Dolnośląska policja poinformowała wczoraj o rozpracowaniu grupy oszustów zajmujących się wyłudzaniem pożyczek na szeroką skalę. Posługiwali się przy tym blisko 350 dokumentami utraconymi przez inne osoby. Były to głównie zgubione, ukradzione lub sprzedawane dowody osobiste.


W ten sposób oszuści wyłudzili co najmniej 80 pożyczek. Jak szacuje dolnośląska policja, łączna ich kwota może sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych.
4 mężczyzn, 350 dokumentów, co najmniej 80 wyłudzonych pożyczek
Przestępczych procederów dopuszczało się czterech mężczyzn, działających w sposób zorganizowany i w porozumieniu.Posługując się danymi z utraconych przez inne osoby dokumentów (w sumie odzyskano blisko 350 takich dokumentów) zaciągali pożyczki. Wnioski składali za pośrednictwem systemów internetowych. Na te same dane zakładali rachunki w różnych bankach, które później służyły do weryfikacji składanych wniosków pożyczkowych.
ReklamaZobacz także
– Role w grupie były podzielone. Jeden z mężczyzn skupował utracone dowody osobiste, prawa jazdy i inne dokumenty potwierdzające tożsamość, a następnie odsprzedawał je pozostałym współpodejrzanym. Na podstawie tych dokumentów dwaj kolejni mężczyźni zakładali rachunki bankowe oraz kupowali sprzęt RTV i AGD w systemie sprzedaży ratalnej. Ostatni z podejrzanych składał zaś poprzez Internet wnioski o „szybkie pożyczki” oraz zawierał umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych – opisuje asp. szt. Paweł Petrykowski z Dolnośląskiej Policji. – Ze zgromadzonego przez funkcjonariuszy materiału wynika, że sprawcy działając na szkodę kilku podmiotów finansowych udzielających tzw. „szybkich pożyczek”, wyłudzili ich nie mniej niż 80. Tylko w przypadku jednego z podmiotów wyłudzono pieniądze w kwocie ponad 60 tys. złotych. Na chwilę obecną policjanci szacują łączne straty powstałe w wyniku tego przestępczego procederu na kwotę nawet kilkuset tysięcy złotych – dodaje.

Handel dowodami w sieci? Proceder znany nie od dziś
O tym, że w internecie nie jest trudno znaleźć oferty sprzedaży dowodów osobistych czy praw jazdy informowaliśmy już niejednokrotnie. Między innymi, przed ponad rokiem pisaliśmy o procederze przygotowywania tzw. kolekcjonerskich dokumentów, ich sprzedaży, a następnie wykorzystywania do celów niezgodnych z prawem.
– Posługując się dowodem osobistym, na którym zamieszczone jest prawidłowe zdjęcie posiadacza, ale fikcyjne dane, można na przykład założyć konto w banku. Nawet jeśli podpisujemy umowę w placówce, pracownik nie sprawdza dokładnie autentyczności dowodu. Spisuje jedynie dane i weryfikuje dokument w bazie dokumentów zastrzeżonych. Oczywiście tam go nie znajdzie. Posiadając jedno konto bankowe założone na fałszywe dane, można stworzyć nawet kilkanaście kolejnych. Wiele banków umożliwia zakładanie konta zdalnie, bez konieczności wizyty kuriera u klienta. Tożsamość klienta potwierdzana jest przelewem z innego banku. Jeśli już pierwsze konto zostało założone na fałszywe dane, każde kolejne będzie klonem nieistniejącego w rzeczywistości klienta. Do czego można wykorzystać takie konto? Do prania pieniędzy, okradania klientów banków, wyłudzania chwilówek z firm pożyczkowych, do zaciągania kredytów w bankach czy przyjmowania należności za towar "sprzedany" na aukcjach internetowych – pisał wówczas Wojciech Boczoń, analityk Bankier.pl.
Konto na przelew założyć będzie trudniej. Sprawą zajęła się KNF
Teraz możliwość wykorzystania kont zakładanych na przelew z innego banku ma być ograniczona. Sprawą zajęła się bowiem Komisja Nadzoru Finansowego. Niedawno KNF wydała rekomendację, w której nie zabrania wprawdzie bankom otwierania kont potwierdzanych przelewem z innego banku, jednak zastrzega, że taki rachunek nie może posłużyć do zawarcia kolejnej umowy z wykorzystaniem tej procedury.
– Taki zapis mocno ogranicza stosowanie metody otwierania kont za pomocą przelewu. Uniemożliwia też multiplikowanie rachunków przy wykorzystaniu skradzionej tożsamości. Jednocześnie utrudnia i samym bankom stosowanie tej metody w procesie sprzedaży kont. Trudno będzie bowiem weryfikować wszystkie przelewy wychodzące z rachunku i wyłapywać te, które mogą służyć do założenia kolejnego konta. Dla wielu banków najprostszym rozwiązaniem będzie więc zlikwidowanie tej usługi – ocenia Wojciech Boczoń, analityk Bankier.pl.






























































