Często inwestorzy bardzo niesłusznie bagatelizują te zagadnienia. Wynikać może to z dwóch powodów: posiadanie obowiązującej decyzji środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia wydanej przez kompetentny organ krajowy lub stwierdzenie czy też świadomość, że ochrona środowiska nie jest najważniejsza w realizowanym projekcie. Niestety oba podejścia mogą być zgubne dla inwestora.
| Potrzebujesz więcej informacji związanych z unijnymi dotacjami? Chcesz rozwiać swoje wątpliwości? Skorzystaj z Fundusze UE dla Twojej firmy |
Podczas wielu przeprowadzonych audytów miałem wraz z zespołem możliwość sprawdzania zgodności wydanych decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia z prawem polskim jak również prawem unijnym. Czujność wielu spośród inwestorów została uśpiona poprzez fakt, że postępowania prowadzone przez urzędy (w większości przypadków szczebla gminnego) nie zawsze były prawidłowe pod względem prawnym. W przekonaniu polskiego przedsiębiorcy wydanie decyzji przez organ administracji daje stuprocentową gwarancję, ze decyzja ta jest wydana zgodnie z prawem. Niestety to tylko teoria. Praktyka wskazuje, że błędy, mniej lub bardziej istotne, zdarzały się często. Pragnę zaznaczyć, że uchybienia te nie wynikały, w większości przypadków, ze słabej wiedzy i kompetencji urzędników.
Winną okazała się być władza ustawodawcza. Przez długi czas eksperci z branży ocen środowiskowych zgłaszali znaczne rozbieżności pomiędzy prawem unijnym a prawem polskim. Wiele razy przekazywano apele do władz, że brak zmian odbije się czkawką w późniejszym czasie. Niestety jesteśmy teraz tego świadkami. Postępowania administracyjne prowadzone na bazie tzw. starych przepisów (prawa ochrony środowiska) zawierały liczne błędy, które eliminują inwestycje z dofinansowania. Mniejszy problem występuje, kiedy mamy do czynienia z inwestycjami na etapie kompletowania dokumentacji - tutaj można jeszcze dokonać niezbędnych korekt. Inwestor opóźni realizację swojej inwestycji, ale będzie miał pewność, że za kilka lat nie będzie musiał zwracać dotacji. Znacznie większy problem powstaje, gdy inwestycja miała być uruchamiana, a wyniki kontroli wykazały, że jej realizacja nie ma podstaw prawnych wynikających z błędów w postępowaniu administracyjnym. Niepracujące maszyny nie przynoszą zysków tylko straty. Kto zwróci stracone pieniądze przedsiębiorcom? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.
Przypadkowi eksperci
Przedsiębiorcy, którzy przeszli ciężkie boje z wnioskami aplikacyjnymi, procedurami, często odwołaniami, pozwoleniami na budowę, nie zwracali uwagi na zagadnienia ochrony środowiska. „Przecież poważnych inwestycji nie trzeba rozpatrywać pod względem ilości zabitych żabek na placu budowy” - takie i podobne wypowiedzi często słyszałem od inwestorów. Warto w tym miejscu przypomnieć zasadę zrównoważonego rozwoju, która mówi o integrowaniu działań politycznych, gospodarczych i społecznych z zachowaniem równowagi przyrodniczej. Niestety, często przedsiębiorcy zajmowali stanowisko o braku konieczności angażowania się w ochronę środowiska. Sporządzenie dokumentacji (raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko lub karty informacyjnej przedsięwzięcia) zlecano przypadkowym ludziom, często kierując się kryteriami najniższej ceny, którzy mieli pojęcie o ochronie środowiska, ale w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Ich wiedza - co unaoczniały wykonywane dokumentacje zatrzymała się właśnie w tym okresie.

Często ich autorytet opierał się tylko na uzyskanych uprawnieniach biegłego z listy wojewody bądź ministra w zakresie sporządzania ocen oddziaływania na środowisko (już nie obowiązujących - o czym wielu zapomina). Nie mam nic przeciwko projektantom wykonującym dokumentację opierającą się na ówczesnych przepisach, ale uważam, że podstawowym obowiązkiem takiej osoby jest uaktualnianie swojej wiedzy. Niestety wykonywane przez takie osoby raporty o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko często zawierały zapisy, które w latach 80-tych czy nawet 90-tych mogły być prawidłowe, ale przy obecnych wymogach i aktach prawnych były kardynalnymi błędami. Moją uwagę szczególnie zwróciło zachowanie inwestorów w przypadku uzyskiwanych pozwoleń na budowę fabryk czy magazynów. Posiadali oni bardzo duża wiedzę na temat zagadnień technicznych oraz procedur administracyjnych. Nie posiadali jednak podstawowej wiedzy na temat zagadnień ochrony środowiska. Jest to o tyle dziwna sytuacja, ponieważ rynek oferuje bardzo dużo szkoleń i fachowej literatury z zakresu procedur ochrony środowiska w procesie inwestycyjnym. Być może przyczyną tego było traktowanie ochrony środowiska jako przysłowiowych „żabek”, a nie obowiązującego prawa.
Jak przygotować się do kontroli
Zostawiając powyższe warianty niedopatrzeń w zakresie ochrony środowiska trzeba przygotować się do kontroli projektu w tym zakresie. Na co warto zwrócić uwagę? Co przygotować do kontroli? Poniżej pozwolę sobie przytoczyć kilka praktycznych porad. Przede wszystkim dokumentacja musi być kompletna. Należy przygotować wszystkie pisma związane z postępowaniem: postanowienia, opinie, dokumentację projektową (osławiony już raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko). Nie radzę ukrywać tzw. niewygodnych dokumentów, niektórych postanowień czy też decyzji. Wprawny audytor i tak odkryje, że trzeba uzupełnić przedstawioną dokumentację. Kolejnym ważnym elementem jest ułożenie wszystkich pism w chronologicznym porządku - pozwoli to na dokładne przeanalizowanie całego postępowania. Zadbajmy również o to, aby dokumenty były w postaci oryginalnych pism lub uwierzytelnionych kopii.
Pragnę także zaznaczyć, ze wykrycie błędów w postępowaniu dotyczącym oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko nie przekreśla szans na realizację danego projektu. Nie byłoby racjonalnym działaniem niszczenie czegoś, co już za chwilę może zacząć funkcjonować. Możemy dokonać „korekty” postępowań administracyjnych. Niestety nie ma jednej metody takiego działania. Każde postępowanie to odrębnych przypadek ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności i uwarunkowań, które tylko jego dotyczą. Przestrzegam przed stosowaniem „cudownych recept” czy też kopiowaniem „wszechwiedzących” poradników. Tu trzeba się mocno skupić nad problemem i dokonać głębokiej analizy. Taką pracę należy wykonać we współpracy z rzetelnymi fachowcami, którzy mają już doświadczenie w tego typu procedurach.
Jakub Smakulski
» O konfliktach w projekcie (także unijnym)
» Program Rozwoju Obszarów Wiejskich – perspektywy i zagrożenia
» Początek bojów o pieniądze




























































