Wirtualna Polska rozpoczęła swoją przygodę z warszawską giełdą od wzrostów. Podczas debiutu akcje spółki kosztowały 35,25 zł, drożejąc o 10,2%. Czy warto sprzedawać akcje już teraz?


Papiery spółki cieszyły się podczas oferty publicznej dużym zainteresowaniem wśród inwestorów indywidualnych, konieczna była znacząca redukcja zapisów, która wyniosła 83,14%. Wartość przeprowadzonej oferty wyniosła 294,2 mln zł. Do Wirtualnej Polski trafi 100 mln zł, które chciała pozyskać spółka, reszta kwoty pochodzi ze sprzedaży akcji przez dotychczasowych właścicieli spółki.
IPO WP można więc uznać za pełen sukces. Spółka zebrała z rynku dokładnie tyle ile chciała, byli akcjonariusze spieniężyli część biznesu po niezłej cenie, a nowi akcjonariusze wzięli udział w najlepszym tegorocznym debiucie, który dał im przyzwoicie zarobić. Przykład ten dobrze wpisuje się w zapowiadane przez analityków odrodzenie rynku pierwotnego, w które dosyć ciężko było uwierzyć patrząc na IPO Idea Banku i Etosu.
WP pokazała jak robić IPO
Oferta Wirtualnej Polski od początku mocno jednak z nimi kontrastowała. Idea Bank przeliczył się z ofertą. Dodatkowo spółce ciążyła łatka Getinu, który w rankingu "Pulsu Biznesu" został uznany za jedną z najgorszych spółek pod względem relacji inwestorskich. Akcje Idea Banku dały wprawdzie zarobić na debiucie, jednak z rynku zebrano kilkakrotnie mniejszą sumę niż zakładano.
Etos z kolei wybrał się na rynek w złym momencie. Umacniający się dolar, problemy odzieżówki na wschodzie i przygasający branżowy lider - LPP - spowodowały, że zainteresowanie ofertą właściciela Diverse było mniejsze, niż mogłoby być jeszcze trzy-cztery miesiące temu. W środę oferujący ogłosili wycofanie oferty i odłożenie jej na bliżej nieokreśloną przyszłość.

WP debiutuje na Giełdzie. Wywiad z prezesem Jackiem Świderskim
Wirtualna Polska nie miała jednak podobnych problemów jak Etos, czy Idea Bank. Nauczeni porażką z 2012 roku (obecne podejście, to druga próba debiutu grupy na giełdzie) właściciele mądrze skonstruowali ofertę, tak aby zebranie zapowiadanych 100 mln zł było jak najłatwiejsze. Dodatkowo solidnie się do IPO przygotowano. Przed pojawieniem się oferty WP dokonała kilku przejęć, rozpoczęła silną kampanię marketingową i starała się wywalczyć tytuł numeru jeden w polskim internecie. Wszystkie te działania zaprocentowały podczas debiutu, zaprocentować mogą również jednak i w przyszłości.
- Nie da się ukryć, że WP jest obecnie na fali. Jest liderem i ten fakt próbują między innymi zdyskontować właściciele spółki wprowadzając ją na parkiet. Nie sposób również nie zauważyć zarówno szeregu przejęć i rozbudowanej struktury grupy, jak również działań będących odpowiedzą na istotne trendy, takie jak na przykład mobilność czy potencjalnie big data (i podniesienie atrakcyjności dla reklamodawców dzięki lepiej dookreślonej grupie docelowej) - uważa Paweł Olszynka, kierownik działu analiz rynku ICT w PMR.
Akwizycje na horyzoncie i walka z rentownością
W przyszłości Wirtualnej Polsce sprzyjać może rynek. Polski internet nadal dynamicznie się rozwija, co spółka powinna wykorzystać.
- Większość wpływów WP to reklama. Pozytywną wiadomością jest to, że kanał internetowy sukcesywnie zyskuje w porównaniu do tradycyjnych mediów. Natomiast jego słabą stroną jest relatywnie niska stabilność i fluktuacje zarówno klientów, jak i przychodów. Ponadto, z prospektu emisyjnego wynika, że ponad jedna piąta przychodów WP przypada na e-commerce, w tym m.in. polecanie produktów sklepów internetowych. Perspektywy dla polskiego rynku e-commerce są pozytywne, a zakładana dynamika w kolejnych latach na poziomie dwucyfrowym - twierdzi Olszynka.
Spółka planuje dalszy rozwój w sektorze e-commerce, aż 70 mln zł pozyskanych z emisji ma być wydanych na akwizycje, głównym celem są przedstawiciele właśnie tego sektora. Na giełdową wycenę WP w długim terminie wpływ będą miały jednak efekty przejęć, a nie same przejęcia. Obecnie spółka m.in. z powodu dużych przejęć, wykazuje bardzo niewielkie rentowności biznesu (ROE wynosi obecnie 1,7%, ROA jedynie 0,7%), które jeżeli w najbliższym czasie nie ulegną poprawie mogą odstraszać potencjalnych akcjonariuszy.
- Spółka pozyskała znaczne środki na akwizycje więc inwestorzy będą z pewnością śledzić jakie potencjalne transakcje mogą jeszcze wpłynąć na zwiększenie skali biznesu. Istotne będzie też w jaki sposób zarząd poradzi sobie z integracją ostatnich nabytków, duże synergie kosztowe mogą być zapewne wygenerowane, jednak kluczowy będzie rozwój połączonego biznesu i zdolność do uzyskiwania dodatkowych przychodów z połączonych aktywów, a więc synergie przychodowe - twierdzi Dominik Niszcz z Domu Maklerskiego Raiffeisen.
Wycena była zrównoważona
Dodatkowo nad spółką wisi dług, który stanowi zagrożenie nie tylko z punktu widzenia bilansowego (zadłużenie spółki wynosi obecnie aż 57%), ale także jest czynnikiem hamującym dywidendę. WP w umowie z kredytodawcami posiada bowiem klauzulę zakazującą wypłaty dywidendy bez uprzedniej zgody ze strony banków póki zadłużenie spółki będzie wysokie. Część środków z emisji zostanie wprawdzie przeznaczona na uregulowanie długów, jednak problem wciąż będzie nad spółką wisiał.

Udany debiut na pewno pokazał perspektywy stojące przed WP w jeszcze jaśniejszym świetle. Akcjonariusze chcący zatrzymać akcje po pierwszej sesji powinni jednak trzymać rękę na pulsie w kwestii zadłużenia i rentowności spółki. Znaczącym czynnikiem cenotwórczym będą w przyszłości także ewentualne informacje dotyczące akwizycji. Przy bieżącym stanie wiedzy za zrównoważoną według Dominika Niszcza należy jendak uznać cenę zaproponowaną podczas oferty publicznej.
- Wycena wydawała się dość atrakcyjna dla sprzedających i kupujących, spółka została zapewne dokładnie przeanalizowana przez inwestorów więc nie spodziewam się znaczących niespodzianek w wynikach w najbliższym czasie. Na korzyść spółki w średnim terminie przemawia pozytywne nastawienie inwestorów do średniej wielkości spółek wspierane napływami do funduszy akcyjnych - uważa Niszcz.



























































