Co najmniej trzy osoby zginęły w rosyjskim ataku na stację paliw w obwodzie dniepropietrowskim w Ukrainie - przekazały w poniedziałek władze lokalne. Władze rosyjskiego Kraju Krasnodarskiego poinformowały, że sześć osób zginęło w nocnym, ukraińskim ataku na terminal morski w tym regionie.


Poniedziałkowe uderzenie w stację paliw to kolejny taki rosyjski nalot w ostatnich tygodniach. Rosja pogrążyła się w ostatnich miesiącach w ostrym kryzysie energetycznym w efekcie ukraińskich ataków na porty morskie, rafinerie ropy naftowej oraz terminale naftowe.
Ukraiński państwowy gigant energetyczny Naftohaz przekazał w poniedziałek, że od początku tego roku Rosja zniszczyła lub uszkodziła 37 stacji paliw należących do tej firmy. Niektóre ostrzały kończyły się śmiercią ludzi, a część z tych obiektów nadal pozostaje wyłączona z użytku.
„Niektóre obiekty były atakowane wielokrotnie, w tym również po zakończeniu napraw i wznowieniu działalności” - czytamy w komunikacie Naftohazu.
Tymczasem rosyjskie władze obwiniają wojsko ukraińskie o poniedziałkowy atak na infrastrukturę cywilną w położonym nad Morzem Czarnym Kraju Krasnodarskim.

„Niestety liczba ofiar śmiertelnych we wsi Archipo-Osipowka wzrosła do sześciu” - napisano w komunikacie gubernatora Kraju Krasnodarskiego Wieniamina Kondratjewa. Zaznaczył, że osoby te zginęły od spadających szczątków dronów.
Według ukraińskich mediów statek bezzałogowy został strącony nad plażą, na której w momencie ataku odpoczywało co najmniej kilkadziesiąt osób. (PAP)
yb/ adj/


























































