Wenezuelski rząd zawarł z Samsungiem kontrakt, na mocy którego południowokoreański koncern dostarczy do kraju 400 tys. urządzeń. Wartość zamówienia, które zrealizowane zostanie jeszcze przed świętami, to ponad 100 mln dolarów.
O "bożonarodzeniowym prezencie" dla mieszkańców kraju poinformował wiceprezydent Rafael Ramirez. Pochodzące z fabryk w Brazylii, Meksyku i Argentynie produkty Samsunga trafią na sklepowe półki jeszcze przed świętami.
Poza zawarciem umowy o gigantycznej dostawie, wenezuelski rząd i koreański producent elektroniki porozumieli się w sprawie stworzenia przedsiębiorstwa joint-venture. W nową fabrykę Samsung zainwestuje 50 mln dolarów, jednak zakładem zarządzać będzie strona wenezuelska. Lokalizacja i data uruchomienia fabryki zostaną podane w ciągu najbliższego miesiąca.
Informacja o zawarciu umowy z Samsungiem pojawiła się dzień po tym, jak Zgromadzenie Narodowe przyznało prezydentowi Nicolasowi Maduro prawo rządzenia za pomocą dekretów przez następne 12 miesięcy. Jak przekonywał następca Hugo Chaveza, pełnia władzy jest mu potrzebna, aby pokonać przeciwników, którzy prowadzą „wojnę ekonomiczną przeciwko jego rządowi” i „są odpowiedzialni za wysoką inflację i braki w sklepach”.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy, wenezuelskie władze przejęły kilka zakładów i aresztowały ponad 100 przedsiębiorców. Ustalenie cen maksymalnych na podstawowe produkty doprowadziło do niedoborów kawy, mleka, masła, mąki kukurydzianej czy papieru toaletowego.
Dodatkowo mieszkańcy Wenezueli muszą borykać się z najwyższą na świecie inflacją sięgającą ponad 50 procent w ujęciu rocznym. Nagły wzrost cen – w latach poprzednich inflacja wynosiła „zaledwie” ok. 20-30 proc. – ekonomiści przypisują zwiększeniu wydatków rządowych, co z kolei związane było z kampanią prezydencką, w której kandydat socjalistów Nicolas Maduro o włos (50,66% do 49,07%) pokonał lidera opozycji Henrique Caprilesa Radonskiego.
/mz,AP




























































