Wypadek autobusu Arriva. Kierowca znowu pod wpływem narkotyków?

2020-07-07 16:50, akt.2020-07-08 16:44
publikacja
2020-07-07 16:50
aktualizacja
2020-07-08 16:44
Arriva

Kierowca autobusu, który we wtorek uderzył w cztery zaparkowane auta, był pod wpływem substancji odurzających. Tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę – poinformował PAP asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji. Po spotkaniu władz Warszawy z firmą Arriva zawiesiliśmy umowę z wykonawcą - poinformowała we wtorek popołudniu rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka. 

Jak przekazał policjant, około godz. 10.30 policjanci zostali powiadomieni o zdarzeniu, do którego doszło na ul. Klaudyny na warszawskich Bielanach. Kierowca miejskiego autobusu linii 181 uderzył tam w cztery zaparkowane pojazdy oraz latarnię. Jedna osoba, pasażerka autobusu, została z ogólnymi potłuczeniami przewieziona do szpitala.

"Policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy, to badanie dało wynik ujemny. Prowadzący autobus 25-latek został także poddany badaniu na zawartość innych substancji odurzających. Tester wskazał w tym przypadku na meta-amfetaminę. W związku z powyższym kierowca autobusu został przez policjantów zatrzymany" – poinformował PAP asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji.

GITD: Pierwsze wyniki kontroli w Arriva wskazują na pewne nieprawidłowości

Pierwsze wyniki kontroli w firmie Arriva, która rozpoczęła się w drugiej połowie maja, wskazują na to, że były wykrywane pewne nieprawidłowości w zakresie nieprzestrzegania norm czasu pracy kierowców - powiedział w środę Główny Inspektor Transportu Drogowego Alvin Gajadhur.

W środę przed siedzibą Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie odbył się briefing prasowy z udziałem Głównego Inspektora Transportu Drogowego Alvina Gajadhura oraz Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego Krzysztofa Chojnackiego.

W trakcie briefingu Alvin Gajadhur zapewnił, że inspektorzy w całym kraju "prowadzili, prowadzą i będą prowadzili systematyczne kontrole autobusów komunikacji miejskiej".

Jak dodał, od początku roku przeprowadzono blisko 2,3 tys. kontroli drogowych. "Prowadzimy również kontrole w siedzibach firm realizujących przewozy w ramach komunikacji miejskiej" - podkreślił, dodając, że w firmie Arriva kontrola ta rozpoczęła się w drugiej połowie maja. Jak wskazał, w jej ramach analizowane są m.in. uprawnienia kierowców oraz stan pojazdów dopuszczanych do ruchu.

Gajadhur doprecyzował, że analizowanych jest ok. 1,2 tys. kierowców, z czego ok. 120 jest podanych dokładnej analizie - także m.in. w zakresie przestrzegania norm czasu pracy. Jak dodał, pierwsze wyniki wskazują na to, że były wykrywane pewne nieprawidłowości w zakresie nieprzestrzegania norm czasu pracy kierowców. "Szczegóły podamy po zakończeniu kontroli, gdyż jeszcze te rzeczy są analizowane" - zaznaczył.

Z kolei w przypadku kontroli taboru na blisko 400 pojazdów, które są w posiadaniu firmy, w ponad 20 przypadkach inspektorzy wykryli brak ciągłości badań technicznych pojazdów. "Ale to też musi jeszcze zostać dokładnie przenalizowane" - wskazał Gajadhur.

Szef GITD poinformował również, że w środę rozpoczęła się kontrola w trzech firmach świadczących usługi komunikacyjne na terenie Warszawy. "Przede wszystkim będziemy sprawdzali, czy kierowcy nie pracują równocześnie w kilku firmach" - wskazał, dodając, że może to skutkować nieprzestrzeganiem norm czasu pracy.

Ocenił przy tym, że "to właśnie ZTM powinien weryfikować takie rzeczy, natomiast z informacji, które posiadamy, wynika, że miasto nie dopełnia swoich obowiązków i takich rzeczy nie weryfikuje".

Z kolei Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego Krzysztof Chojnacki przekazał, że rozpoczęte w środę kontrole w trzech przedsiębiorstwach świadczących usługi przewozowe na terenie miasta stołecznego Warszawy, po raz pierwszy mają formułę kontroli krzyżowej.

"W dniu dzisiejszym zabezpieczamy materiały w trzech firmach. Tylko w jednej z firm już udało nam się zabezpieczyć dokumenty jeśli chodzi o pracę ponad 1,3 tys. kierowców" - powiedział Chojnacki na briefingu prasowym.

Dodał, że w kolejnych dwóch firmach szacunkowa liczba dokumentów, które zostaną zabezpieczone będzie dotyczyła odpowiednio 4 i 1,5 tys. kierowców.

"Skala materiału jaki musimy przeanalizować jest przeogromna" - ocenił Chojnacki. Dodał, że w środę zabezpieczony został materiał dotyczący kierowców, karty pracy, ale również materiał dotyczący funkcjonowania przedsiębiorstwa oraz "wszelkiego rodzaju zezwolenia, licencje, dokumenty dotyczące pojazdów".

Prokuratura: opinia potwierdziła obecność pochodnej mefedronu u zatrzymanego kierowcy autobusu

"Postępowanie dotyczące wtorkowego wydarzenia z udziałem autobusu linii 181 prowadzone jest w kierunku spowodowania przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji oraz posiadania substancji psychotropowej" – poinformowała PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej Mirosława Chyr.

Jak przekazała prokurator, kierujący autobusem został zatrzymany po przeprowadzeniu badania "narkotesterem". "Badanie to wykazało obecność substancji psychotropowej w organizmie" – podała Mirosława Chyr.

Dodała, że zatrzymamy w obecności funkcjonariuszy policji oświadczył, iż po raz ostatni zażywał amfetaminę 3 lipca 2020 r.

"Opinia z zakresu badań toksykologicznych potwierdziła obecność substancji psychotropowej pochodnej mefedronu - wpisanej do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w stężeniu wskazującym, że kierowca prowadził autobus po użyciu narkotyków, czym wyczerpał również znamiona art. 87 § 1 Kodeksu wykroczeń" – poinformowała Chyr.

Zaznaczyła też, że w toku przeprowadzonych czynności zabezpieczono substancję psychotropową w postaci amfetaminy, a także akcesoria, które mogą być wykorzystywane przy zażywaniu narkotyków. "Prokuratura oczekuje na pełne wyniki badań toksykologicznych zabezpieczonych dowodów" – podkreśliła Chyr.

Wcześniej o natychmiastowe ujawnienie wyniku testu kierowcy apelowała posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Posłowie Koalicji Obywatelskiej w środę pod warszawską Prokuraturą Okręgową odnieśli się do wypadku, do którego doszło we wtorek w Warszawie z udziałem kierowcy miejskiego autobusu.

Gasiuk-Pihowicz podkreśliła na konferencji prasowej, że według doniesień mediów, prokuratura dysponuje informacjami, iż kierowca nie był pod wpływem środków odurzających. "Domagamy się od prokuratury natychmiastowego, oficjalnego ujawnienia wyniku testu" - mówiła posłanka.

"Apelujemy do prokuratury, aby nie pozwoliła grać tą sprawą w kampanii wyborczej. Apelujemy, żeby rządzący przestali wykorzystać instytucje takie jak: policja, jak prokuratura, do politycznej maszyny PiS-u" - dodała Gasiuk-Pihowicz.

Jak podkreśliła, "aby przeciąć wszelkie spekulacje i powoływanie się na jakieś plotki, na jakieś przecieki, które uprawiają w tym momencie rządowe media, opinia publiczna ma prawo natychmiast poznać i uzyskać informację z prokuratury na temat wszystkich wyników testów i informacji w tej sprawie".

W środę przewoźnik Arriva nie wyjechał na stołeczne drogi

"W środę przewoźnik Arriva nie wyjeżdża na stołeczne drogi" – poinformowała Gałecka. "Oczywiście Zarząd Transportu Miejskiego zapewni autobusy od innych przewoźników, tak, aby jak zawsze pełne składy, wyjechały na stołeczne drogi" – podkreśliła. Wyjaśniła, że jest to wynik wtorkowego spotkania z przedstawicielami firmy Arriva, zwołanego na pilne wezwanie władz Warszawy tuż po zdarzeniu, do którego doszło na Bielanach około godz. 10.30.

Rzeczniczka stołecznego ratusza podkreśliła jednocześnie, że już po wypadku, który miał miejsce 25 czerwca na moście Grota-Roweckiego, władze Warszawy podjęły decyzje o przeprowadzeniu kontroli u przewoźnika Arriva. Zaznaczyła, że kontrola ta rozpoczęła się już 26 czerwca. "A od poniedziałku 29 czerwca również zaczęliśmy przeprowadzać kontrole u innych przewoźników, m.in. Mobilis, PKS Grodzisk Mazowiecki i Michalczewski" – powiedziała. Dodała, że kontrole te wciąż trwają i zapewniła, że po ich zakończeniu władze miasta przedstawią raport z wynikami tych kontroli.

Gałecka przypomniała równocześnie, że po pierwszym wypadku władze Warszawy wysłały pismo do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o ewentualną zmianę przepisów prawa tak, by stworzyć możliwość testowania kierowców przez ich pracodawcę pod kątem obecności substancji aktywnych we krwi.

Przypomniała także, że Inspekcja Transportu Drogowego przeprowadzała w 2019 roku u przewoźnika Arriva siedem kontroli, a w 2020 r. dwie kontrole. "Wszystkie te kontrole zakończyły się bez kar finansowych, bez żadnych uwag" – zaznaczyła.

Komunikacja miejska będzie funkcjonowała zgodnie z rozkładem jazdy

W środę, pomimo czasowego zawieszenia umowy z Arrivą, komunikacja miejska będzie funkcjonowała normalnie, zgodnie z obowiązującym rozkładem jazdy - zapewniła w rozmowie z PAP rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka. Dodała, że autobusy zapewnią pozostali przewoźnicy.

"Uspokajamy mieszkańców. Jutro komunikacja miejska będzie funkcjonowała normalnie, zgodnie z aktualnym rozkładem jazdy" - zapewniła w rozmowie z PAP.

Gałecka dodała, że w związku z decyzją o czasowym zawieszeniu umowy z Arrivą, autobusy tego przewoźnika nie wyjadą do odwołania na stołeczne drogi. Jak wskazała - pojazdy zapewnić ma pozostałych pięciu przewoźników, którzy realizują przewozy na terenie miasta.

Arriva przeprowadzi testy na obecność narkotyków

Pierwsze testy, które zostały przeprowadzone u kierowców na obecność narkotyków, dały wynik negatywny - poinformowała PAP rzeczniczka spółki Arriva Joanna Parzniewska. Zaznaczyła, że we wtorek będą testowani kierowcy, którzy jeszcze rozpoczynają pracę oraz wracają do zajezdni.

Rzeczniczka spółki Arriva Joanna Parzniewska poinformowała, że w związku informacjami policji o tym, że kierowca autobusu, który we wtorek uderzył w cztery zaparkowane auta, był pod wpływem substancji odurzających, firma podjęła decyzję o przeprowadzeniu u wszystkich kierowców testów na obecność narkotyków.

We wtorek przed godz. 19 Parzniewska przekazała PAP, że testy już się rozpoczęły. "W tej chwili jest już mniej kierowców w bazach, ale pierwszych kilka testów zostało przeprowadzonych. To były testy z wynikiem negatywnym" - podkreśliła.

Dodała, że firma jest już wyposażona w ogólnodostępne testy na obecność narkotyków. Zaznaczyła, że we wtorek będą badani kierowcy, którzy rozpoczynają pracę i powracają z tras. Testy będą kontynuowane w dniach następnych. Jak dodała, trudno powiedzieć kiedy się zakończą.

Testy przeprowadzane wśród kierowców są obowiązkowe; jeśli pracownik nie zgodzi się na ich wykonanie, przewoźnik powiadomi policję.

Parzniewska zaznaczyła, że od wypadku kilka kontroli w firmie przeprowadził Zarząd Transportu Miejskiego. Dodała, że cały czas trwa także kontrola GITD. "Jesteśmy do pełnej dyspozycji organów kontrolujących" - zapewniła.

"Nie możemy przeprowadzać narkotestów wśród kierowców"

Polskie prawo pozwala badać kierowców, jeżeli chodzi o kwestie związane z alkoholem, natomiast nie ma przepisów, które pozwoliłyby sprawdzać kierowców przed tym, jak wsiądą do autobusu na obecność substancji psychoaktywnych – mówił w TVN24 prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Prezydent stolicy był pytany w TVN24 o wypadek, do którego doszło we wtorek w Warszawie z udziałem kierowcy autobusu miejskiego, a w którego organizmie testy wykazały obecność środków odurzających.

"Rozmawiałem ze swoim zastępcą, żeby jasno porozmawiał z kierownictwem firmy, która obsługuje ten kontrakt i żeby jasno im powiedział, że poszukamy w takim razie innego podwykonawcy, jeżeli się potwierdzą te wyniki" – powiedział Trzaskowski.

"My będziemy reagowali twardo, tylko przypominam, że polskie prawo pozwala badać kierowców, jeżeli chodzi o kwestie związane z alkoholem, natomiast nie ma przepisów, które pozwoliłyby sprawdzać kierowców przed tym, jak wsiądą do autobusu na obecność substancji psychoaktywnych i tutaj też jasno mówię, że należy zmienić prawo" – podkreślił.

Rzeczniczka warszawskiego ratusza Karolina Gałecka napisała we wtorek na Twitterze, że "po wypadku autobusu na moście Grota-Roweckiego Warszawa wystosowała pismo do premiera o pilne zmiany legislacyjne dotyczące możliwości kontroli kierowców na obecność substancji psychoaktywnych". "Do dzisiaj nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi" – dodała.

Do wpisu urzędniczki odniósł się rzecznik rządu Piotr Müller. "Jak widzicie państwo za wszystkie niepowodzenia w Warszawie winny jest rząd! A czym się zajmuje w takim razie prezydent Warszawy Trzaskowski? A wystarczy wprowadzić odpowiednie przepisy do regulaminu pracy. Na tym polega rządzenie, na szukaniu rozwiązań, a nie spychologii" – napisał na Twitterze.

Odpowiedział także warszawski poseł PiS Paweł Lisiecki. "Pani rzecznik nie ma dzisiaj najlepszego dnia, bo w umowie z Arrivą zapisano, że..." i dodał kopię dokumentu z wyszczególnionym fragmentem: "honorowanie uprawnień pracowników ZTM, posiadających na legitymacji służbowej symbol +K+ lub +KW+ do: a) kontroli I) dokumentów kierowcy i autobusu, II) stanu psychofizycznego kierowcy autobusu, w szczególności pod kątem trzeźwości i braku wpływu środków odurzających".

Post Lisieckiego udostępnił także rzecznik rządu, pisząc: "Na dodatek nawet umowa ze spółką przewiduje taką możliwość, o czym napisał poseł Paweł Lisiecki (...). Czy ktoś jeszcze ma kontrolę nad tym, co dzieje się w warszawskim ratuszu?".

W odpowiedzi Lisieckiemu Gałecka napisała: "Prosimy przestać manipulować. W przypadku podejrzenia, że kierowca jest pod wpływem środków psychoaktywnych mamy prawo wezwać policję, która jako jedyna posiada atestowane narkotesty. Zgodnie z prawem my nie możemy ich przeprowadzać. O taką zmianę apelujemy do premiera".

Wzmożone kontrole policji

Policjanci stołecznego Wydziału Ruchu Drogowego będą prowadzić wzmożone kontrole stanu trzeźwości i stanu psychofizycznego kierowców komunikacji miejskiej - poinformował we wtorek popołudniu asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

Jak przekazał policjant, funkcjonariusze stołecznego Wydziału Ruchu Drogowego, będą prowadzić wzmożone kontrole stanu trzeźwości i stanu psychofizycznego kierowców komunikacji miejskiej, rozpoczynających pracę, jak i powracających do zajezdni. Dodał, że kierowcy będą także kontrolowani w czasie postoju na pętlach.

"Kontrole kierowców obejmą wszystkich przewoźników świadczących usługi w ramach autobusowej komunikacji miejskiej, w tym pracodawcę kierowców, z których udziałem doszło do wypadku na trasie S8 w dniu 25 czerwca br. oraz dzisiejszego zdarzenia na ulicy Klaudyny" - przekazał asp. szt. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznego Policji.

Drugi wypadek kierowcy Arrivy

To już drugie podobne zdarzenie z udziałem kierowcy miejskiego autobusu, będącego pod wpływem narkotyków, pracującego dla firmy Arriva.

25 czerwca kierowca autobusu linii 186 spowodował wypadek na moście Grota-Roweckiego, w którym zginęła pasażerka, a czworo innych pasażerów zostało ciężko rannych. Tomasz U., który kierował autobusem, był pod wpływem amfetaminy. Został aresztowany.

"Należy mieć na uwadze, że usługi transportowe w zakresie przewozu osób świadczy wiele firm. Są to zarówno firmy obsługujące linie miejskie, transport krajowy i przewozy regionalne. Policjanci kontrolują wyrywkowo te pojazdy i kierowców na trasach. Jednak to na pracodawcach spoczywa obowiązek sprawdzenia w jakim stanie ich pracownicy siadają za kierownicą pojazdów. To firma transportowa ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za swoich ludzi" – zaznaczył Mrozek.

Nieoficjalną informację o tym, że kierowca może być pod wpływem środków odurzających jako pierwsze podało tvp.info.

autor: Grzegorz Bruszewski, Edyta Roś

gb/ ero/ par/

Źródło:PAP
Tematy
Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Rozwiń firmę z terminalem płatniczym

Advertisement

Komentarze (28)

dodaj komentarz
track
Tylko Konfederacja może oczyścić szambo Warszawskie.
krokus12
No to pan Lisiecki mija się z prawdą jak każdy z PIS co trzęsiecie batami ,że wygra Trzaskowski
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
jarek393
Odkąd Trzaskowski rządzi w Warszawie to strach chodzić nad Wisłę (bo płynie szambo), strach mieszkać w zimie (bo bez zapowiedzi potrafią odciąć ciepłą wodę na kilka dni), strach wyrzucać cokolwiek do kosza (bo wywóz śmieci podrożał kilkaset procent), a teraz już nawet strach jeździć komunikacją miejską, bo Odkąd Trzaskowski rządzi w Warszawie to strach chodzić nad Wisłę (bo płynie szambo), strach mieszkać w zimie (bo bez zapowiedzi potrafią odciąć ciepłą wodę na kilka dni), strach wyrzucać cokolwiek do kosza (bo wywóz śmieci podrożał kilkaset procent), a teraz już nawet strach jeździć komunikacją miejską, bo autobusami kierują naćpani kierowcy z łapanki. Tak wygląda Warszawa po 2 latach rządów Trzaskowskiego. Wyobrażacie sobie, jak będzie wyglądała Polska po jego prezydenturze? Przecież z tego kraju nie będzie już co zbierać.
killgore
Trzaskowski nie jest idealnym prezydentem, ale jakby Jaki wygrał wybory to by tatę w miejskich wodociągach obsadził (jak zrobił w Opolu) i z kranu by czysta wódka płynęła (ale tylko w mieszkaniach wyborców pis) a poza tym wszystko by było za darmo
marszalek2020
Po Warszawie widać jak Tuskopodobny jest Trzaskowski.
Meczyk (u Trzaskowskiego to może są książki po francusku) jest ważniejszy niż to że kogoś tam okradają z VAT ("ja swoja pensję mam").
Zalała was woda? Trudno, ja wójta nie wybierałem.
W takich okolicznościach trudno się dziwić złodziejom,
Po Warszawie widać jak Tuskopodobny jest Trzaskowski.
Meczyk (u Trzaskowskiego to może są książki po francusku) jest ważniejszy niż to że kogoś tam okradają z VAT ("ja swoja pensję mam").
Zalała was woda? Trudno, ja wójta nie wybierałem.
W takich okolicznościach trudno się dziwić złodziejom, że kradną co się da i ile się da.

A wiadomo, ze Niemcy za taką robotę chętnie dadzą takie stanowisko, że można z Brukseli śmiać się patrząc jak w Polsce ludzi krew zalewa bo mają 1000 miliardów długów do spłacenia po takich rządach.
jarek393 odpowiada killgore
Przecież dopiero co (koniec 2019 roku) CBA zatrzymało 3 osoby za korupcję w warszawskim MPWiK :D
Serio, nie na darmo nazywają was lemingami.
taleb
Nie wiem gdzie chodzisz nad Wisłą, ale chyba nie w Warszawie. W warszawie to gówno płynęło za czasów Kaczyńskiego.

Powiązane: O tym mówią ludzie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki