Barbara, Ksawery, Grzegorz, Feliks – to bynajmniej nie imiona z dzisiejszej kartki z kalendarza, a nazwy kilku największych orkanów, które przeszły przez Polskę w ostatnich latach. Nie tylko wyrządziły wielu Polakom kosztowne straty, ale prawdopodobnie namieszają też na rynku ubezpieczeń nieruchomości.
Ceny polis od ognia i zdarzeń losowych dla nieruchomości jeszcze nie wzrosły, ale zapewne tak się stanie – ostrzegają niektóre zakłady ubezpieczeń. Przez Polskę przewinęło się ostatnio zbyt dużo anomalii pogodowych, żeby nie miało to swojego odbicia w wysokości składki ubezpieczenia, która i tak jest już niska po latach obniżek i walki o klienta. Towarzystwa wciąż starają się ostrożnie podchodzić do tego tematu, tłumacząc to koniecznością analizy sytuacji w długiej perspektywie, ale część z nich już widzi, że korekty będą potrzebne.
Ryzyko rośnie, co ze stawkami?
Z roku na rok w mediach pojawia się coraz więcej informacji o nadchodzących ekstremalnych zjawiskach pogodowych. Zdają sobie z nich sprawę także ubezpieczyciele. – W związku ze zmieniającym się klimatem jest coraz więcej huraganów, orkanów, ulewnych deszczy, podtopień, silnych wiatrów, zdarzają się także od czasu do czasu trąby powietrzne – zjawisko, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie występowało w Polsce – przyznaje w rozmowie z Bankier.pl Michał Miedziński, starszy specjalista ds. ubezpieczeń majątkowych w AXA Ubezpieczenia.
Choć rynek nie odnotowuje jeszcze podwyżek, to mogą one pojawić się w pewnej perspektywie czasowej. – Anomalie pogodowe muszą być uwzględnione w odpowiedzialnej ocenie ryzyka zorientowanej na długofalową perspektywę. Jeśli będą się nasilać, być może będzie to wymagać urealnienia taryf.
ReklamaZobacz także
Czy to już zwiastun tego, że stawki ubezpieczeń nieruchomości od ognia i zdarzeń losowych pójdą w górę?

Marża musi się zgadzać
Na wyceny potrzeba jednak nie miesięcy, a lat doświadczeń i analizowania trendów – tak przynajmniej tłumaczą się ubezpieczyciele. Trzeba jednak pamiętać, że wzrosty odszkodowań to nie jedyny powód, dla którego zakłady mogłyby w przyszłości podnieść cenę polis od zdarzeń losowych. Wojna cenowa skutkowała stałymi obniżkami cen z roku na roku, a poprawiająca się technologia w budownictwie, która zmniejszała szkodowość uśpiła czujność ubezpieczycieli. W efekcie doszło do sytuacji, w której cena wraz z kosztami akwizycji jest równa wartości szkód, które powtarzają się każdego roku. Nagle klimat pokazał, że sielanka nie będzie trwała wiecznie.
– Budynki, nawet jeśli budowane zgodnie z normami, nie są odporne na ponadnormatywne zdarzenia pogodowe. Ze względu na częstość występowania tych zdarzeń doszło do zaburzenia równowagi i większych strat dla ubezpieczycieli. Wydaje się więc oczywiste, że konieczna będzie korekta stawek – mówi w rozmowie z Bankier.pl Tomasz Szarek, dyrektor Departamentu Ubezpieczeń Korporacyjnych UNIQA. Dodaje, że nie będzie ona miała aż tak bolesnego dla klientów tempa jak w przypadku ubezpieczeń OC pojazdów mechanicznych, ale rynek musi dojść do równowagi po coraz częstszych anomaliach – marże są minimalne, ale muszą pozostać dodatnie, żeby system miał sens.
Z większą dozą ostrożności wypowiadają się inni przedstawiciele rynku i Polska Izba Ubezpieczeń. – Aby mówić o wpływie na ceny musielibyśmy mieć trwały trend. Tymczasem co roku mamy, owszem, do czynienia z żywiołami, ale na małą czy też średnią skalę. Szkody żywiołowe na dużą skalę zdarzają się względnie rzadko. Dlatego pojedyncze zjawisko żywiołowe nie musi skutkować wyższymi cenami – mówi dla Bankier.pl Marcin Tarczyński, analityk PIU. Niemniej, ryzyko z roku na rok wzrasta – grzmią pozostali. - W dłuższym horyzoncie czasowym po ostatecznym oszacowaniu strat i wpływu żywiołow na wyniki techniczne może okazać się, że firmy ubezpieczeniowe zdecydują się na korekty stawek, zwłaszcza w tych rejonach Polski, gdzie natężenie tych zjawisk jest największe – podsumowuje Anna Olejarczyk, dyrektor Departamentu Taryfowych Ubezpieczeń Majątkowych w InterRisk.
Branża najwyraźniej już dostrzegła konieczność dostosowania stawek do sytuacji rynkowej i pogodowej. Nie wiadomo jednak jak szybko dotkną one portfeli klientów. Za pewnik można jednak uznać to, że ewentualne podwyżki nie będą aż tak szybkie i bolesne jak w przypadku ubezpieczeń OC. Chyba, że KNF po raz kolejny zasugeruje ubezpieczycielom, że przegląd cenników jest konieczny na już.

























































