
Źródło: Thinkstock
O ile typowy więzień jest świadom swojej sytuacji, o tyle wielu kredytobiorców nawet nie domyśla się, że znalazło się w tym niechlubnym towarzystwie – zauważa BBC News. Spostrzegają to dopiero bezskutecznie usiłując obniżyć koszty kredytu lub przymierzając się do kupna drugiego mieszkania. Na czym polega pułapka? Po zakończeniu okresu promocji warunki zaciągniętego przez nich kilka lat temu długu poważnie dociążyły domowy budżet. W tej sytuacji albo nie stać ich już na dotychczasową nieruchomość, ale (z racji spadków rynkowych cen) nie mogą jej sprzedać, albo wciąż radzą sobie z ratami, ale nie na tyle dobrze, by bank zgodził się kredytować kolejny zakup. W samej tylko Wielkiej Brytanii mówi się o setkach tysięcy albo nawet milionach podzielających ten los dwudziesto- i trzydziestokilkulatków uwięzionych w ten sposób w pierwszych własnych czterech kątach.
| »Szukasz kredytu hipotecznego? Sprawdź, które banki mają najlepsze oferty |
Nowe czasy, stary kredyt
Czy taki los można było przewidzieć? Każdy kredytobiorca, który kilka lat temu podpisywał umowę kredytu na promocyjnych warunkach, teoretycznie mógł spodziewać się nowych, także trudniejszych okoliczności. Wielu miało nadzieję na spłacenie długu jeszcze przed zmianą warunków kredytu. Niestety proces, jaki zaszedł na rynku nieruchomości spowodował, że rychła sprzedaż mieszkania stała się trudniejsza.
Źródło: shapes.pl
Jeśli do wydarzeń ostatnich lat dodać pogorszenie warunków na rynku pracy i rosnące koszty życia, to wydostanie się z pierwszego własnego mieszkania okazuje się nie lada wyzwaniem. Trudność polega przede wszystkim na pozytywnym przejściu weryfikacji zdolności przy kredycie na nowe M. Kto chce liczyć na nie gorszą niż dotąd ofertę, według nowej polityki banków musi posiadać większy niż kiedyś wkład własny. Żeby mieć na wkład własny, musi najpierw sprzedać posiadane mieszkanie z zyskiem. Żeby sprzedać mieszkanie z zyskiem, musiałby się cofnąć w czasie.
Nowa era hipotek w polskim wydaniu
Istotne dla kredytobiorców rynkowe zmiany nie ominęły też polskich kredytobiorców. Bankowa oferta zmieniła się nie do poznania. Najboleśniej tę transformację odczuli tzw. frankowcy. Kurs szwajcarskiej waluty w ciągu ostatnich sześciu lat skoczył z poziomu ok. 2,3 zł do 3,4 zł, czyli o prawie 50%. W efekcie wielu klientów banków już w trakcie spłacania dorobiło się długu przekraczającego wartość zakupionej nieruchomości. Od stanu, kiedy kredyty we frankach to najtańsze propozycje na rynku (marże poniżej 1%; LTV na ponad 100%), dotarliśmy do momentu, kiedy na kredyt w tej walucie trzeba sobie zasłużyć albo też nie można go dostać wcale. Do tego w większości przypadków kredytu nie będzie bez wkładu własnego.

Źródło: Bankier.pl
Skalę polskiego problemu pogłębiają zmiany na rynku nieruchomości. Część spośród niedawno kupionych na kredyt mieszkań z założenia miała być lokum przejściowym, sprzedanym w ciągu kilku kolejnych lat. Niektórzy zaś kredytobiorcy sprzedaży zupełnie nie planowali, a mimo to, nowe okoliczności zmuszają ich do poszukiwania kupca. Jak na złość dla nich wszystkich, wywindowane kilka lat temu ceny nieruchomości poszły w dół, powodując, że nawet potencjalnie atrakcyjne mieszkanie sprzedać dziś trudniej i za dobrą cenę.
Średnie ceny transakcyjne 1 mkw. mieszkania w wybranych miastach

Źródło: ZBP.pl
Według danych Biura Informacji Gospodarczej z czerwca 2012 roku, liczba niespłacanych kredytów hipotecznych rośnie. Mimo to, odsetek dłużników zalegających ze zobowiązaniami z tego tytułu wciąż nie jest niepokojący. – Kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty mieszkaniowe w walutach obcych (głównie we franku szwajcarskim) w okresie mocnej złotówki, nie mieli dotąd poważniejszych kłopotów z ich obsługą – komentował wyniki raportu o zaległościach kredytowych Polaków dr Andrzej Topiński, Główny Ekonomista Biura Informacji Kredytowej S.A. Przyznał jednak, że dziś częściej niż kiedyś mieszkania bywają mniej warte od zadłużenia, a w konsekwencji trudno je sprzedać lub zamienić.
Uwięzieni kredytobiorcy, gotowi kupić nowe mieszkanie, mogliby próbować zamienić swoją celę na większą. Jak zawsze przy ubieganiu się o kredyt na nieruchomość, i w ich przypadku pierwszym sugerowanym rozwiązaniem będzie likwidacja zadłużenia z innych tytułów. Gdy i to nie pomoże, z odsieczą mogą przyjść inne przykazania zagrożonego kredytobiorcy. Prawdziwa kredytowa wolność nastanie dla nich jednak dopiero z momentem całkowitego pozbycia się długu.
Malwina Wrotniak,
Bankier.pl




























































