Wciągnięci w nie swoje długi. Tak kończą ofiary kradzieży tożsamości

Nieopłacony parking, wyłudzony kredyt, nieoddany do wypożyczalni sprzęt - takie mogą być opłakane skutki zgubienia dowodu osobistego. Sprawy dotyczące kradzieży tożsamości mogą ciągnąć się latami. Poznajcie jedną z historii, która zaczęła się źle, a dalej... jest jeszcze gorzej.

Opisujemy historię naszego czytelnika, który będzie odczuwał jeszcze przez długi czas skutki kradzieży dowodu osobistego. Wizyty listonosza kojarzą mu się ostatnio wyłącznie z kolejnymi wiadomościami o czynnościach, których oszuści wciąż dokonują w jego imieniu.

Kradzież tożsamości. Jedna chwila nieuwagi i masa kłopotów

Poniedziałkowe popołudnie, Krzysztof orientuje się, że nie ma przy sobie portfela. Pierwsza myśl: zgubił. Przeszukuje mieszkanie, samochód, dzwoni do pracy, sprawdza miejsca, w których tego dnia przebywał - nic. Nie jest mu szkoda gotówki, bo nie miał jej dużo, jednak były w nim jego wszystkie dokumenty: dowód, prawo jazdy, karty debetowe itp. Trzeba będzie je zastrzec i wyrobić nowe. To będzie kosztować. Trudno, zdarza się. Następnego dnia udaje się do urzędu gminy oraz oddziału banku, aby załatwić te formalności. Na wszelki wypadek wypłaca wszystkie środki, jakie ma obecnie na koncie. Karta do tego konta miała funkcję zbliżeniową, lepiej nie ryzykować. Na tym historia się jednak nie kończy, w tym miejscu ona się dopiero zaczyna. Niedługo przekona się, że zgubiony, a może skradziony dowód trafił w niepowołane ręce.

(fot. SZYMON LASZEWSKI / FORUM)

Tydzień później nasz bohater otrzymuje korespondencję od właściciela parkingu dotyczącą nieopłacenia postoju samochodu. Rachunek wynosi kilkaset złotych. Osoba posługująca się jego danymi pozostawiła kradziony (!) samochód na prywatnym parkingu i zniknęła. Sprawą zajęła się policja. Ta sytuacja okazuje się być preludium do późniejszych wydarzeń.

Dwa tygodnie później. Do Krzysztofa przychodzi kolejna korespondencja, tym razem z banku. To harmonogram spłaty kredytu ratalnego zaciągniętego z użyciem jego (zastrzeżonego przecież) dowodu. Blisko 3 tysiące złotych do spłaty. Dzwoni do oddziału banku oddalonego od jego miejsca zamieszkania o jakieś 100 km. Próbuje wyjaśnić sprawę. Okazuje się, że nie wszystkie informacje podane przez kredytobiorcę w banku są zgodne z jego danymi (nie zgadza się np. nazwisko panieńskie matki), ale sprawa pozostaje nadal otwarta. Następnego dnia przychodzi do niego rachunek za wypożyczony i nieoddany sprzęt budowlany na kwotę blisko 4 tysięcy zł. Kolejna sprawa do wyjaśnienia. Nie może mieć pewności, że ostatnia. Mimo że o sytuacji poinformowana jest policja, a dowód jest zastrzeżony w banku,  oszuści nadal z powodzeniem powołują się na skradzioną tożsamość. A listonosz dostarcza kolejne pisma – ostatnie dwa dotyczą umów o świadczenie usług telefonicznych. Czego jeszcze może się spodziewać?

Wyłudzanie kredytów? Historia jedna z wielu

Każdego dnia blisko 400 osób w Polsce zastrzega dokumenty osobiste w banku – wynika z danych Związku Banków Polskich. W III kwartale udało się dzięki temu „wyłapać” 1 888 prób wyłudzeń kredytów w bankach na łączną kwotę ponad 63,25 mln zł. Co z tymi, których nie udało się powstrzymać? Z nimi osoby pokrzywdzone, takie jak Krzysztof, muszą radzić sobie samodzielnie.  

– W sytuacji gdy bank lub inna instytucja pożyczyła pieniądze osobie posługującej się naszym skradzionym dokumentem, który został wcześniej zastrzeżony i znajduje się w systemie Dokumenty Zastrzeżone, nie jesteśmy zobowiązani do spełnienia jakiegokolwiek świadczenia na rzecz tej instytucji. Należy wówczas wykazać, że dokonaliśmy takiego zgłoszenia jeszcze przed datą zaciągnięcia zobowiązania – wyjaśnia w rozmowie z Bankier.pl adwokat Agnieszka Grzywka. – Z ostrożności najlepiej skierować do podmiotu, który domaga się od nas spłaty, pismo zawierające informację o zaistniałej sytuacji wraz z protokołem policyjnym zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa kradzieży lub też powołując się na konkretne nagranie rozmowy telefonicznej, podczas której zastrzeżono dokument. Takie pismo najlepiej wysłać listem poleconym z potwierdzeniem odbioru lub osobiście dostarczyć do oddziału banku czy instytucji. Po takim zgłoszeniu, podmiot ten nie powinien już domagać się od nas zapłaty bezprawnie zaciągniętego na nasze dane osobowe zobowiązania. To w jego gestii leży ustalenie osoby, która bezprawnie skorzystała z naszego dokumentu tożsamości i żądanie od niej zwrotu należności na drodze karnej czy też cywilnej – dodaje adwokat.

Co na to banki?

O praktykę w tym zakresie zapytaliśmy banki, które obsługują sprzedaż ratalną (Bank BPH, Credit Agricole Bank Polska, Alior Bank i Santander Consumer Bank). Instytucje niechętnie komentowały taką sytuację. – Zastrzeżenie dokumentów ma chronić klienta przed zaciągnięciem przez oszustów na jego konto zobowiązania kredytowego lub wyłudzenia innego rodzaju usług takich jako wynajęcie pokoju hotelowego lub zakup telefonu komórkowego razem z abonamentem. Należy to zrobić jak najszybciej po stwierdzeniu utraty dowodu osobistego – czas gra tu niezwykle ważną rolę, ponieważ czasami dokumenty są kradzione specjalnie przez kieszonkowców w celu ich późniejszego wykorzystania. Baza dokumentów zastrzeżonych jest wykorzystywana przez wszystkie banki w Polsce i sprawdzana przed podjęciem decyzji kredytowej – zarówno w przypadku kredytu gotówkowego jak i ratalnego. Stwierdzenie, że dany dokument jest zastrzeżony powoduje automatycznie decyzję negatywną i chroni klienta przed kłopotami, które mogą później wyniknąć z fałszywej umowy kredytowej – wyjaśnił Piotr Lubowski, Fraud Oficer Santander Consumer Banku.

Co robić, jeśli np. na skutek nieprofesjonalnego działania pośrednika przy sprzedaży ratalnej, do zawarcia fałszywej umowy jednak dojdzie? Najbardziej rzeczową poradę redakcja Bankier.pl otrzymała w rozmowie z Credit Agricole Bank Polska. – W sytuacji, gdy klient dowie się, że na jego nazwisko wyłudzono kredyt, powinien niezwłocznie skontaktować się z bankiem i zgłosić, że nie zawierał umowy kredytowej. Jednocześnie - w przypadku utraty czy kradzieży dowodu osobistego - fakt ten należy niezwłocznie zgłosić policji, a w banku przedłożyć stosowne zaświadczenie z policji – wyjaśnia Izabela Mościcka, Dyrektor Departamentu Public Relations Credit Agricole Bank Polska.

– Jeśli dojdzie do oszustwa, w wyniku którego niepowołana osoba wyłudzi kredyt, a poszkodowany  poinformuje o tym bank, to bank zazwyczaj wstrzymuje działania windykacyjne. Bank składa jednocześnie do organów ścigania zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa, dokonanego na dane personalne poszkodowanego. Klient także powinien złożyć takie zawiadomienie. Decyzja o sposobie dalszego postępowania podejmowana jest przez bank po zakończeniu postępowania przez organy ścigania i jest uzależniona od jego wyniku. W razie potwierdzenia przez organy ścigania zaistnienia przestępstwa oszustwa, bank nie dochodzi jego spłaty od osoby, której dane w wyniku przestępstwa wykorzystano do zawarcia umowy – dodaje Mościcka.

Co zrobić, gdy ktoś zaciągnął zobowiązanie na Twoje nazwisko?

Niezwłocznie skontaktować się z daną instytucją.  Najlepiej skierować do podmiotu, który domaga się od nas zapłaty lub spłaty, pismo zawierające informację o zaistniałej sytuacji wraz z protokołem policyjnym zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa kradzieży lub też powołując się na konkretne nagranie rozmowy telefonicznej, podczas której zastrzeżono dokument. Takie pismo najlepiej wysłać listem poleconym z potwierdzeniem odbioru lub osobiście dostarczyć do oddziału banku czy instytucji.

Banki mają podgląd do dokumentów zastrzeżonych, co z innymi? 

O ile ryzyko wyłudzenia kredytu w banku po zastrzeżeniu dokumentu maleje dzięki platformie Dokumenty Zastrzeżone, do której banki mają dostęp, co z różnego rodzaju wypożyczalniami sprzętu, parkingami etc.? Tu mało kto dokładnie sprawdza legitymującego się danym dokumentem i jedynie, często pospiesznie, spisuje z nich tylko dane. Oszuści zdają sobie z tego sprawę i odpowiednio dostosowują swoje sposoby działania. Nie udają się bezpośrednio i osobiście do oddziału banku, zawierają umowy na odległość w firmach nie będących bankami, korzystają z kredytów ratalnych udzielanych przez sklepy, wypożyczają różnego rodzaju sprzęty, których nie zwracają. Ostatnio dolnośląscy policjanci rozpracowali podobną grupę, która posługując się blisko 350 dokumentami utraconymi przez inne osoby wyłudzała tzw. szybkie pożyczki w firmach nie będących bankami, kupowała sprzęty w systemie sprzedaży ratalnej oraz zawierała umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych. Wnioski o pożyczki oszuści składali głównie przez internet.

Ofiarą takiego działania może paść każdy. Jak się przed takimi sytuacjami chronić? Nie ma chyba lepszej porady niż uważać, być ostrożnym, aby nie dopuścić do sytuacji, w której ktoś posługuje się bezprawnie naszą tożsamością. Nie chodzi tylko o dokumenty, jakie na co dzień przy sobie posiadamy.  – Analogicznie jak przy utracie dokumentu tożsamości powinniśmy postąpić w przypadku kradzieży urządzenia elektronicznego (np. laptopa, tabletu), na którym znajdują się np. umowy zawierające nasze dane osobowe. Często zapominamy, że w telefonach komórkowych posiadamy dostęp do poczty elektronicznej, która dla potencjalnego złodzieja zawiera wiele cennych informacji – przestrzega adwokat Agnieszka Grzywka.

Jeśli padniemy ofiarą oszustwa i wyłudzenia, często to na nas będzie spoczywał obowiązek udowodnienia, że nie jesteśmy winni takiej sytuacji. Wiąże się to zwykle z licznymi procedurami i szeregiem nieprzyjemności. Jeśli nasze dokumenty lub dane trafią w niepowołane ręce, możemy odczuwać tego skutki jeszcze przez długie lata.

Katarzyna Wojewoda-Leśniewicz

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 6 ~cyberkrzak

To spróbuj kupić nafte do ogrzewania bez dowodu

! Odpowiedz
6 13 ~anna

DO WSZYSTKICH POLITYKOW=Powinni wprowadzic prawo dwóch dokumentów na pozyczkę, i inne zobowiązania pieniężne, a w internecie to nawet trzy dokumenty dokładne, których nikt obcy znać nie może , babcie a jednej i zdrugie strony i dziadkowie

! Odpowiedz
12 25 ~mm

Anna - własnie chodzilo o to aby można było okradać człowieka. Za czasów PO dążono wszelkimi sposobami do patologizowania społeczeństwa i to się udało. Przyzwolenie na kradzież jest tak powszechne jak nigdy.

! Odpowiedz
6 4 ~admin odpowiada ~mm

Za czasow PO? Zobaczysz jak PIS pokradnie teraz wszystko. Jak mozna pisac takie brednie.

! Odpowiedz
4 44 ~Ania

Nie mogę zrozumieć jak mozna dostać redyt w kilka godzin. Przeciez to jest celowe dzialanie banku aby złodziej wziął kredyt. Mam nadzieję że PiS sie tym zajmie bo jak narazie to mamy republikę bananową w pełnej krasie.

! Odpowiedz
5 21 ~kokosz

Ja zgubillem dowod, pozniej zastrzeglem go w banku i urzedzie.
Od tego czasu nie mam dowodu (2 lata) i okazuje sie ze jest on do niczego niepotrzebny.
Wystarczy prawo jazdy lub paszport.
Wiem ze to nielegalne ale tak juz zyje od 2 lat.
Poczytajcie kto wprowadził obowiązek posiadania dowodu dla Polaków

! Odpowiedz
5 16 ~kokosz

Dodam jeszcze że przy kontrol drogowej, zapytany o dowod odpowiadam ze dowod osobisty trzymam w domu razem z komputerem osobistym, a poza tym chyba nie wprowadzono stanu wojennego ze mam chodzic w swoim kraju z dowodem osobistym.

! Odpowiedz
2 14 ~rekin

Mnie akurat okradli kieszonkowcy w autobusie jechałem akurat do lekarza wysiadam z autobusu idę do przychodni i widzę , że nie mam portfela i dokumentów pierwsza rzecz jaką zrobiłem to telefon do banku żeby mi wklepali do bazy danych że mi ukradziono dowód i że jak wyjdę od lekarza to przyjdę do palcówki . Poszedłem do banku i mówię że mi skradziono dowód oraz legitymacje ubezpieczeniową razem z portfelem w autobusie miało to miejsce 30 minut temu dostałem protokół zastrzeżenia dokumentu po czym poszedłem na policje i zgłosiłem fakt kradzieży w autobusie i dostałem pokwitowanie złożyłem wniosek o wydanie nowego dowodu w urzędzie co ciekawe po 3 miesiącach przyszło pismo że wzięto samochód z wypożyczalni na mój dowód co ciekawe nie mam prawa jazdy zgłosiłem się do tej wypożyczalni i powiedziałem że nie wypożyczałem żadnego samochodu bo po co mi on jak nie mam prawa jazdy poprosiłem o dokumenty na jakich zostało wypożyczone auto co się okazało że zostało wypożyczonego na mój dowód a nikt z wypożyczalni nigdy nie pytał się osób wypożyczających czy mają PRAWO JAZDY zamurowało mnie jak można wypożyczyć komuś samochód nie wiedząc czy dana osoba ma prawo jazdy to tak samo jak wsiąść do samolotu za stery bez licencji pilota mało tego bez dokumentu potwierdzającego czyją własnością jest samolot oraz czy jest on kupiony za gotówkę czy leasingowany przez linię lotniczą na podstwie umowy z producentem samolotu

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 11 ~rekin odpowiada ~rekin

Wypożyczalnia mnie przeprosiła za pomyłkę bo nie zadbali o procedury zgłosili fakt ten ubezpieczycielowi z którym mieli zawartą umowę ubezpieczenia kit że mi zeszły 3 miesiące zanim mnie przeprosili ale co się nachodziłem po urzedach to moje

! Odpowiedz
2 44 ~Polko

A niby dlaczego klient ma coś spłacać za bank który udzielił kredytu innej osobie niż ta w dowodzie. Idziemy i zgłaszamy na policji próbę wyłudzenia od nas pieniędzy przez bank i to bank musi się pilnować i nam udowodnić winę. Nie odwracajmy kota ogonem, to konkretna osoba w banku robi przekręt dając kredyt nie tej osobie co w dowodzie, maja monitorin niech udowodnia nam wzięcie kredytu !!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl