REKLAMA

Zubelewicz: Szanse na podwyżki stóp zerowe; RPP zareaguje dopiero na 4-proc. inflację

2021-01-26 12:32
publikacja
2021-01-26 12:32
fot. Krystian Maj / FORUM

Szanse na podwyżki stóp procentowych w Polsce są niestety zerowe, a RPP zareagowałaby dopiero na perspektywy 4-proc. inflacji – powiedział PAP Biznes członek RPP Kamil Zubelewicz. Ekonomista wskazuje na metodologiczne niedoszacowanie inflacji w 2021 r.

„Założenia polityki pieniężnej, których nie poparłem, od wielu lat pozwalają na prawie 20-procentowe obniżenie siły nabywczej złotego w skali kadencji RPP. Przy tych założeniach NBP konsekwentnie dąży do możliwie niskiego poziomu stóp i słabego złotego. W tym kontekście prawdopodobieństwo normalizacji stóp procentowych w Polsce oceniam niestety jako bliskie zeru. Realne stopy procentowe pozostaną prawdopodobnie rekordowo ujemne, co będzie zniechęcać do oszczędzania w polskiej walucie” – powiedział Zubelewicz.

„Obawiam się, że reakcja nastąpi dopiero, jeśli w projekcji – w horyzoncie pełnych dwóch lat – pojawi się ryzyko wzrostu cen powyżej 4 procent w skali roku. Niższe tempo prognozowanego wzrostu cen lub krótszy okres odchyleń od celu zostanie zinterpretowany jako przejściowy” – dodał.

NBP wykorzystuje strategię średniookresowego celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. z symetrycznym przedziałem odchyleń o szerokości +/-1 pkt. proc.

Zdaniem Zubelewicza, ewentualny wniosek prezesa NBP o obniżkę stóp zdobędzie większość w RPP, prawdopodobnie niezależnie od skali proponowanej obniżki. W takim układzie, jak wskazuje ekonomista, nawet jeśli kredytobiorcy już na tym nie skorzystają, to obniżka stóp zmniejszy siłę nabywczą oszczędności, bieżących wypłat, zwiększy zaś siłę nabywczą sektora publicznego.

„Ten punkt widzenia dominuje, choć mnie nie przekonuje” – dodał.

Prezes NBP Adam Glapiński powiedział w styczniu, że w związku z oczekiwanym ożywieniem gospodarczym bazowym scenariuszem jest stabilizacja stóp proc. do 2022 r., ale wciąż jest duża przestrzeń do poluzowania polityki i w razie radykalnego załamania koniunktury możliwe jest cięcie stóp proc. nawet do ujemnego poziomu. Zasugerował, że decyzje będą uzależnione od wyników marcowej projekcji NBP.

Zubelewicz uważa, że stopy procentowe w Polsce są niskie, ponieważ jest to zgodne z polityką banku centralnego.

„Ceny rosną zgodnie z polityką banku centralnego. Polski złoty jest coraz tańszy, ponieważ taki cel został przyjęty. Sceptycznie zapatruję się na skutki tych działań, ale ten rok pokazał, że takie cele bank centralny łatwo i sprawnie realizuje” – powiedział.

Zubelewicz, zapytany o to, jakie jeszcze instrumenty ma w arsenale Rada, gdyby zrealizował się czarny scenariusz ekonomiczny powiedział, że zarząd NBP może zwiększyć skalę QE lub obniżyć cenę złotego w walutach obcych, a RPP zaś może obniżyć stopy procentowe poniżej zera.

Ekonomista nie sądzi, by na gruncie polskim zostały wprowadzone operacje typu TLTRO.

„Najlepsi kredytobiorcy to konsumenci, klienci hipoteczni oraz sektor publiczny (środki z operacji typu TLTRO banki komercyjne w strefie euro przeznaczają na kredyty dla przedsiębiorstw – PAP). Polscy przedsiębiorcy kooperujący z zagranicą mogą liczyć na kredyt zagraniczny i na dotowanie ich działalności obniżkami kursu walutowego. Polscy przedsiębiorcy, produkujący na potrzeby krajowe, czyli najistotniejsze według mnie podmioty gospodarcze w naszym kraju, nie są niestety na tej liście, gdyż ich działalność wiąże się z wyższym ryzykiem. Sytuację przedsiębiorców dodatkowo komplikuje podatek bankowy” – powiedział.

Za wprowadzeniem polskich operacji TLTRO, wzorowanych na instrumencie stosowanym przez EBC, publicznie opowiadali się Ł. Hardt i E. Gatnar. Na polskim gruncie proponują oni uruchomienie długich operacji repo po stopie niższej od referencyjnej. W kwietniu wniosek w tej sprawie został odrzucony przez większość RPP.

Prezes NBP Adam Glapiński stwierdził w grudniu, że pomysły, aby NBP „subwencjonował banki” poprzez zasilanie ich w operacjach repo po koszcie niższym niż sam pożycza od banków „nie mają żadnego uzasadnienia”.

Zubelewicz wskazuje, że ograniczenia metodyczne skutkują zaniżeniem indeksu cen konsumenta w roku 2020 i 2021, dlatego też jego zdaniem warto obserwować zharmonizowany wskaźnik cen konsumpcyjnych HICP.

„W ubiegłym roku jego wysokość wahała się od 2,9 proc. do 4,1 proc. Jeżeli do tego uwzględnimy wzrosty cen mieszkań o ponad 10 proc., to otrzymamy ubiegłoroczną skalę podwyżek cen dóbr kupowanych przez osoby fizyczne. (…) Okres pandemii stwarza ryzyko niedocenienia rzeczywistej skali podwyżek” – dodał.

Według listopadowej projekcji NBP inflacja CPI w 2021 r. wyniesie średniorocznie 2,6 proc.

Pytany o perspektywy dla gospodarki Zubelewicz wskazuje, że wiarygodne prognozowanie PKB wymagałoby znajomości planowanych obostrzeń w gospodarce. Jego zdaniem, produkcja przemysłowa i rolnictwo powinny mieć przed sobą dobry rok, o ile nie zostaną wprowadzone twarde lockdowny, np. w odpowiedzi na nową mutację koronawirusa, pokonującą nawet zaszczepione osoby.

„Kluczowa zatem jest sytuacja w sektorze usług, która mnie najbardziej niepokoi. Z przyczyn czysto wewnętrznych inflacja powinna utrzymywać się powyżej celu – gdyby nie kryzys związany z COVID-19, już w zeszłym roku przekroczyłaby 3,5 proc., przed czym konsekwentnie ostrzegałem” – dodał.

"Złoty jest systematycznie niedowartościowany"

„Od początku kadencji niepokoi mnie zbyt niski kurs złotego, nieadekwatny do tempa rozwoju naszego państwa względem innych gospodarek. Wynika on ze zbyt wysokiego zadłużenia w walutach obcych oraz z konsekwentnej, wieloletniej polityki sztucznego osłabiania kursu. Posiadacze obcych walut byliby gotowi płacić więcej za nasze dobra, ale od kilkunastu lat konsekwentnie się temu przeciwdziała. Obawiam się, że tą drogą opóźniamy dogonienie rozwiniętych gospodarek o jedno pokolenie, gdyż osłabiamy presję na innowacje, konkurowanie jakością i lepsze wykorzystanie czynników produkcji” – powiedział Zubelewicz.

„Ostatnie umacnianie się złotego wynika z dobrych rezultatów polskiego przemysłu. Dlaczego Niemcy z tego powodu przez lata mogli się cieszyć umacniającą się walutą, a Polacy mają wiecznie płacić coraz więcej i więcej za zagraniczne towary? Dlaczego raty kredytów walutowych mają drożeć i zwiększać ryzyko systemowe? Dlaczego podraża się import technologii do Polski, utrudnia budowę elektrowni atomowej czy modernizację sił zbrojnych? Jeżeli osłabianie waluty jest dobre, to dlaczego nie osłabiono złotego np. dwukrotnie? Nie przekonuje mnie argumentacja o wspieraniu eksporterów, bo i bez tego radzą sobie dobrze” – dodał.

W wywiadzie z początku stycznia prezes NBP Adam Glapiński potwierdził, że od połowy grudnia NBP dokonuje zakupu walut obcych na rynku walutowym (oddziałuje to w kierunku osłabienia PLN) po to, żeby wzmocnić oddziaływanie poluzowania polityki pieniężnej NBP na gospodarkę. Pierwszej interwencji NBP dokonał 18 grudnia. Pod koniec grudnia prezes NBP Adam Glapiński po raz pierwszy wskazał, a później powtórzył w styczniowych wypowiedziach, że NBP ma przestrzeń do ewentualnych, zdecydowanych interwencji walutowych, choć na razie prawdopodobnie nie będzie takiej potrzeby.

Przedstawiciele NBP w drugiej połowie stycznia „dostroili” retorykę dotyczącą kwestii kursowych. Członek RPP Rafał Sura w rozmowie z PAP Biznes wskazał, że NBP poprzez interwencje nie chciał dodatkowo osłabiać złotego, by zwiększać zyski eksporterów, ale działał, by zapobiec erozji wyników eksporterów w sytuacji, gdy kumulowała się bardzo silna presja aprecjacyjna.

Na wyprzedzający charakter działań NBP, związany z procykliczną presją aprecjacyjną, wskazała również wiceprezes NBP M. Kightley w trakcie posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych 20 stycznia. Wysoko postawiony przedstawiciel NBP, w trakcie serii spotkań z inwestorami zagranicznymi w ubiegłym tygodniu, również uzasadniał w ten sposób potrzebę interwencji FX.

Zdaniem Zubelewicza, utrzymywanie słabszego złotego to „miecz obusieczny”, ponieważ pogarsza to sytuację polskich konsumentów, a także ułatwia wykup polskich przedsiębiorstw, mieszkań i ziemi przez zagranicznych inwestorów.

„Polska ma niestety niską stopę oszczędności i wzrost cen zagranicznych dóbr konsumpcyjnych skutkować będzie wzrostem zadłużenia. Gdyby obniżanie kursu walutowego było pożądane, to wystarczyłoby zachęcić obywateli do pozbywania się złotego i do kupowania walut obcych – a przecież wiadomo, że to najgorszy możliwy scenariusz” – dodaje członek RPP.

Ekonomista nie wie, czy decydując o skali interwencji uwzględniono przymusowe przejęcie jednego z banków, które „w naturalny sposób musiało wywołać spadek kursu złotego”.

Bank Pekao przejął 3 stycznia 2021 r. przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank (z wyłączeniami) w wyniku zastosowania przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny instrumentu przymusowej restrukturyzacji.

Według Zubelewicza, komunikaty Rady na temat kursu walutowego w ogóle nie są potrzebne, ponieważ zarząd NBP w każdym momencie może w dowolnym stopniu osłabić złotego, a RPP dostaje informacje na ten temat z opóźnieniem i może zadziałać jedynie po fakcie, oceniając to pod kątem zgodności z założeniami polityki pieniężnej.

Od czerwca RPP odnosi się w opisach dyskusji, a od lipca w informacjach po posiedzeniu do kursu złotego, co rynek odbiera jako preferencję dla słabszej waluty. Obecnie stosowane przez Radę sfomułowanie brzmi: „Tempo ożywienia gospodarczego może być także ograniczane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP”.

Według Zubelewicza, można by zminimalizować nadpłynność sektora bankowego, wynikającą po części ze sztucznie osłabionego kursu, a po części ze zbyt niskiej stopy rezerw obowiązkowych, poprzez podwyżkę tej stopy.

„Ponieważ banki utrzymują nadpłynność i nie wystąpiły żadne punktowe ryzyka problemów w tym obszarze, można by podwyższyć stopę rezerwy obowiązkowej i zmniejszyć koszty prowadzenia polityki pieniężnej. Wątpię jednak, że do tego dojdzie” – powiedział członek RPP.

„Celem obniżki stopy rezerw obowiązkowych (w marcu 2020 r. – PAP) była dla mnie chęć zapobieżenia nawet punktowemu ryzyku problemów z płynnością. W obliczu kryzysu i obniżek stóp procentowych istniało niebezpieczeństwo, że Polacy zechcą gwałtownie zwiększyć swoje salda gotówkowe. Ewentualne problemy w wypłatach środków mogły wywołać niepotrzebną panikę. Na szczęście do niej nie doszło, choć oczywiście niskie stopy procentowe zachęcają do wycofywania środków z banków. Można by wrócić do poprzedniego, i tak za niskiego, poziomu rezerw obowiązkowych, co prawdopodobnie jednak nie nastąpi” – dodał.

Zubelewicz wskazał, że w kontekście nadpłynności sektora „z pewnością” przydałaby się dyskusja o szeroko rozumianych skutkach funkcjonowania podatku bankowego.

RPP obniżyła w marcu stopę rezerwy obowiązkowej do 0,5 proc. z 3,5 proc.

Zubelewicz to kolejny, obok Ł. Hardta przedstawiciel RPP, który wskazuje na zasadność podwyżki stopy rezerwy obowiązkowej. Hardt postulował wcześniej, że normalizacja polityki pieniężnej powinna rozpocząć się od podwyżki stopy rezerwy obowiązkowej. W kolejnym kroku Hardt widziałby podwyżkę stopy referencyjnej, ale przy utrzymaniu skupu obligacji, a być może zastosowaniu nowych instrumentów poniżej kosztu referencyjnego.

Do propozycji Hardta krytycznie odniósł się natomiast członek RPP Rafał Sura, który powiedział w ub. tygodniu PAP Biznes, że przypisywanie jakiejś istotnej roli podwyżce stopy rezerwy obowiązkowej jako elementowi zacieśniania polityki pieniężnej jest błędne.

Członek RPP zwraca też uwagę na kwestie kursowe w kontekście hipotecznych kredytów walutowych

„Jeżeli sądy będą orzekać na korzyść kredytobiorców, to nikt nie zechce podpisywać ugód z bankami. Najlepszym rozwiązaniem tego problemu, zgodnym z interesem i kredytobiorców, i banków, i wszystkich polskich konsumentów byłoby naturalne, systematyczne umacnianie się złotego względem walut obcych. Niestety, to najprostsze rozwiązanie odrzucono” – powiedział.

Rafał Tuszyński

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Boom na hipoteki oswoil spoleczenstwo z ubezpieczeniami

Komentarze (43)

dodaj komentarz
itso_promocja_pionka
trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę dotyczącą polskiego eksportu odbywa się on kosztem naszej gospodarki na zachodzie znaleźli sposób by sobie z tym poradzić np. przeniesienie produkcji a moze jest jeszcze inne wyjście ? przykład Eksportujemy meble na zachód ale kosztem naszych lasów np. Beskidów
lukaszslask
czyli niestety z Calym Szacunkiem RPP jest zla i nadaje sie do wymiany,Prosimy o Ich odwolanie skoro nie potrafia robic tego do czego zostali powolani-utrzymywac stalej wartosci Polskiego Złotego.....
itso_promocja_pionka
''RPP obniżyła w marcu stopę rezerwy obowiązkowej do 0,5 proc. z 3,5 proc.''

''Jej wzrost powoduje zmniejszenie podaży pieniądza, zaś jej spadek – ekspansję kredytową banków komercyjnych, która przyczynia się do wzrostu ilości pieniądza w obiegu. ''

źródełko: https:
''RPP obniżyła w marcu stopę rezerwy obowiązkowej do 0,5 proc. z 3,5 proc.''

''Jej wzrost powoduje zmniejszenie podaży pieniądza, zaś jej spadek – ekspansję kredytową banków komercyjnych, która przyczynia się do wzrostu ilości pieniądza w obiegu. ''

źródełko: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwa_obowi%C4%85zkowa
itso_promocja_pionka
widać ta ekspansje właśnie haha hmm zaczynam odnosić wrażenie ze system popadł w kłopoty sprawy się nie trzymają kupy, wygląda to na awarię i jeszcze głupie gadanie o nowym porządku - wszystko to nastraja mnie pesymistycznie.
itso_promocja_pionka odpowiada itso_promocja_pionka
jedyne co trzeba obserwować to ceny paliwa a one już prawie wracają na miejsce a rząd od jakiegoś czasu jak nawiedzony brnie z tą propaganda w ta panikę wirusową zacznie się jeszcze skuteczniejsze dobijanie gospodarki z sektora nie eksportowego choć i ci muszą płacić za transport
volksempfanger
Drogie zadłużone po uszy trolle nieroby. Nie cieszcie się, i tak nie zdążycie pospłacać zanim p...nie.
piotr76
Może jak będzie 40% to zaczną się zbierać do reakcji ;)
jes
4% to już była dwa lata temu ale dzięki usilnym staraniom GUS'u, pracy u podstaw i dzielnego stawiania oporu burżujom mamy niższą OFICJALNĄ inflację.
jes
Od kiedy wygrał pis nie kupuję już butów bo co roku są tańsze i to byłaby strata. Jeszcze poczekam bo znowu stanieją.
madarot odpowiada jes
za chwile będą dopłacać do tego abyś bury kupił. Zastanawiające jest ile lat można tak manipulować, aby obniżać oficjalną inflacje i uparli się na obuwie - one powinny byc już rozdawane w sklepach za darmo wg wyliczeń GUS.

Powiązane: RPP obniża stopy procentowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki