Władze Wenezueli przejęły kontrolę nad największą fabryką papieru toaletowego w kraju. Według rządzących socjalistów, taki krok ma zaradzić brakom dostaw tego artykułu.
Od wczoraj w rękach rządu w Caracas znajduje się Manufacturas de Papel (Manpa) – przedsiębiorstwo produkujące artykuły higieniczne w tym przede wszystkim papier toaletowy, na którego chroniczny brak od kilku miesięcy narzekają mieszkańcy Wenezueli.
- Tymczasowe zajęcie Manpy ma na celu sprawdzenie czy produkcja, marketing i dystrybucja papieru toaletowego są zgodne z linią przyjętą przez państwo – napisał na Twitterze wiceprezydent Jorge Arreaza. Póki co nie wiadomo jak długo potrwa to „tymczasowe” przejęcie.
Jak wynika z depeszy rządowej agencji informacyjnej AVN, do obiektów firmy weszli funkcjonariusze Gwardii Narodowej, którzy w imieniu krajowego urzędu regulacji cen (Sundecop) mają sprawdzić, czy nie dochodziło do „dywersji w dystrybucji” i „nieprawidłowości w zarządzaniu”.

Nacjonalizacja prywatnych przedsiębiorstw to stałe zagranie w repertuarze rządzących Wenezuelą socjalistów. Jeszcze za życia Hugo Chaveza, państwo przejmowało kontrolę m.in. nad zakładami przemysłu mięsnego, mlecznego czy przekazywało w ręce spółdzielni rolniczych uprzednio skonfiskowaną ziemię. Wszystkie te działania szły w parze z ustalaniem cen podstawowych dóbr, co negatywnie odbijało się na zyskach firm pozostających w rękach prywatnych.
Oprócz niedoborów papieru toaletowego, energii elektrycznej, kawy, mleka, masła, kawy czy mąki kukurydzianej, mieszkańcy Wenezueli muszą borykać się z inflacją sięgającą 45 procent w ujęciu rocznym. Jej nagły wzrost – w latach poprzednich wynosiła „tylko” ok. 20-30 proc. – ekonomiści przypisują zwiększeniu wydatków rządowych, co związane było z kampanią prezydencką, w której kandydat socjalistów Nicolas Maduro o włos (50,66% do 49,07%) pokonał lidera opozycji Henrique Caprilesa Radonskiego.
/mz





























































