REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Z raportu UOKiK: Nieprawidłowości w umowach stosowanych przez szkoły językowe

2005-05-09 07:40
publikacja
2005-05-09 07:40
Dodaj Bankier.pl w Google

Po niepublicznych szkołach wyższych i sprzedawcach nowych samochodów tym razem na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów znalazły się szkoły językowe. Urząd przebadał ogólne warunki umów stosowane przez 287 tego rodzaju szkoły, zlokalizowane na terenie całego kraju. Niestety, po raz kolejny wyniki analizy stosowanych umów biją na alarm. Prawie dwie trzecie szkół językowych stosuje klauzule w rażący sposób naruszające interesy konsumentów. Stosowane przez te szkoły wzorce zawierają bowiem tzw. niedozwolone postanowienia umowne. Większość jednak zapowiedziała dobrowolne wycofanie się z zakwestionowanych praktyk. Na czym polegają stwierdzone przez UOKiK nieprawidłowości?

Jednostronne zmiany cen

Praktycznie w co ósmej skontrolowanej placówce prowadzący szkołę językową przyznawał sobie prawo do jednostronnej zmiany świadczenia, przede wszystkim w zakresie odpłatności za prowadzone kursy językowe. Zdaniem Urzędu analizowane wzorce umowne nie zapewniają konsumentom poczucia bezpieczeństwa co do stałości opłat czy terminów zajęć. Nie wskazują przy tym, o ile wzrosnąć może cena kursu. Co gorsza, uczniom (konsumentom) nie przyznaje się prawa do odstąpienia od umowy na wypadek takich zmian umowy. Tymczasem zgodnie z art. 3853 pkt 10 K.c. zapis, który uprawnia kontrahenta konsumenta (tu: szkołę językową) do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w tej umowie, jest niedozwolonym postanowieniem umownym. Nie inaczej, gdy chodzi o postanowienie przewidujące uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy (art. 3853 pkt 20 K.c.).

Oto kilka przykładowych klauzul zakwestionowanych przez UOKiK:

  • "Uczestnicy ponoszą jego koszty w równych częściach, rezygnacja jednego z uczestników powoduje równomierne rozłożenie kosztów na pozostałych uczestników."

  • "Wysokość odpłatności ustala dyrektor placówki w oparciu o kalkulację kosztów bieżących. Odpłatność może ulec zmianie w ciągu roku szkolnego."

  • "Cena kursu może ulegać zmianie w trakcie zapisów. Szkoła nie ma obowiązku informowania Słuchaczy o ww. zmianach."

  • "Zleceniobiorca zastrzega sobie prawo do zmiany ceny za zajęcia indywidualne za wcześniejszym uprzedzeniem."

  • "Akademia zastrzega sobie prawo do zmiany terminów zajęć."

  • "Szkoła zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian do regulaminu. Zawiadomienie Słuchaczy o zmianach następuje poprzez umieszczenie informacji na tablicach informacyjnych szkoły z miesięcznym wyprzedzeniem."

Informacja na tablicy nie wystarczy

Ponadto szkoły językowe w sposób nieprawidłowy informują klientów o wszelkich zmianach umowy. Wzorzec umowy wydany w czasie trwania stosunku umownego o charakterze ciągłym (tak jak ma to miejsce w tym przypadku) wiąże konsumenta, jeżeli został mu doręczony, a konsument nie wypowiedział umowy w najbliższym terminie (art. 3841 K.c.). W praktyce działalności szkół językowych o zmianach umowy zawiadamia się najczęściej na tablicach ogłoszeń. W ten sposób nie może więc dochodzić do skutecznych zmian warunków umowy.

Co w przypadku rezygnacji z kursu?

W większości szkół (73% skontrolowanych) osoby rezygnujące z kursu językowego spotykają swego rodzaju sankcje. Szkoła nie zwraca bowiem wniesionych przez konsumenta opłat. Ponieważ z reguły istnieje konieczność zapłacenia z góry za np. cały semestr, rezygnacja w trakcie trwania kursu okazuje się po prostu nieopłacalna. Szkoły automatycznie zatrzymują wpłacone przez klienta pieniądze, nie analizując w ogóle stopnia wykonania swojego świadczenia, czy też kosztów organizacji kursu związanych z konkretną osobą. Wprawdzie, jak wynika z oficjalnego komunikatu, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie neguje prawa szkoły językowej do potrącania określonych kosztów poniesionych w związku z organizacją kursu, lecz powinno to następować jedynie w stopniu znajdującym swoje uzasadnienie. Nie ma też wątpliwości, iż żądanie zapłaty (lub zatrzymanie) całej ceny kursu w przypadku wcześniejszej rezygnacji z nauki jest rażąco wygórowaną kwotą. Co więcej, niejednokrotnie szkoły językowe nie rozróżniają przypadków rezygnacji z ważnych przyczyn (jak np. choroba, zmiana miejsca zamieszkania) od zwykłego "widzimisię".

Warto w tym miejscu wspomnieć, że postanowienia, które wyłączają obowiązek zwrotu konsumentowi uiszczonej zapłaty za świadczenie niespełnione w całości lub części, jeżeli konsument zrezygnuje z zawarcia umowy lub jej wykonania, należy traktować jako niedozwolone klauzule umowne (art. 3853 pkt 12 K.c.). A skoro tak, to nie mogą one wiązać konsumenta.

Poniżej prezentujemy kilka przykładowo wybranych z raportu UOKiK klauzul, które nie powinny mieć miejsca w prawidłowo zredagowanych umowach stosowanych przez przedsiębiorców prowadzących szkoły językowe:

  • "Szkoła nie zwraca pieniędzy w przypadku rezygnacji z kursu w trakcie jego trwania."

  • "Strony mogą w każdym czasie wypowiedzieć niniejszą umowę z zachowaniem miesięcznego terminu wypowiedzenia. W przypadku wypowiedzenia umowy przez Klienta, Szkoła nie jest zobowiązana do zwrotu uzyskanych przez niego świadczeń."

  • "Po rozpoczęciu zajęć wniesiona opłata nie podlega zwrotowi."

  • "Rezygnacja z kursu w ciągu roku szkolnego nie zwalnia słuchacza z wpłacenia dalszych rat."

  • "Szkoła nie zwraca wpłaconych pieniędzy. Niezależnie od przyczyny powstałych roszczeń."

  • "Po zamknięciu list lub rozpoczęciu zajęć, Szkoła nie zwraca opłat wniesionych bez względu na przyczynę rezygnacji, na co zgadza się słuchacz podpisując oświadczenie przy pierwszej wpłacie."

Kary i odsetki

Właściwie przy każdej okazji kontroli wzorców umownych stosowanych przez przedsiębiorców w obrocie z konsumentami powtarzającą się nieprawidłowością stwierdzaną przez UOKiK jest zastrzeganie wygórowanych kar umownych lub odstępnego. Nie inaczej w przypadku szkół językowych - prawie jedna czwarta placówek, których wzorce badali pracownicy Urzędu, zawierała tego rodzaju uchybienia. Klienci przedwcześnie rezygnujący z usług szkoły narażali się czasami nie tylko na utratę wpłaconych wcześniej pieniędzy, lecz także zapłatę kary umownej. Nawet jeżeli wysokość tej kary sama w sobie nie była zbyt wygórowana (bo za taką trudno uznać np. 10% czy 20% ceny kursu), to łącznie z przepadkiem wpłaconej opłaty wstępnej lub semestralnej przesłanki sprzeczności z dobrymi obyczajami oraz rażącego naruszenia interesów konsumenta i tak wydają się być spełnione.

Niektóre szkoły językowe zastrzegają również wysokie odsetki na wypadek nieterminowej płatności za kurs. W skrajnych przypadkach wynosiły one kilka- czy nawet kilkunastokrotność odsetek ustawowych. W skali roku ich łączna wysokość mogłaby znacząco przekroczyć wartość samego świadczenia głównego (np. opłaty za roczny kurs językowy) Nie mogło to ujść uwadze Prezesa UOKiK, którego zdaniem w obecnych warunkach ekonomicznych tak wysokie odsetki rażąco naruszają zasady dobrych obyczajów i interesy klientów, w związku z czym tego rodzaju zastrzeżenia "odsetkowe" stanowią niedozwolone postanowienia umowne.

Również i w tym przypadku warto podać kilka przykładowych zapisów zakwestionowanych przez UOKiK:

  • "Rezygnacja z uczestnictwa w kursie w trakcie jego trwania powoduje, że uczestnik zobowiązany jest do zapłaty kary umownej w wysokości 500 zł."

  • "W przypadku opóźnienia w zapłacie wynagrodzenia naliczone zostaną odsetki w wysokości podwójnych odsetek ustawowych."

  • "W przypadku opóźnienia w regulowaniu przez Słuchacza należności wynikających z niniejszej umowy Szkole przysługuje prawo do naliczania odsetek w wysokości 0,5% należnej kwoty za każdy dzień zwłoki."

Kto ponosi odpowiedzialność?

Wśród stwierdzonych nieprawidłowości wymienić należy również:

  • ograniczanie przez szkoły językowe odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonie umowy (np. "Uczestnik kursu skreślony z listy uczestników z wyżej wymienionych powodów nie może dochodzić odszkodowania, ani zwrotu wpłaconych pieniędzy"),

  • zastrzeganie, że spory powstałe w związku z realizacją umowy rozstrzygać będzie sąd miejscowo właściwy dla siedziby szkoły,

  • wyłączanie odpowiedzialności za rzeczy pozostawione na ich terenie.

Dwie pierwsze stanowią bez wątpienia zakazane klauzule umowne. Wystarczy je porównać z treścią przepisów art. 3853 pkt 2 oraz pkt 23 Kodeksu cywilnego. Co do ostatniej Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów posłużył się w swoim raporcie wciąż aktualną uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 1977 r., sygn. akt III CZP 94/77, zgodnie z którą przy zawieraniu umowy o świadczenie usługi, dla której wykonania niezbędnym jest zdjęcie odzieży wierzchniej, dochodzi do zawarcia w sposób wyraźny lub dorozumiany umowy przechowania. Dlatego też zdaniem UOKiK szkoła językowa powinna odpowiadać za rzeczy pozostawione przez klientów na jej terenie.

autor: Tomasz Konieczny
Gazeta Podatkowa Nr 139 z dnia 2005-05-09

Źródło:
Tematy

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~hugo
Prawda jest taka, że nie są to żadne nieuczciwe szkoły. Używanie słowa ,,nieuczciwe'' jest potęznym nadużyciem. Te same umowy zawarte nie z konsumentem, a np. z firmą (np. z osobą prowadząca działalność gospodarczą) juz nie naruszaja praw konsumenckich i są ,,uczciwe'' stosując twoją nomenklaturę. A przecież ta sama Prawda jest taka, że nie są to żadne nieuczciwe szkoły. Używanie słowa ,,nieuczciwe'' jest potęznym nadużyciem. Te same umowy zawarte nie z konsumentem, a np. z firmą (np. z osobą prowadząca działalność gospodarczą) juz nie naruszaja praw konsumenckich i są ,,uczciwe'' stosując twoją nomenklaturę. A przecież ta sama umowa nie może być jednocześnie nieuczciwa i uczciwa. Prawda jest taki, że w świetle polskiego prawa konsument (czyli osoba fizyczna nie prowadząca działalności gospodarczej) jest traktowany jak ,,pijane dziecko we mgle'', jak niemowlak albo kretyn (nawet jeżeli konsumentem jest np. adwokaty), na którego czychają ,,nieuczciwi'' przedsiębiorcy. Przypomina mi to realny socjalizm z lat 50-tych. Całe te przepisy wylewają dziecko z kąpielą, bo miały chronić konsumntów przed oszustwami, a tak naprawdę są dla konsumentów orężem do wymigania się z obowiązków w zawartych przez siebie dobrowolnie umowach cywilno-prawnych. Ale taka jest cena sztucznego recypowania prawa UE do kraju gdzie większość ludzi myśli o tym jak wykiwać innych.
~Agata
Trochę to dziwny raport, bo przecież nieuczciwe szkoły powinny szybko upadać. Przecież najlepszym regulatorem jest wolny rynek, a w dużych miastach szkół jej pod dostatkiem. Jest w czym wybierać. Chodziłam do Speak Upu i na szczęście tego typu problemów nie miałam. Umowa była jasna i klarowna i pozbawiona wyżej opisanych wad.
Zastanawiam
Trochę to dziwny raport, bo przecież nieuczciwe szkoły powinny szybko upadać. Przecież najlepszym regulatorem jest wolny rynek, a w dużych miastach szkół jej pod dostatkiem. Jest w czym wybierać. Chodziłam do Speak Upu i na szczęście tego typu problemów nie miałam. Umowa była jasna i klarowna i pozbawiona wyżej opisanych wad.
Zastanawiam jak tego typu szkoły funkcjonują? A może nie funkcjonują. Działają tylko przez jakiś czas i upadają. Nie chce mi się wierzyć, że jest ich aż 2/3. Może taka ich ilość zawiera jakiekolwiek ułomności w swoich umowach i nie są one zbyt istotne? Choć inna sprawa, że ludzie nie czytają umów, a że większość nie rezygnuje w trakcie nauki, to takie "kwiatki" mogą egzystować.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki