Ogromny deficyt handlowy USA od lat uwiera Donalda Trumpa. I choć w tym kontekście najczęściej wskazuje się na Chiny, które zalewają świat wyprodukowanymi za Murem towarami, to faktycznie największą nadwyżkę notują Niemcy.
W dobie zglobalizowanej gospodarki i nowoczesnych technologii rośnie bowiem znaczenie międzynarodowego handlu usługami. I o ile Państwo Środka przoduje w nadwyżce towarowej, to notuje równocześnie znaczący deficyt w usługach, głównie za sprawą ogromnych wydatków na turystykę (za którymi może się jednak kryć ucieczka kapitału).
W efekcie nadwyżka na rachunku bieżącym, na który składają się również salda obrotów pierwotnych i wtórnych, gwałtownie w ostatnich latach spadła - z 304 mld dol. w 2015 r. do 165 mld dol. przed rokiem. A według wstępnych danych w pierwszym półroczu bieżącego roku Chiny zanotowały wynoszący niemal 30 mld dol. deficyt na rachunku bieżącym. Na koniec roku zapewne wyjdą na plus, ale będzie on wyraźnie mniejszy niż w 2017 r. Szacuje się, że nadwyżka nie przekroczy 1 proc. PKB (wobec 1,3 proc. w 2017 r.), czyli wyniesie o kilkadziesiąt miliardów dolarów mniej niż przed rokiem.
W porównaniu do wielkości gospodarki, nadwyżkę mają również zredukować Niemcy. Jak szacuje Instytut Ifo, spadnie ona w tym roku z 7,9 proc. PKB do 7,8 proc. PKB. Nasi zachodni sąsiedzi utrzymają zatem pozycję lidera światowego rankingu z nadwyżką na rachunku bieżącym sięgająca 299 mld dol. Na najwyższym stopniu podium znajdą się trzeci raz z rzędu. Za nimi uplasują się Japończycy (200 mld dol. nadwyżki, 4 proc. PKB) i Holendrzy (110 mld dol., 12 proc. PKB!). Z pierwszej trójki wypadnie Państwo Środka.
Po drugiej stronie wciąż będą Stany Zjednoczone. Mimo wysiłków Donalda Trumpa, którym szkodzi jednak umocnienie dolara, USA odnotują aż 420 mld dol. deficytu - szacują analitycy z Ifo.
Nadwyżka Niemiec jest przede wszystkim efektem nadwyżki towarowej - pozostałe elementy rachunku bieżącego będą w równowadze. Za sukcesem niemieckiego eksportu stoją przede wszystkim konkurencyjne przedsiębiorstwa, relatywnie (jak na produktywność) niskie płace oraz słabe euro.
Nadwyżka na rachunku bieżącym oznacza, że oszczędności wygenerowane w gospodarce są wyższe niż inwestycje. Międzynarodowe instytucje od lat apelują do Berlina o zwiększenie wydatków - m.in. inwestycji w infrastrukturę i edukację (sektor publiczny od 4 lat notuje nadwyżki budżetowe) - i zachęcają zwykłych Niemców do większej konsumpcji. Jednak tradycyjnie oszczędne, a do tego starzejące się społeczeństwo, woli oszczędzać, niż wydawać pieniądze na importowane produkty - wskazuje "Financial Times".
W model rozwoju gospodarczego Niemiec może uderzyć prezydent USA. Donald Trump na razie skupia się w swoich potyczkach handlowych na Chinach, ale nie zapomina i o Unii Europejskiej, czyli przede wszystkim właśnie naszych zachodnich sąsiadach. W czerwcu zagroził nałożeniem 20-proc. ceł na samochody sprowadzane z UE. Wcześniej Trump często oskarżał niemieckie firmy motoryzacyjne o nieuczciwe praktyki handlowe i odbieranie miejsc pracy amerykańskim producentom (choć wiele z nich produkuje auta także w Ameryce).
Co ciekawe, Polska regularnie odnotowuje nadwyżkę w handlu z Niemcami. W ubiegłym roku wyniosła ona niemal 10 mld dol. (38 mld zł). W 2017 r. Polska odnotowała również pierwszą od 22 lat nadwyżkę na rachunku bieżącym. W tym roku o taki wyczyn nie będzie już łatwo, przede wszystkim za sprawą wzrostu cen ropy naftowej. Warto również podkreślić, że wbrew pozorom nadwyżka na rachunku bieżącym czy w handlu wcale nie jest zjawiskiem jednoznacznie pozytywnym, a deficyt - jednoznacznie negatywny. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.
Maciej Kalwasiński































































