Czy prezes i zarząd Banku Gospodarstwa Krajowego jako pierwsi poczują efekt nowej miotły po zmianie rządu? Wystarczy do tego jeden podpis nowego premiera. Wśród kandydatów do objęcia posady wymieniani są m.in. byli ministrowie finansów, ale na przeszkodzie może stanąć Komisja Nadzoru Finansowego – informuje Business Insider.


Jako że jedynym właścicielem Banku Gospodarstwa Krajowego jest Skarb Państwa, procedura odwołania urzędujących władz jest wyjątkowo krótka. Wystarczy do tego decyzja ministra rozwoju zatwierdzona przez szefa rządu. I właśnie to główna przesłanka wskazująca na to, że władze BGK jako pierwsze poczują tzw. efekt nowej miotły, jeśli Donaldowi Tuskowi uda się ostatecznie utworzyć rząd.
Kto może więc zastąpić obecną prezes, zaufaną Mateusza Morawieckiego, Beatę Daszyńską-Muzyczkę, która stanowisko piastuje od siedmiu lat, a więc niemal od początku rządów Prawa i Sprawiedliwości? Jak informuje Business Insider, rozważane są kandydatury byłego ministra finansów w rządzie PO-PSL Mateusza Szczurka oraz Dominika Radziwiłła, podsekretarza stanu we wspomnianym resorcie.
O to jednak może być już trudniej. Bo o ile prezesa BGK premier powołuje premier na wniosek ministra rozwoju i technologii, o tyle kandydaturę musi zatwierdzić Komisja Nadzoru Finansowego, a ta – jak na razie – pozostaje w rękach PiS. Wszystko wskazuje na to, że nie zmieni się to szybko, ponieważ najprawdopodobniej nowego przewodniczącego zdąży jeszcze wskazać obecny premier, a szanse na zmianie układu sił w KNF pojawią się dopiero za dwa lata.




























































