Widmo wysokiej inflacji przy utrzymaniu prawie zerowych stóp procentowych w NBP osłabiły złotego. Kurs euro przekroczył 4,55 zł i znalazł się na najwyższym poziomie od stycznia. Blisko 4-letnich maksimów utrzymały się notowania funta brytyjskiego.


Marcowa projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego zakłada, że w 2021 r. inflacja CPI znajdzie się (z 50-procentowym prawdopodobieństwem) w przedziale 2,7-3,6 proc. Jest więc bardzo prawdopodobne, że inflacja cenowa w Polsce drugi rok z rzędu utrzyma się wyraźnie powyżej 2,5-procentowego celu NBP.
Równocześnie większość członków Rady Polityki Pieniężnej nawet nie chce słyszeć o podniesieniu stóp procentowych, które wiosną 2020 roku zostały sprowadzone w pobliże zera. W rezultacie przy mniej więcej trzyprocentowej inflacji CPI Polska ma jedne z najbardziej ujemnych realnych stóp procentowych na świecie.
Taka sytuacja nie pomaga złotemu. W czwartek o 10:47 kurs euro rósł o ponad grosz, osiągając poziom 4,5534 zł. Tak drogiego euro (czyli tak słabego złotego) nie widzieliśmy od 28 stycznia.

Dolar amerykański drożał o przeszło dwa grosze, do 3,7853 zł. O ponad 2,5 grosza w górę szły notowania funta brytyjskiego, za którego trzeba było zapłacić już 5,27 zł. W ten sposób szterling wyceniany jest blisko najwyższych poziomów od grudnia 2016 roku.
Pod presją sprzedających pozostaje za to frank szwajcarski, który względem euro jest najsłabszy od lipca 2019. Dzięki temu nawet pomimo słabości złotego kurs franka na polskim rynku utrzymał się w pobliżu 4,10 zł.
KK





























































