Czwartkowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE może ograniczyć korzystanie z zarzutu potrącenia, co uniemożliwiłoby rozliczenie obu stron w jednym postępowaniu - ocenił Związek Banków Polskich w komentarzu przesłanym PAP. Bankowcy liczą, że TSUE uzna autonomię państw członkowskich w tej kwestii.


W czwartek 22 stycznia, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma odpowiedzieć na pytania jednego z polskich sądów ws. kredytów frankowych. TSUE ma orzec, czy i w jaki sposób bank może potrącić wzajemne roszczenia lub wzywać konsumenta do ich zapłaty.
Związek Banków Polskich w komentarzu dla PAP podkreślił, że istotą tego orzeczenia będzie udzielenie przez TSUE odpowiedzi na pytanie czy bank może podnosić zarzut potrącenia w procesie przy jednoczesnym kwestionowaniu przez bank nieważności umowy. ZBP oczekuje, że TSUE uzna te kwestię za „objęta autonomią proceduralną państw członkowskich, pozostawiając to do oceny sądów krajowych”. „W tym zakresie sądy krajowe już wielokrotnie zajmowały stanowisko dopuszczając stosowanie zarzutu potrącenia w tego typu sprawach” - zaznaczyli bankowcy.
Dodali, że nie widzą oni uzasadnienia, dla którego TSUE miałby wprowadzać wobec pozwanego dalsze ograniczenia z korzystania z zarzutu potrącenia. „Trzeba pamiętać, że polski ustawodawca w istotnym rozmiarze ograniczył już zakres przedmiotowy i czasowy pozwanemu do powoływania się na zarzut potrącenia. Dalsze ograniczenia możliwości korzystania przez pozwanego z zarzutu potrącenia byłyby więc niezgodne z zasadą ekonomii procesowej i z interesem obu stron procesu, bo uniemożliwiałoby rozliczenie obu stron w jednym postępowaniu. Zmuszałoby to strony do prowadzenia dwóch postępowań sądowych, a także ponoszenia przez strony kosztów tych postępowań. Sądy jeszcze przez wiele lat nie zostałyby uwolnione od tzw. spraw frankowych” - uważa ZBP.
Związek zwrócił również uwagę, że orzeczenie to jest o tyle istotne, gdyż kwestia potrącenia jest również jednym z filarów tzw. pakietu frankowego, który obecnie znajduje się na etapie prac w połączonych komisjach sejmowych. „W celu uproszczenia i odformalizowania postępowań sądowych w sprawach CHF (a w konsekwencji odciążenia sądów), Ministerstwo Sprawiedliwości w projekcie zaproponowało rozstrzygnięcie obu spraw (klienta i banku) w jednym postępowaniu sądowym” - zwracają uwagę bankowcy.

Wskazali, że w celu umożliwienia tego w praktyce MS postanowiło wprowadzić zmiany w instrumentach procesowych dostępnych w Kodeksie postępowań cywilnych, tj. potrącenia i powództwa wzajemnego. ZBP wyjaśnił, że celem potrącenia jest umożliwienie stronom „prostego i automatycznego rozliczenia obu stron unieważnionej umowy kredytu w jednym postępowaniu”. Jak dodał, ma to zmniejszyć liczbę postępowań, gdyż „banki nie byłyby zmuszone składać tzw. kontrpozwów w celu zabezpieczenia zwrotu kapitału, których aktualnie w sądach jest rozpatrywane ponad 55 tys.”.
Rozwiązanie krytykowane przez przedstawicieli tzw. kancelarii frankowych
„Spraw w sądach byłoby zatem znacznie mniej, a obie strony postępowania ponosiłyby mniejsze koszty postępowań sądowych. Pomimo ww. zalet instytucji potrącenia, jest to rozwiązanie bardzo mocno krytykowane przez przedstawicieli tzw. kancelarii frankowych, choć bez potrącenia nie będzie można rozliczyć stron unieważnionej umowy kredytu w jednym postępowaniu, co de facto spowoduje, że dwuletnia praca Ministerstwa Sprawiedliwości nad projektem frankowym zostanie w pełni zniweczona i cel jakim było uwolnienie sądów od spraw frankowych nie zostanie osiągnięty” - uważa ZBP.
Jak podał, obecnie w II instancji jest rozpatrywanych ponad 64 tys. spraw, dlatego „w interesie sądów jest, aby zarzut potrącenia był możliwy, a także aby można było podnosić ten zarzut do końca II instancji”.
Założeniem projektu ustawy dotyczącego rozpatrywania spraw frankowych - jak przekonują rządzący - jest usprawnienie postępowań sądowych związanych z kredytami frankowymi. Rząd zaproponował m.in. wstrzymywanie z mocy prawa z chwilą doręczenia bankowi pozwu obowiązek spłacania rat przez kredytobiorcę do momentu prawomocnego zakończenia postępowania oraz możliwość dochodzenia przez kredytobiorcę roszczenia wzajemnego na wypadek, gdyby umowa okazała się nieważna.
Inne zapisy projektu odnoszą się na przykład do szerszych możliwości rozpoznawania takich spraw przez sądy na posiedzeniach niejawnych, ewentualności słuchania świadków w ramach posiedzeń zdalnych, a także umożliwienia przesłuchania strony przez złożenie zeznań na piśmie. Po cofnięciu pozwu lub apelacji postępowanie będą mogli umarzać referendarze sądowi.
Ogniwem zapalnym projektu jest zapis stanowiący, że „zarzut potrącenia może zostać podniesiony aż do zamknięcia rozprawy przed sądem drugiej instancji”. Zgodnie z obecnymi przepisami, zarzut potrącenia może podnieść pozwany, czyli np. bank, w sprawach, w których występuje wzajemność wierzytelności, a tak jest najczęściej w sprawach dotyczących kredytów frankowych. Taki zapis projektu - wydłużający czas na ewentualne podniesienie tego zarzutu - według jego krytyków - będzie mógł być wykorzystywany do wydłużania i opóźniania procesów. (PAP)
Komentarz mec. Karoliny Pilawskiej
„W istocie Trybunał ma odpowiedzieć na pytanie, czy bank może prowadzić proces w sposób wewnętrznie sprzeczny: z jednej strony twierdzić przed sądem, że umowa jest ważna, a z drugiej, niejako »na wszelki wypadek«, korzystać z konsekwencji jej nieważności, domagając się zwrotu kapitału albo potrącając go z roszczeniami konsumenta” - zwróciła uwagę. Jej zdaniem w praktyce jest to próba „pogodzenia dwóch wykluczających się stanowisk procesowych i przerzucenia całego ryzyka sporu na konsumenta”.
W ocenie Pilawskiej jeżeli TSUE uzna, że taka praktyka narusza standard ochrony konsumenta, będzie to „jednoznaczny sygnał, że bank nie może procesowo asekurować się przed skutkami własnych nieuczciwych działań”. Miałoby to oznaczać, że instytucja wprowadzająca do umowy nieuczciwe postanowienia, nie może wykorzystywać instrumentów prawa krajowego do osłabiania skutków sankcji.
„Z punktu widzenia postępowań sądowych taki wyrok mógłby oznaczać realne ograniczenie praktyki, w której konsument formalnie wygrywa sprawę o nieważność umowy, ale faktycznie otrzymuje znacznie mniejsze świadczenie z powodu jednostronnie zgłoszonego potrącenia kapitału” - wyjaśniła. Dodała, że dla frankowiczów oznaczałoby to wzmocnienie ich pozycji procesowej i większą przewidywalność rozstrzygnięć, a dla banków – konieczność zasadniczej zmiany dotychczasowej strategii sporów sądowych. (PAP)
jls/ mick/
jls/ mick/



























































