Szef resortu energii Miłosz Motyka nie spodziewa się radykalnych podwyżek cen energii tej zimy i oczekuje odpowiedzialności od grup energetycznych, które wkrótce będą składać swoje wnioski taryfowe do URE - wynika z jego wypowiedzi w PR1.


"Sytuacja na rynkach jest z punktu widzenia geopolityki niepokojąca, natomiast nasze kontrakty terminowe, nasze działania mitygujące ryzyka, świadczą o tym, że robimy wszystko, aby żadnych radykalnych podwyżek nie było" - powiedział Motyka, pytany czy tej zimy należy się obawiać o ceny energii.
"Czekamy na wnioski taryfowe, które będą składane przez grupy energetyczne i na pewno w tym procesie, w którym jest także prezes Urzędu Regulacji Energetyki, będziemy oczekiwali po prostu odpowiedzialności i myślę, że tutaj ta odpowiedzialność jest. Początek roku był tańszy, później doszło do zawirowań na rynku, ale gazu, a nasza gospodarka tak od gazu nie jest uzależniona, więc myślę, że tutaj o radykalnych kwotach nie możemy mówić" - dodał.
Przedsiębiorstwa energetyczne mają złożyć wnioski taryfowe do Urzędu Regulacji Energetyki do połowy października. Przyszłoroczne taryfy muszą uwzględniać zmiany wprowadzone nowym rozporządzeniem taryfowym w zakresie m.in. opłat sieciowych i stałych. (PAP Biznes)
jz/ osz/






























































