przez skład orzekający nieposiadający statusu niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy". (PAP)

andr/ dki/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
moravietz
Juz zaciera rączki, żeby puścić pakt migracyjny i wsadzać ludzi za poglądy
nierzad
widziałem ,jak Putin osobiscie wrzucał głosy do urny,zgubił nawet swoj paszport
lucap
Bodnar i Kon sa tacy chorzy z nienawisci, ze nie tylko oddali by kraj z paczke fajek ale beda grac na rozbicie panstwa.
dasbot
Różnica wyniosła ok. 370 tys. głosów. Obwodów głosowania było ok 32 tys. To oznacza, że statystycznie ok. 6-7 głosów na obwód musiałoby być "odwróconych" na korzyść przegranego. Albo w jakimś większym obwodzie "hurtowo" ileś razy tyle, bo proporcjonalna korekta głosów na każdy obwód jest wysoce nieprawdopodobna,Różnica wyniosła ok. 370 tys. głosów. Obwodów głosowania było ok 32 tys. To oznacza, że statystycznie ok. 6-7 głosów na obwód musiałoby być "odwróconych" na korzyść przegranego. Albo w jakimś większym obwodzie "hurtowo" ileś razy tyle, bo proporcjonalna korekta głosów na każdy obwód jest wysoce nieprawdopodobna, w zasadzie statystycznie niemożliwa. Z drugiej strony....ciekawe ilu uśmiechniętych rodaków zadaje sobie pytanie, czy możliwe jest "odzyskanie" ważności ok. 190 tys. głosów nieważnych? Teoretycznie w demokracji "aktywnej" raz bądź dwa razy na 4-5 lat wszystko jest możliwe. Jedno jest pewne. Na kilka najbliższych dni tzw. niezależne dziennikarstwo będzie miało temat, aby zapełnić ramówki i czołówki swoich stron głównych ...........Clown world.
szprotkafinansjery
Bardzo dobre wyliczenia, Wania, które tylko pozatwierdzają bardzo prawdopodobne fałszerstwo, nie tylko teraz, ale i cztery lata temu.
dasbot odpowiada szprotkafinansjery
Ja bym poszedł jeszcze dalej i postawił tezę, że to wszystko wina "damn russkies"..........Clown world.
wizytator
Gdyby nie ingerencja słowna Trumpa przed wyborami dotycząca finansowania tych lewych spotów na YT to mielibyśmy wariant RO.
Z resztą jakoś cicho o tym geszefcie jakby to miał być nowy standard.
mesten
Lewe to znaczy oczywiscie pisowe, bo to jest najbardziej skrajna lewica w naszym systemie.
wizytator odpowiada mesten
Nie, to znaczy że masz zrytą banie. Spoty ewidentnie skierowane przeciw Nawrockiemu.
mtorrent
Gdyby wygrał Trzaskowski to nawet jeśli byłyby zdjęcia ciężarówek wrzucających do urn głosy na niego media nie podjęłyby tematu. To żałosne

Powiązane: Wybory prezydenckie 2025

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki