Wymiana rządu, czyli po co nam 17 ministerstw?

główny analityk Bankier.pl

Niedługo poznamy skład nowego rząd, w którym zapewne pojawi się kilku świeżych ministrów. Lecz istotniejsza od personaliów jest liczba ministerstw i rozmiar zbędnej, nierzadko dublującej swoje zadania, biurokracji powstałej w tym procesie.

Źródło: FORUMOstatnie posiedzenie Rady Ministrow pod przewodnictwem Premiera Donalda Tuska


Każde – nawet minimalne – państwo do sprawnego funkcjonowania potrzebuje pewnej liczby urzędników skupionych w kilku ministerstwach. Nie ma rządu, który umiałby się obejść bez Ministerstwa Finansów (czyli ściągania podatków i zarządzania wydatkami), Ministerstwa Wojny (tzw. Obrony Narodowej), MSW (policja, wywiad, więzienia itp.) i MSZ (dyplomacja i ambasady). W Polsce dodatkowo potrzebne jest Ministerstwa Skarbu, które powinno prywatyzować państwowe przedsiębiorstwa. Z powodu członkostwa w UE przydatne jest również dawne Ministerstwo Rozwoju Regionalnego.

Cała reszta ministerstw jest w moim przekonaniu zbędna, choć w różnym stopniu. Nie będę kruszył kopii o Ministerstwo Kultury, bo to nie tylko spór o zasadność państwowego mecenatu dla artystów ale też o utrzymanie muzeów, zabytków i symboli narodowych. Przy (przynajmniej formalnie) niezależnych sądach i prokuraturze wątpliwości budzi sens istnienia Ministerstwa Sprawiedliwości, zaś Ministerstwu Środowiska przydałaby się zmiana nazwy i degradacja do poziomu departamentu MSW (bo ktoś powinien pilnować lasów, rzek, gór i jezior – czyli wielkiej państwowej własności ziemskiej).

Gdzie się kryje zbędna biurokracja?

Absolutnym liderem rankingu zbędnych ministerstw jest Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, które swego czasu powstało tylko po to, aby umniejszyć władzę polityka kierującego aparatem policyjnym, czyli ministra spraw wewnętrznych. W mojej ocenie było to klasyczne tworzenie zbędnej biurokracji, a nadzór nad administracją może bez problemu wrócić pod skrzydła MSW. Kwestię rządowej „cyfryzacji” proponuję pominąć milczeniem.

Drugą lokatę otrzymało Ministerstwu Sportu i Turystyki, którego już sama nazwa nie pozwala traktować poważnie. Jest to urząd tak kuriozalnie zbędny, że nawet dotowanie koncernu Madonny i zamówienie nań ponad tysiąca wejściówek nie powinno nikogo dziwić. Trudno w ogóle zrozumieć, dlaczego rządowi urzędnicy mają zajmować się sportem. I to w dodatku za nasze pieniądze.

Podium uzupełnia Ministerstwo Gospodarki. Prawdziwa gospodarka to miliony ludzi, którzy każdego dnia podejmują setki decyzji w sprawie wykorzystania swych rzadkich zasobów. Im mniej będzie ministrów i urzędników wtrącających się w te procesy, tym zapewne będą one efektywniejsze. Prowadzenie misji handlowych i reglamentowanie działalności gospodarczej poprzez wydawanie rozmaitych koncesji i zezwoleń to stanowczo za mało, aby uzasadnić obecną wielkość tego urzędu.

Równie zbędne jest  Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Niewielkie grono urzędników nadzorujących ZUS mogłoby z powodzeniem zasilić departament w ramach Ministerstwa Finansów. Zaś funkcję urzędów pracy już teraz przejmują prywatne agencje pośrednictwa pracy.

To tylko lista najbardziej oczywistych ministerstw nadających się do reformy kompetencji i uszczuplenia budżetów. A przecież jest jeszcze Ministerstwo Rolnictwa, którego główne zadania koncentrują się na transferowaniu pieniędzy od podatników do grupy wielkich producentów rolnych.

Problem polega na tym, że rząd zajmuje się problemami, których ze swej natury nie jest w stanie rozwiązać efektywnie. Dotyczy to przede wszystkim gospodarki, ale też wielu innych aspektów rzeczywistości. Państwo nie do końca radzi sobie z edukacją, sektorem medycznym czy rolnictwem – co najwyżej produkuje zbędne lub szkodliwe regulacje zatrudniając w tym celu urzędników, którzy nierzadko dublują swoją pracę. Jak na przykład minister odpowiedzialny za transport z urzędnikami GDDiKA, całkowicie niepotrzebne kuratoria oświaty z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Centralną Komisją Edukacyjną. Jak NFZ z Ministerstwem Zdrowia.

Do tego dodajmy administrację rządową w terenie rozsianą w 16 urzędach wojewódzkich, których część kompetencji dubluje się z 16 urzędami marszałkowskimi. W tych wszystkich instytucjach stacjonuje przeszło półmilionowa armia (dokładnie: 638,6 tys. na koniec 2013 roku minus sto tysięcy żołnierzy zawodowych) urzędników, których przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto per capita wyniosło w 2013 roku 4523,60 złotych i było o 24% wyższe od średniej krajowej. Na same tylko pensje pracowników administracji publicznej w 2013 roku wydaliśmy więc 29,2 miliardów złotych plus należne składki na ZUS ze strony „pracodawcy” (to ok. 5,8 mld zł). Ponoć ryba psuje się od głowy, więc przycięcie biurokracji na najwyższym szczeblu byłoby ze wszech miar wskazane.


Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Andrew

Ot Blondzia przy boku i człowiek robi się głupkowaty

! Odpowiedz
0 0 ~Stan

Dużo racji, ale większym garbem jest ilość przeróżnych doradców, wiceministrów - itd. Ilu w sumie urzędników jest na budżecie rządu i i ile on aktualnie wynosi? W porównaniu np do Niemiec?

! Odpowiedz
0 1 ~misiek

Panie Kolany, należy Pan do kilkuosobowego grona osób w tym kraju, których lubię czytać, ale proszę uważać, abym nie stracił tej okazji. To nie jest wolny kraj. Cenzura rządowa zbiera na Pana haki. Może trzeba by przejść na język piwnicznej opozycje z PRL, było by bezpiecznej. Tak otwarcie mówić, że król jest nagi grozi ścięciem w tym niby kraju.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 0 ~telamarketing

a tyn znow strzylo se w kolano kolany..

! Odpowiedz
10 0 ~oczywisty_trol

Jedzie kucem na kilometr. Typowe Korwinowskie gadanie.

! Odpowiedz
0 7 ~myślący

czyli dobre a nie polityka milosci i populizm

! Odpowiedz
1 2 ~latawiec

A czy Tusk zostanie wreszcie obciążony kosztami prywatnych lotów z Gdańska do Warszawy i z Warszawy do Gdańska ? Przecież to kilkanaście milionów - zabranych/ukradzionych chorym dzieciom, inwalidom, emerytom. Czy NIK i nowy minister finansów o to zadba ?

! Odpowiedz
0 3 ~gość

Pismaku jak poco. A po to żeby było więcej złodziei. Aby oni mieli co kraść a nam gówno dać.

! Odpowiedz
0 7 ~foxi

17 ministerstw potrzebne ! Oj bardzo potrzebne !Kolesie muszą dostać posadki, a ile tam będzie wiceministrów, dyrektorów, kierowników ...Dzięki z wspaniały artykuł !Jak zawsze trafny komentarz !

! Odpowiedz
0 2 ~qaduq

Piękny pomysł i dobrze czyta się uzasadnienie . Pożyjemy , zobaczymy .Kolejni rządzący rzez ostatnie 25 lat udowodnili , że są znakomitymi znawcami prawa Parkinsona , tyle , że rozumieją je inaczej . W dodatku naczytali się o szkodliwości kultu jednostki i szkodliwości jednej partii rządzącej i podobnie odwrotnie wproadzili ten system w życie . Połączenie funkcji prmiera i szefa partii , to nikomu nie pochlebiając , wzory żywcem ściągnięte od Lenina , Stalina , Hitlera , Bieruta . Od czasów Gomułki do Kani funkcje te były w Polsce rozdzielone . I oto w nowej demokratycznej Polsce od 1993 roku szefem partii , z przerwą na Marcinkiewicza , powierza się stanowisko premiera . Tyz piyknie .Wprowadza się hyperministerstwa , które mechaniczniełączą stare nazwy w jedno , ale , z wyjątkiem samego ministra , nie ubywa wiceministrów , dodarkowo dzielonych na sekretarzy i podsekretarzy stanu . Do tego dodatkowe apanaże w spółkach skarbu państwa . Jak za mało tych spółek , to tworzymuy spółki córki . Województw dostały swoje spółki kolejowe , ale kolejarze zatrzymali tory . Sprawdzają się posłowie . Wystarczy sprawdzić kolejne dzienniki ustaw , aby zobaczyć , ile razy przeprowadzono noweizację prawa . pracowrość ministerstwa finansów jest imponujące , ale inni nie są gorsi . Kiedy na początku lat 90-tych rozmawiałem z dyrektorami pierwszych banków hipotecznych i mówiłem , że u nas nie ma rynku hipotek , twierdzili słusznie, że będzie . Podobnie będzie z ziemią . Wielkie przetargi wygrywają zagraniczne firmy , które jeszcze ścigają Państwo Polskie . Tymczasem żadne ministerstwo nie jest przygotowane do działania w warukach wspólcesnej Europy , Unii Europejskiej i otwarcia na rynek amerykański , a właściwie wtargnięcia amerykańskich prawników na nasze rynki . Będziemy przegrywać przed międzynarodowymi sądami kolejne procesy o przetargi . Afera z PZU , która kosztowała krocie , nie zaszkodziła karierze politycznej ówczesnego prmiera , a nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności . To tylko jakieś miliardy , a nie batonik za 39 groszy . I to Polska właśnie .Zmiana liczby ministerstw to tylko atrapa . Styl bezwładu pozostanie .

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% X 2017
PKB rdr 4,7% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl