W sklepach franczyzowych w niedziele z zakazem handlu mogliby pracować emeryci i studenci. Otwarte sklepy mogą być, ale tylko w miejscowościach turystycznych. Takie rozwiązania na poważnie rozważa PiS. Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2020 r. we wszystkie niedziele, poza kilkoma wyjątkami, sklepy mają być zamknięte.
Gazeta ocenia, że "PiS z zakazem handlu w niedzielę ma w dalszym ciągu spory problem". "Opór społeczny wobec tego rozwiązania nieco przygasł, ale z drugiej strony cały czas Solidarność oraz część partii chcą, aby zakaz uszczelnić. BO zakaz niby jest, a jedna z największych sieci handlowych – już prawie 6 tys. placówek – jest otwarta, kiedy chce i jak chce" – zauważa "GW".
Przeczytaj także
Gazeta wyjaśnia, że chodzi o kontrolowaną przez amerykański fundusz inwestycyjny CVC Capital Partners Żabkę, która jako jedyna sieć handlowa może być otwarta w niedzielę i stawiać za ladą pracowników. Korzysta z tego, że ma status placówki pocztowej, której zakaz nie obejmuje.
"GW" donosi, że w PiS pojawił się pomysł, by placówka pocztową była tylko poczta, a sprzedawać w dni wolne od handlu mógłby nie tylko właściciel ale również jego rodzina m.in. małżonek, dzieci czy rodzice. Do tej listy, jak informuje gazeta, dołączono by także pracujących dorywczo emerytów oraz studentów.
Z kolei "Fakt" podaje, że wiceminister Stanisław Szwed chciałby zmian przepisów, które już od 1 stycznia 2020 roku spowodują, że we wszystkie niedziele, poza kilkoma wyjątkami, sklepy mają być zamknięte.

"Warto zastanowić się, w jakim zakresie zakaz powinien obowiązywać w sezonie w miejscowościach turystycznych, bo dziś jest z tym problem" – powiedział. Wskazał, że np. w Austrii i Francji są przepisy wyłączające zakaz handlu w miejscowościach turystycznych w pewnych miesiącach.
Szwed podnosi, że przepisy musiałyby zostać także uszczelnione. ”Fakt” przypomina, że dziś wystarczy, że sklep udaje placówkę pocztową (np. sprzedaje paczki), by zakaz go nie obejmował.
ktl/ jm/






























































