Po świetnym 2016 roku akcje JSW w 2017 złapały wyraźną zadyszkę. Ostatnie dwie sesje przyniosły jednak akcjonariuszom Jastrzębskiej Spółki Węglowej wiele radości.


Wczoraj notowania JSW umocniły się o przeszło 9%. Dziś Jastrzębianie zyskują kolejne 4%. Akcje spółki są obecnie najdroższe od 21 marca, gdy na otwarciu sesji płacono za nie 72,5 zł. Warto wspomnieć, że 20 marca był pierwszą sesją po powrocie JSW do indeksu WIG20. Wówczas pisaliśmy, że taki powrót może być "pocałunkiem śmierci" i scenariusz ten wydawał się realizować. 31 marca, a więc po niecałych dwóch tygodniach od powrotu do grona blue chipów, akcje JSW notowane były nawet poniżej 61 zł. Zadyszka ewidentna.
JSW zresztą już wcześniej wydawało się odstawać od rynku. Choć na GPW trwała hossa, Jastrzębianie po pierwszych trzech miesiącach 2017 roku znajdowali się pod kreską. Obraz ten mocno kontrastował z tym, do czego mogli przyzwyczaić się inwestorzy w 2016 roku. Wówczas to akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej były najlepszą inwestycją na całej GPW - pozwoliły zarobić aż 528%. Rajd napędzała nie tylko postępująca restrukturyzacja i miliony płynące z państwowych spółek (i kieszeni inwestorów mniejszościowych oraz korzystających z usług tych spółek Polaków), ale przede wszystkim odbicie cen węgla. To bowiem bessa na węglu uwypukliła i spotęgowała wszystkie problemy, które później zepchnęły JSW na krawędź upadłości.
Węgiel po gwałtownych wzrostach, jednak wyhamował, stąd też na akcjach JSW w 2017 roku pojawiła się zadyszka. Teraz jednak "czarne złoto" znów drożeje, czego efektem są wspomniane na początku świetne sesje Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Wczoraj benchmark dla australijskiego węgla koksującego wzrósł na fixingu o około 15% do 175,7 dolarów za tonę. Były to poziomy najwyższe od połowy stycznia tego roku.
RT tbiesheuvel: Coal prices jumped 15% yesterday as Cyclone Debbie hit supply https://t.co/mnKe3dD7si pic.twitter.com/Zau65DYn4q
— Widener Money Club (@WUMoneyClub) 4 kwietnia 2017
Warto wspomnieć, że jeszcze w styczniu urzędujący wówczas prezes Gawlik przestrzegał, że skok z 2016 może mieć charakter krótkoterminowy. - Spodziewamy się w tym roku stabilizacji naszych cen średniorocznie na poziomie 130-140 USD/tonę - szacował.
Ostatnie wzrosty napędzane są jednak przez czynniki które ciężko było przewidzieć. Firma badawcza AME Markets Research, cytowana przez agencję Bloomberg, ocenia, że przez zniszczenia sieci kolejowej w Australii spowodowane cyklonem na rynek nie trafi w 2017 roku 10 mln ton węgla koksującego, co odpowiada 3% globalnej rocznej podaży surowca. AME spodziewa się, że w drugim kwartale cena węgla koksującego wynosić będzie ok. 180 dolarów za tonę. W dłużej perspektywie kontrakty sugerują jednak powrót w okolice 140 dolarów.
Adam Torchała
































































