REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zadłużenie Polski dobiło do 60% PKB. Stało się to trzy miesiące temu!

Krzysztof Kolany2026-04-01 11:13główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-04-01 11:13
Dodaj Bankier.pl w Google

Ministerstwo Finansów poinformowało, że dług publiczny Polski na koniec 2025 roku niemal zrównał się z konstytucyjnym limitem 60% PKB. Wiemy też, że już w styczniu niemal na pewno go przekroczył. Ale proszę się nie martwić, nie będzie z tego tytułu żadnych konsekwencji, gdyż przepisy pomijają zadłużenie pozabudżetowe.

Zadłużenie Polski dobiło do 60% PKB. Stało się to trzy miesiące temu!
Zadłużenie Polski dobiło do 60% PKB. Stało się to trzy miesiące temu!
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

To nie było trudne do przewidzenia. Każdy, kto chciał to wiedzieć, wiedział o tym już przeszło rok temu. Na koniec 2025 roku dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 2 335,2 mld złotych, co stanowiło 59,97% produktu krajowego brutto – poinformowało we wtorek 31 marca Ministerstwo Finansów.  W praktyce oznacza to, że już trzy miesiące temu Polska osiągnęła konstytucyjny limit 60% PKB długu publicznego.

MF

W samym IV kwartale 2025 roku dług publiczny Polski powiększył się o 113,4 mld zł (czyli o 5,1%), a w całym ubiegłym roku przyrósł aż o 322,5 mld zł (a więc o 16% rdr). Przy czym ujmowany w krajowym prawodawstwie „państwowy dług publiczny” (czyli dług Skarbu Państwa) wzrósł o 91,2 mld zł w samym czwartym kwartale, a w całym 2025 roku powiększył się o 302,1 mld zł (wzrost o 18,7% rdr).

Z kolei ze styczniowych danych i zadłużeniu Skarbu Państwa wiemy, że ten rodzaj długu zwiększył się o 46,38 mld zł, sięgając niemal dwóch bilionów złotych. Oznacza to, że już w styczniu niemal na pewno łączne zadłużenie Polski przekroczyło konstytucyjny limit 60% PKB.

Czy istnieją długi wolne od konsekwencji?

W myśl ducha ustawy zasadniczej w takiej sytuacji rząd powinien przedstawić projekt budżetu państwa pozbawiony jakiegokolwiek deficytu. Musiałoby to oznaczać ostre cięcia wydatków publicznych lub drakońskie podwyżki podatków (a najprawdopodobniej jedno i drugie). Politycznie skutkowałoby to zapewne rozpadem koalicji rządowej (bo przecież żaden polityk nie chciałby odpowiadać za takie działania) oraz przyśpieszonymi wyborami parlamentarnymi.

Wakacje na giełdzie

Ale wiemy też, że nic takiego nie nastąpi. A dlaczego? Ano dlatego, że rządzący znaleźli „jeden prosty trik” pozwalający ominąć Konstytucję RP. Ta ostatnia powołuje się na „państwowy dług publiczny”, z którego ustawa wyklucza zadłużenie pozabudżetowe. Czyli długi państwa poukrywane we wszelkiej maści funduszach będących „poza kontrolą Parlamentu”. Na koniec 2025 roku w takich miejscach „zachachmęcono” dług o wartości nominalnej 421,6 mld zł.

Ministerstwo Finansów

Na tę kwotę składało się m.in. 208,3 mld zł długu we wciąż niezlikwidowanym Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 (mimo że stan epidemii zdjęto prawie 4 lata temu), prawie 80,9 mld zł zadłużenia Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych  oraz 70,4 mld zł długu Krajowego Funduszu Drogowego. W tych wszystkich funduszach kolejne ekipy rządy niezależnie od opcji politycznej już od blisko 20 lat ukrywają faktyczne zadłużenie publiczne .

Jesteśmy na kursie do 75% długu w relacji do PKB

Najbliższych kwartałach i latach zadłużenie Polski będzie tylko rosło. Rok 2026 będzie trzecim z rzędu, gdy deficyt fiskalny przekroczy 6% PKB. To przeszło dwukrotnie więcej niż dopuszczają unijne kryteria z Maastricht, które obowiązują Polskę jako członka Unii Europejskiej. Mamy sytuację, gdy blisko 30% wydatków państwa finansowych jest na kredyt (tj. poprzez emisję obligacji oraz z pożyczek i kredytów).

Oficjalne dokumenty rządowe zakładają, że  w dającej się przewidywać przyszłości rosnąć będzie też relacja długu publicznego do PKB. Wskaźnik ten w 2029 roku ma przekroczyć 75% i zakłada się, że dalej będzie rósł. Równocześnie państwowy dług publiczny ma się zatrzymać tuż poniżej limitu 60% PKB. Oznaczać to będzie coraz więcej długu zgromadzonych w pozabudżetowych, ale za to całkowicie kontrolowanych przez rząd, funduszach. To prawna fikcja, która rozmontowała wszelkie zadłużeniowe hamulce znajdujące się w polskim prawodawstwie.

O ile papier zniesie wszystko, to już wierzyciele rządu polskiego już niekoniecznie. Ci ostatni co prawda w ostatnich latach nieco przymykają oczy na statystyki długu do PKB, ale pozostają wyczuleni na rosnące koszty obsługi tego zadłużenia. W tym roku z naszych podatków będziemy musieli wydać ok. 90 mld zł na odsetki od obligacji skarbowych. Do końca dekady koszty obsługi polskiego długu publicznego mają wzrosnąć do 130 mld zł. Jeśli nasz PKB nie będzie rósł przynajmniej równie szybko, to możemy mieć poważny problem.

Już teraz robi się gorąco, gdyż w marcu doszło do skokowego wzrostu rentowności polskich obligacji skarbowych. Na skutek wojny z Iranem rentowność polskich 10-latech podskoczyła z 4,9% do blisko 6%, by 1 kwietnia obniżyć się do ok. 5,75%. W związku z tą sytuacją Ministerstwo Finansów odwołało jeden marcowy przetarg obligacji, a w jedynym przeprowadzonym przetargu mocno ograniczyło ofertę (aby nie pożyczać znacznie drożej niż w lutym). Maj i kwiecień będą jednak miesiącami prawdy, które zweryfikują, po jakiej cenie polski rząd może pożyczać pieniądze. Resort finansów zapewnia, że przetargi w drugim kwartale (w tym w kwietniu) będą odbywały się w ramach ogłoszonego w dniu 31.03 kalendarza.

A pożyczyć trzeba sporo, bo zgodnie z ustawą budżetową w 2026 roku rząd musi wyemitować obligacje za 688 mld zł. Cóż, nikt nie mówił, że nieodpowiedzialną politykę fiskalną prowadzi się łatwo.

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (128)

dodaj komentarz
grocha_123
Ciekawe ile kosztuje dzienny socjal w miejscu odosobniona polskich podatników tej dwójki z Kłodzka? Ten fajnym nie przeszkadza.
to_i_owo
A gdzie KPO i SAFE?

Przecież to też będziemy splacać
men24a
W latach 2015-2023 rządy PiS zwiększyły zadłużenie publiczne Polski o ponad 70% według metodologii unijnej
. Główne przyczyny to wysokie wydatki socjalne, finansowanie tarcz w czasie pandemii COVID-19 oraz wypychanie długu poza kontrolę parlamentu (PFR, BGK). Zadłużenie rosło mimo wzrostu obciążeń podatkowo-składkowych z 33,4%
W latach 2015-2023 rządy PiS zwiększyły zadłużenie publiczne Polski o ponad 70% według metodologii unijnej
. Główne przyczyny to wysokie wydatki socjalne, finansowanie tarcz w czasie pandemii COVID-19 oraz wypychanie długu poza kontrolę parlamentu (PFR, BGK). Zadłużenie rosło mimo wzrostu obciążeń podatkowo-składkowych z 33,4% do 37,7% PKB
men24a
Polska nie była w ostatnich latach wyjątkiem. Rząd PiS wygenerował olbrzymi dług, argumentując, że nie ma powodu, by nie pożyczać, skoro warunki są tak korzystne. Gdy w październiku 2022 r. rentowności polskich obligacji sięgały 9 proc., sytuacja wokół polskiego długu zaczynała się robić nerwowa i mogliśmy mieć w Polsce przedsmak Polska nie była w ostatnich latach wyjątkiem. Rząd PiS wygenerował olbrzymi dług, argumentując, że nie ma powodu, by nie pożyczać, skoro warunki są tak korzystne. Gdy w październiku 2022 r. rentowności polskich obligacji sięgały 9 proc., sytuacja wokół polskiego długu zaczynała się robić nerwowa i mogliśmy mieć w Polsce przedsmak tego, co zdaniem Roubiniego, nastąpi w wielu miejscach na świecie
men24a
Polsce grozi kryzys finansowy podobny do kryzysu, który 15 lat temu wstrząsnął Grecją" – pisze Klaus Bachmann w wydaniu "Berliner Zeitung". Jego zdaniem oba kryzysy mają niemal identyczne przyczyny.
Główną przyczyną nadmiernego zadłużenia państwa jest według Bachmana polityka socjalna.
Autor zaznaczył, że Polska
Polsce grozi kryzys finansowy podobny do kryzysu, który 15 lat temu wstrząsnął Grecją" – pisze Klaus Bachmann w wydaniu "Berliner Zeitung". Jego zdaniem oba kryzysy mają niemal identyczne przyczyny.
Główną przyczyną nadmiernego zadłużenia państwa jest według Bachmana polityka socjalna.
Autor zaznaczył, że Polska nie należy do strefy euro, co oznacza, że nikt nie będzie ratował Polski.
Tusk nie jest pogromcą smoka populizmu, lecz jego ofiarą" – pisze w konkluzji Bachmann.
niederfurzdorf odpowiada men24a
Bzdury piramidalne już dawno podważone przez niemieckich ekonomistów ale akurat niezależnych od mainstreamu. Greckie problemy to pokłosie gangstersjiego zmuszenia Grecji do przyjęcia EURO co poskutkowało drastycznym spadiek konkurencyjości greckiej gospodarki, opartej na rolictwie, i turystyce. W czasie gdy greckie firmy traciły Bzdury piramidalne już dawno podważone przez niemieckich ekonomistów ale akurat niezależnych od mainstreamu. Greckie problemy to pokłosie gangstersjiego zmuszenia Grecji do przyjęcia EURO co poskutkowało drastycznym spadiek konkurencyjości greckiej gospodarki, opartej na rolictwie, i turystyce. W czasie gdy greckie firmy traciły przychody z powodu wzrostu cen skurumpowany rząd grecki brał na potęgę kredyty i środki unijne i uzupełniał je kapitałem prywatnych banków holenderskich, belgijskich i niemieckich. Jak trzeba było spłacać kredyty to się okazało, że w budżecie pańśtwa nie ma planowanych wpływów z CIT, VAT i PIT bo ludzie nie zarabiali to i podatków nie płacili. Opowieści o "greckiej tragedii" to bajki dla lemingów, polskich i niemieckich.
esbekom-dali-szmal-konfidenci
TyfuSSek coraz bardziej uśmiechnięty bo mu się udaje realizować niemiecki plan.
Już niedługo ruszą tłumy do pracy przy szparagach bo będą zmuszeni ekonomicznie.
Z KPO miał być cały stadion pieniędzy dla ludzi, a okazało się, że to pożyczka,
nawet ta część dotacyjna to też pożyczka zaciągnięta przez von der Leyen w naszym
TyfuSSek coraz bardziej uśmiechnięty bo mu się udaje realizować niemiecki plan.
Już niedługo ruszą tłumy do pracy przy szparagach bo będą zmuszeni ekonomicznie.
Z KPO miał być cały stadion pieniędzy dla ludzi, a okazało się, że to pożyczka,
nawet ta część dotacyjna to też pożyczka zaciągnięta przez von der Leyen w naszym imieniu.
Skorzystali znajomi politycy, ich żony podostawały miliony i Krystyna Janda dostała kilkaset tysięcy na waciki jako zasłużona politycznie dla TyfuSSka.
Teraz jeszcze trzeba wziąć kredyt SAFE, żeby dobić Polskę i dzięki tym pieniądzom dotrwać jakoś do wyborów bo dziura jest już makabrycznie rekordowa.
TyfuSSek walczy do samego końca i będzie kłamał i manipulował tak długo jak długo da się okłamywać i manipulować naiwne Lemingi.
Jeszcze walczy szczepionkami Pfizer, to wina PiSu, to wina Morawieckiego, to wszystko ich wina,
bardzo wielka wina.
TVNy i TVP oraz wszelkie Onety przychodzą mu z pomocą, żeby odmóżdżyć Lemingostwo.
Nikt nie kojarzy, że w Pfizer pracuje mąż von der Leyen i to co wspólnie załatwili Pfizerowi daje im dozgonną wdzięczność tej firmy,
która zarobiła fortunę na naszej panice i dzięki von der Leyen i jej mężowi.
Rodzina Leyen ma zapewniony byt na wiele pokoleń.
Jednak co ma 5 mld zł na szczepionki dla Pfizera wobec ok 1,1 BILIONA wzrostu długu Polski w ciągu 3 lat rządów Tyfuska 2024-2026 i to bez uwzględnienia długu KPO części dotacyjnej oraz nie uwzględnienia możliwego długu SAFE?
Tu chodzi tylko o bicie młotem w Lemingowe puste łby, aby w nich rezonowało i wywarcie na nich psychologicznej presji jak na małych dzieciach krzykiem i wrzaskami.
jas2
Po co ten PiS zmniejszał zadłużenie? Tyle wysiłku na marne. Przyszło PO i dług wystrzelił w kosmos.

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki