Okazało się, iż rynek dał zarobić więcej na długich pozycjach, niż się spodziewałem. Atak na rekord ustanowiony tydzień wcześniej odbył się w iście ekspresowym tempie. Teraz ważyć się będą dalsze losy Euro-dolara. Jeśli rynek zdoła przełamać poziom 1,59, powinien rozpocząć się marsz w gorę w kierunku 1,65. Poziom 1,65 wynika z Teorii Fal Eliota (patrz http://tinyurl.com/2nb7c).
MACD dzienne wskazuje na trend rosnący, lecz oscylator dotarł do strefy wykupienia, co może zwiastować zbliżającą się korektę spadkową – nawet tak mocną, jak ta sprzed dwóch tygodni (kiedy to kurs spadł w pięć dni z poziomu 1,5910 do 1,5340).
Dolar nie traci już do wszystkich walut. Okazuje się, że są słabsze. Tymi słabszymi walutami w ostatnich tygodniach jest Dolar kanadyjski i Dolar australijski. Co ciekawe waluty te zwykle stanowiły dobry barometr zmiany nastrojów na rynku.
Spadek wartości walut wymienionych krajów może zwiastować spadek cen surowców (ropa, miedź) oraz metali szlachetnych.
Warto jeszcze dodać, iż siła Euro jest zdecydowanie przesadzona zważywszy na to, co się dzieje na pieniężnym rynku międzybankowym w Eurolandzie. Okazuje się, iż o ile rynkowe stopy procentowe dla Funta i Dolara są bardzo zbliżone do stóp referencyjnych BoE oraz FED, o tyle rynkowe stopy procentowe dla Euro znajdują się obecnie 75-85 punktów powyżej stopy EBC Rate. A to oznacz, iż banki europejskie dużo bardziej niechętnie pożyczają sobie nawzajem pieniądze obawiając się wypłynięcia na powierzchnie „ukrytych trupów w szafie”. Dopóki uczestnicy rynku euforycznie kupują Euro płacąc dowolną cenę, dopóty szaleństwo to może trwać. Jeśli jednak pojawi się najmniejsza iskierka podważająca siłę gospodarki Eurolandu, odwrót może być bardzo szybki.
Zapraszamy do zapoznania się z pełnym tekstem raportu





























































