„- Mamy coraz więcej takich sytuacji. Jako księgarnia o specyficznym asortymencie posiadamy w ofercie sporo książek naukowych, technicznych, pomocnych w kształceniu na rozmaitych studiach. Coraz częściej między regałami stoją młodzi ludzie i fotografują strony z książek. Małymi aparatami cyfrowymi albo telefonami komórkowymi. Mieliśmy tego dość i dlatego wprowadziliśmy zakaz - tak zakaz korzystania z tego typu urządzeń elektronicznych tłumaczy Anna Niedośpiał, dyrektorka Księgarni Naukowej przy ul. Podwale w Krakowie. Opowiada o powtarzających się przypadkach robienia zdjęć nie tylko pojedynczym stronom, ale i całym książkom, głównie z rozwiązaniami testów na studia, pomocami dla nauczycieli bądź wykładowców. - Nie możemy zgodzić się na takie praktyki, bo naszym zdaniem narusza to prawa autorskie wydawców. Nie może być tak, że ktoś dzięki pomocy techniki nie płaci za książkę, tylko nielegalnie ją kopiuje - wyjaśniają pracownicy Naukowej, gdzie zdecydowany zakaz wywieszono na kartkach w widocznych punktach księgarni” – czytamy w Gazecie Wyborczej.
”Według obowiązującego w Polsce prawa kopiowanie na ksero całych książek jest nielegalne, chyba że obsługiwany przez punkt ksero klient czyni to na tzw. własny użytek (zezwala na to artykuł 23 Ustawy o prawie autorskim). Co z fotografowaniem książek? - Nie jest to jakieś straszne naruszenie prawa autorskiego - komentuje prof. Ewa Nowińska z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Wątpię też, aby księgarze tak mocno przejmowali się owym prawem, że aż zaczęli wywieszać takie zakazy. Ważny tu jest przede wszystkim interes księgarzy, bo przecież po to fotografuje się taką książkę, żeby jej nie kupić, zostawić na półce. Tej książki temu klientowi już się nie sprzeda i z tego punktu widzenia rozumiem żale właścicieli księgarń - argumentuje prof. Nowińska. Jej zdaniem księgarze mają prawo ograniczać w ten sposób swobodę zachowania klientów w swych lokalach. - To trochę tak, jak w czasach PRL-u restauratorom zdarzało się pouczać klientów, żeby nie pluli na podłogę. Niby to ograniczanie swobód obywatelskich, ale chyba dość zasadne - żartuje pani profesor” na łamach Gazety Wyborczej.
Wygląda na to, że księgarze chcą zaostrzyć wydźwięk artykułu 23 ustawy o prawie autorskim. Czy im się to uda? Wątpliwe, bo za łagodnym potraktowaniem artykułu stoją tysiące studentów i uczniów, którzy są żyłą złota dla punktów ksero.
Więcej w Gazecie Wyborczej, w artykule Rafała Romanowskiego, pt. „Zakazy fotografowania książek w księgarniach”.
DB






























































