Choć w pierwszym półroczu 2023 roku spadła ogólna wartość zadłużenia na rynku kredytowo-pożyczkowym, to w kilku segmentach widać wyraźne oznaki ożywienia. Polacy zaciągają więcej kredytów wysokokwotowych, a z drożyzną próbują walczyć za pomocą drobnych pożyczek pozabankowych. Rosną też kredyty ratalne, co jest następstwem wzrostu popularności płatności odroczonych – wynika z analizy Biura Informacji Kredytowej.


Według danych BIK, w ciągu ostatnich sześciu miesięcy wartość zadłużenia na rynku kredytowo-pożyczkowym zmalała o 12 mld zł. Na koniec czerwca wynosiła 710 mld zł. Zdaniem analityków BIK istotną rolę odgrywa tu czynnik demograficzny – od kilku lat pogłębia się bowiem spadek liczby dorosłych Polaków. W okresie grudzień 2019 r. – grudzień 2022 r. wyniósł on 618 tys. osób. Zjawisko to ma negatywny wpływ na rynek kredytowy. Na koniec czerwca kredytobiorców i pożyczkobiorców ubyło o 5,6 proc. w relacji do grudnia 2019 r. (874 tys. osób). Obecnie w bazie BIK jest 14,7 mln kredytobiorców i pożyczkobiorców posiadających kredyt bankowy czy pożyczkę pozabankową.
W segmencie kredytów mieszkaniowych widać pewne symptomy ożywienia. Pierwsze półrocze tego roku zakończyło się jednak ujemną dynamiką liczby nowo udzielonych kredytów mieszkaniowych. Katalizatorem zmian w tym przypadku może być liberalizacja wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową, jak i wzrost nominalny wynagrodzeń. BIK podaje, że w wyniku tych dwóch czynników wzrosła zdolność kredytowa osób zainteresowanych kredytem, a w jej następstwie ożył popyt na kredyty hipoteczne.
BIK podaje jednak, że ujemnej dynamiki na rynku kredytów mieszkaniowych w pierwszym półroczu tego roku nie zdołały wyhamować wysokokwotowe kredyty mieszkaniowe. Aż 2/3 wartości akcji kredytowej stanowiły bowiem kredyty na kwoty powyżej 350 tys. zł (25,8 proc.) oraz kredyty powyżej 500 tys. zł (1/3 rynku).
W pierwszym półroczu ożył rynek kredytów gotówkowych. Odwrócił się przy tym trend dominującej sprzedaży kredytów o niskich kwotach. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku prawie połowę wartości finansowania stanowiły kredyty gotówkowe powyżej 50 tys. zł. Dynamika wzrostu sprzedaży w tym przedziale kwotowym wyniosła 14,9 proc., podczas gdy w tym samym okresie 2022 r. tylko 5,4 proc. W pozostałych przedziałach kwotowych również odnotowano dodatnią dynamikę sprzedaży – w ujęciu wartościowym wyniosła ona 10,1 proc.

W pierwszym półroczu istotnie wzrosła liczba udzielonych kredytów ratalnych do kwoty 1 tys. Udzielono ich aż o 148,5 proc. więcej niż przed rokiem. Zdaniem analityków BIK, są to w dużej mierze zobowiązania powstałe w wyniku przekształcenia płatności odroczonych za zakupy w e-commerce, niespłaconych w okresie bezodsetkowym. Z zakupów odroczonych korzysta już co piąty Polak, więc naturalnym zjawiskiem jest wzrost bazy klientów w segmencie kredytów ratalnych.
W danych o pożyczkach pozabankowych widać odzwierciedlenie rosnących kosztów życia. Wzrósł bowiem popyt na kredyty niskokwotowe (do 1 tys. zł), które służą głównie do łatania domowego budżetu. Tego typu pożyczki zdominowały sprzedaż kredytów gotówkowych w pierwszym półroczu 2023 roku. BIK podaje, że udzielono ich o ponad 60 proc. więcej i na wartość wyższą o 84 proc. - Popyt na pożyczki wynika z przyczyn rynkowych, wciąż wysokiej inflacji i drożyzny – piszą analitycy BIK.
Podobnie sytuacja wygląda w segmencie kart kredytowych. W tym przypadku w ujęciu wartościowym dynamika sprzedaży była większa o 35,7 proc. Z badań BIK wynika, że dla ponad połowy kredytobiorców głównym powodem wnioskowania o kartę kredytową jest chęć posiadania rezerwy na ewentualne bieżące i przyszłe potrzeby. Karta działa bowiem podobnie jak płatności odroczone – jeśli spłacimy zadłużenie w terminie bezodsetkowym, nie ponosimy kosztów korzystania z kredytu.
































































