Jeśli w sklepie czy lokalu usługowym klienci mogą słuchać muzyki lub stacji radiowej nasza organizacja jest uprawniona do pobierania za to opłat — tłumaczy Ryszard Nowosadzki, dyrektor katowickiego okręgu ZAiKS. — Ich wysokość jest uzależniona od wielu czynników, m.in. powierzchni lokalu i jego lokalizacji.
Nie są one na szczęście wygórowane. Za sklep o powierzchni do 10 metrów kwadratowych ZAiKS pobiera 60 zł opłaty, za każde kolejne 10 metrów należy dodać cztery złote. Są jednak wyjątki od tych opłat. Urzędnicy czy pracownicy biur, którzy słuchają radia tylko dla własnych potrzeb są zwolnieni od tego „podatku”.
ZAiKS to jednak nie jedyne stowarzyszenie pilnujące praw artystów, bowiem ta organizacja odpowiada jedynie za prawa autorów tekstów czy kompozytorów muzyki. Tantiemy dla ich wykonawców pobiera z kolei STOART, czyli Związek Stowarzyszeń Artystów Wykonawców.
— Ja płacę ten swoisty haracz obu tym organizacjom — mówi Czesław Tokarz, właściciel restauracji Wagant. — Jest on zależny nie tylko od powierzchni, ale i ilości krzeseł, jakie znajdują się w lokalu. W sumie rocznie tracę w ten sposób ponad 2 tysiące złotych.
Od opłat autorskich nie są zwolnione także imprezy masowe. Ich organizatorzy nie tylko są zobowiązani do zgłoszenia imprezy, muszą także przygotować listę prezentowanych na niej utworów (na jej podstawie ZAiKS nalicza tantiemy dla poszczególnych autorów). Jakby tego było mało stowarzyszenie pobiera 8 procent wartości brutto biletów, a w przypadku imprezy plenerowej 10 procent gaży wykonawców.
— W praktyce oznacza to, że jeśli na Dni Lublińca zapraszamy gwiazdę, której płacimy 20 tys. złotych za występ, dodatkowo musimy wyłożyć 2 tys. dla ZAiKS — mówi dyrektor MDK Małgorzata Janas. — W sumie rocznie wpłacamy na konto stowarzyszenia od 7 od 10 tys. złotych, m.in. za organizowane przez nas imprezy, włączony w holu telewizor, zajęcia aerobiku. Jeśli w naszej firmie wykorzystujemy systemy nagłaśniające i do tej pory nie płaciliśmy tantiem, musimy się liczyć z tym, że podczas wizyty inspektora może zostać nałożona kara. Podobnie jak za unikanie podpisania umowy ze stowarzyszeniem.
Dziennik Zachodni
M. Liberadzki






























































