REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Warszawski rekordzista. Ile kosztuje notoryczna jazda na gapę?

2026-05-05 15:00
publikacja
2026-05-05 15:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie regularnie podsumowuje walkę z nieuczciwymi pasażerami. Choć większość warszawiaków uczciwie kasuje bilety, dane dotyczące dłużników-rekordzistów potrafią przyprawić o zawrót głowy.

Warszawski rekordzista. Ile kosztuje notoryczna jazda na gapę?
Warszawski rekordzista. Ile kosztuje notoryczna jazda na gapę?
fot. Adam Chełstowski / / FORUM

Z najnowszych danych wynika, że rekordzista w Warszawie ma do zapłacenia gigantyczną kwotę z tytułu kar za jazdę bez ważnego biletu. Zaległość ta wynosi dokładnie 69 117,76 złotych.

- Kwota obejmuje należność główną i odsetki. Wezwania do zapłaty są wystawiane od 2010 roku. W sumie to 125 wezwań. Niemal wszystkie są na etapie egzekucji komorniczych - wylicza w rozmowie z TVN24 Tomasz Kunert, rzecznik ZTM. - Egzekucje są bezskuteczne - przyznaje.

Nieuchronność kary

ZTM podkreśla, że unikanie płacenia mandatów na dłuższą metę jest nieopłacalne. Proces windykacji jest obecnie bardzo skuteczny:

  1. wpis do rejestru długów - osoba trafiająca na listę dłużników może mieć problem z wzięciem kredytu, zakupem telefonu na abonament czy sprzętu na raty;
  2. sprawy sądowe i komornicze - ignorowanie wezwań prowadzi do skierowania sprawy na drogę sądową, co drastycznie podnosi ostateczny koszt kary;
  3. przedawnienie to mit - choć roszczenia przewoźnika przedawniają się po roku, uzyskanie sądowego nakazu zapłaty przerywa ten bieg i pozwala na egzekucję długu przez wiele kolejnych lat.

Jak podaje TVN24, w ubiegłym roku kontrolerzy pracujący dla Zarządu Transportu Miejskiego sprawdzili ponad 11 milionów pasażerów. Ponad 185 tysięcy z nich nie miało ważnego biletu. Niemal 130 tysięcy zdecydowało się zapłacić karę od razu, u kontrolera. Od dekady w stolicy można to robić kartą.

Wakacje na giełdzie

Władze Warszawy przypominają, że wpływy z biletów pokrywają tylko część kosztów funkcjonowania nowoczesnej komunikacji miejskiej. Kwoty, które "uciekają" przez gapowiczów, mogłyby zostać przeznaczone na zakup nowych autobusów, tramwajów czy remonty infrastruktury.

"Bilecik do kontroli". Ile zarabia się w znienawidzonym zawodzie?

"Poproszę bilety do sprawdzenia" - to zdanie potrafi błyskawicznie zestresować niemal każdego pasażera. Kontroler biletów, powszechnie określany mianem "kanara", od dawna plasuje się w czołówce zawodów darzonych najmniejszą sympatią społeczną. Pojawia się więc pytanie: czy zarobki w tej profesji rekompensują ogromne napięcie, codzienne utarczki słowne oraz konieczność ciągłego przemieszczania się?

Oprac. JM

Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
mba_tomy
Ciekawe, czy taką sumę 69 tys. kary naliczył sąd, czy ZTM sam określił taką sumę naliczając dodatkową karę kilkuset zł za każde ze 125 wezwań? ...125 wezwań? Czyli wezwania wysyłane co miesiąc, czy co półtorej?

Nie bronię gapowicza, ale wiele firm (nie mówię, że akurat ta firma) nie trzyma się granicy prawa i często z małego
Ciekawe, czy taką sumę 69 tys. kary naliczył sąd, czy ZTM sam określił taką sumę naliczając dodatkową karę kilkuset zł za każde ze 125 wezwań? ...125 wezwań? Czyli wezwania wysyłane co miesiąc, czy co półtorej?

Nie bronię gapowicza, ale wiele firm (nie mówię, że akurat ta firma) nie trzyma się granicy prawa i często z małego długu (kilkaset zł) chcą zapłaty w postaci całego majątku. Śmieszne jest to, że taka firma nie idzie z tym od razu do sądu, tylko czeka kilka lat, a potem zdziwienie, że sąd orzeka zazwyczaj przedawnienie roszczeń i zwrot kosztów sądowych. Za to straszą działaniem komorników, którzy bez wyroku sądowego nie mogą nic zrobić. (Stąd te ich "bezskuteczne egzekucje"). Czasami takie firmy te domniemane sumy wrzucają w koszty jako straty... czy to uczciwe?

Dłużnik od 2010 roku... to jeszcze kilka lat poczekają, wyślą kolejne wezwania i zrobi się 100 milionów...
nierzad
Co zaoszczedzisz to twoje,przynajmniej zelenskiemu nie dadza
jojo72
Transport miejski a szczególnie ten wielkomiejski powinien być darmowy lub za niewielką opłatą na całe miasto niezależnie od środka transportu. Darmowe parkingi na obrzeżach miast przy pętlach autobusowych czy kolejowych. Tyle i aż tyle dla czystego powietrza i doba ludzi pracujących i żyjących w tych aglomeracjach. Ale nie bo przecież Transport miejski a szczególnie ten wielkomiejski powinien być darmowy lub za niewielką opłatą na całe miasto niezależnie od środka transportu. Darmowe parkingi na obrzeżach miast przy pętlach autobusowych czy kolejowych. Tyle i aż tyle dla czystego powietrza i doba ludzi pracujących i żyjących w tych aglomeracjach. Ale nie bo przecież trzeba zatrudnić swoich na intratnych posadkach i doić tych obywateli ile tylko się da. W średniowieczu nie było takich obciążeń podatkowych jak teraz.

Powiązane: Warszawa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki