REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wielkie zapasy gazu w województwie dolnośląskim

2009-01-19 07:31
publikacja
2009-01-19 07:31
Dodaj Bankier.pl w Google
Metry rur pomalowanych na żółto, przetykanych stalowymi, błyszczącymi w słońcu konstrukcjami. Na obrzeżach placu wysypanego grubym grysem rosną drzewa. Owocowe. Bo w Wierzchowicach w dolnośląskiej gminie Krośnice obok sadów jest największy magazyn gazu w Polsce. Kiedy słuchamy fachowców, cała sprawa nie wydaje się skomplikowana. Trzeba znaleźć całkowicie lub częściowo wyeksploatowane złoże gazu, przeprowadzić różne badania - na przykład naporu wody, składu gazu rodzimego, składu i struktury skał na różnej głębokości. A na koniec podjąć decyzję, czy właśnie w tym miejscu powstanie magazyn.

Nie może to być księżycowa lokalizacja, ponieważ magazyn musi mieć dobre połączenie z krajowym systemem gazowniczym. Kiedy klamka zapadnie, wyspecjalizowana firma zbuduje naziemną infrastrukturę, wtedy można już latem, kiedy mamy nadwyżki gazu, specjalnymi sprężarkami tłoczyć go pod ziemię. Bo filozofia przechowywania tego surowca w wyeksploatowanych złożach jest właściwie prosta: jeżeli był w nich zamknięty przez miliony lat, to przecież ponownie wtłoczony nigdzie nie zniknie.

W Wierzchowicach gaz znaleziono w latach siedemdziesiątych. Leżał na głębokości 1300-1450 metrów pod ziemią. Skały, jak mówią geolodzy, są tam porowate, przypominają pumeks. Podobno łatwo wtłoczyć błękitne paliwo w drobne szczeliny, a potem je stamtąd wydobyć.

Ale gaz z Wierzchowic jest gorszego gatunku niż importowane dzisiaj do Polski z Rosji wysokometanowe paliwo. Nie wiadomo było, czy zaazotowany surowiec z rodzimego złoża nie popsuje tego pompowanego pod ziemię. Kiedy okazało się, że oba mieszają się ze sobą tylko w niewielkim stopniu, nic już nie stało na przeszkodzie, by w Wierzchowicach uruchomić podziemny magazyn gazu.

Młodzi nie pamiętają, że w gminie Krośnice wydobywano gaz ziemny. Chociaż to niezbyt odległa przeszłość. Złoże tego surowca odkryto, dzięki zastosowaniu badań sejsmicznych, na początku lat siedemdziesiątych. Kopalnia zaczęła wydobycie w 1972 roku.

- To prehistoria, przecież podziemny magazyn uruchomiono już jakieś czternaście lat temu - śmieje się młoda dziewczyna w Urzędzie Gminy Krośnice. - Z tych czasów zapamiętałam nafciarzy, jak ich u nas nazywano. Jeździli po polach ogromnymi samochodami i przeprowadzali, tajemnicze dla nas, dzieciaków, badania. Słyszałam, że w PMG przechowywane są próbki pobierane z podziemnych skał.

Badania trwały dwa lata. Ostatecznie gaz popłynął pod ziemię 23 maja 1995 roku, 53 dni po zakończeniu eksploatacji złoża. Do stycznia 2007 roku przeprowadzono już jedenaście pełnych cykli napełniania dawnego wyrobiska gazem, a potem pobierania zmagazynowanego tam surowca. I choć podobno PMG Wierzchowice jest uwzględniany na wszystkich mapach systemów gazowych na świecie, w Polsce stał się głośny dopiero siedem lat temu.

21 lipca 2002 roku, o godzinie 9.20, w Wierzchowicach podczas odwiertu nastąpiła erupcja i gwałtowny zapłon gazu. Słup ognia wystrzelił na wysokość 60 metrów. Temperatura przekroczyła 1500 stopni Celsjusza.

W krótkim czasie z wieży wiertniczej pozostała niestabilna sterta złomu. Początkowo akcja gaśnicza koncentrowała się na chłodzeniu zagrożonych urządzeń oraz porządkowaniu terenu. Do usuwania zniszczonej konstrukcji wieży trzeba było użyć trzech ciężkich, wojskowych pojazdów gąsienicowych. Gigantyczny pożar ugaszono dopiero po dziesięciu dniach. Wyciek gazu ratownicy ostatecznie zatkali w bardzo nietypowy sposób: za pomocą skórzanych, polimerowych, gumowych i drewnianych piłeczek.

W akcji gaśniczej brało udział 130 strażaków z całej Polski, między innymi z Rzeszowa, Poznania, Katowic, Częstochowy, Łodzi i Opola. Z Pabianic przyjechał wóz z potężnym działkiem wodnym, z którego można wystrzelić ponad dwa tysiące litrów wody na minutę. Wezwano także 35 ratowników górniczych i policję. Wodę dowoziło 19 cystern.

Po ugaszeniu pożaru strażacy opowiadali, że było tak gorąco, iż musieli co pół godziny polewać opony w wozach strażackich. Tylko po to, żeby nie strzeliły.

- Pożar wybuchł rano, ja do Wierzchowic dojechałem w samo południe - opowiada wrocławski dziennikarz Przemysław Ziółek. - To był niesamowity widok. W szczerym polu nagle zobaczyłem płomień znacznie wyższy od okolicznych drzew. I ten straszny hałas, trudno uwierzyć, że palący się gaz może być tak głośny. Pamiętam, że wieczorem i w nocy ludzie urządzali sobie wycieczki, przychodzili, żeby oglądać łunę unoszącą się nad Wierzchowicami. W gminie Krośnice mało kto pamięta już o pożarze sprzed siedmiu lat. To przeszłość. Ważniejsza jest przyszłość.

A przecież jesienią ubiegłego roku PGNiG (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo) rozstrzygnęło przetarg na rozbudowę dolnośląskiego podziemnego magazynu gazu. Za niespełna trzy lata jego pojemność zwiększy się prawie trzykrotnie - z 575 milionów do 1,2 mld metrów sześciennych. Przedsięwzięcie ma kosztować 1,3 miliarda złotych. Plany sięgają dalej. Docelowo w Wierzchowicach mają być magazynowane prawie 3 mld metrów sześciennych gazu.

Profesor Andrzej Wiszniewski, były rektor Politechniki Wrocławskiej oraz szef KBN w rządzie Jerzego Buzka, mówi, że trudno nie docenić znaczenia podziemnych magazynów gazu. - Są tym, czym akumulator dla samochodu - dodaje. - Auto może jechać bez niego, z samą prądnicą, ale ruszyć bez akumulatora trudno. Dzięki podziemnym magazynom mamy zapewnioną ciągłą podaż gazu, w przypadku, gdyby zakłócone zostały z jakiegoś powodu dostawy importowanego paliwa. Trzeba jednak pamiętać, że z magazynów nie można korzystać w nieskończoność. Zapasy się kiedyś wyczerpią. Dlatego tak ważna jest dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia Polski w gaz - opowiada Wiszniewski.

Temu właśnie miała służyć umowa z Norwegią na dostawy tego paliwa. Umowa zaprzepaszczona niestety przez rząd Leszka Millera. Również bardzo ważna jest budowa portu, który będzie mógł przyjmować transporty skroplonego gazu - dodaje profesor Wiszniewski.

Magazyny będą rozbudowane: pomieszczą 2,8 mld metrów sześciennych gazu

Obecnie PGNiG ma siedem, a eksploatuje sześć podziemnych magazynów gazu o łącznej pojemności 1,66 mld m sześc. Oznacza to, że zgromadzone zapasy gazu zaspokoją zapotrzebowanie na ten surowiec przez 49 dni. Spółka planuje rozbudowę magazynów, tak aby w 2012 roku można w nich było zgromadzić 2,8 mld metrów sześc. gazu, co wystarczy na pokrycie 70-dniowego zapotrzebowania na to paliwo.

POLSKA Gazeta Wrocławska
Hanna Wieczorek
Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki