W czwartek S&P500 zaliczył ósmą spadkową sesję z rzędu, co jest najdłuższą taką serią od apogeum kryzysu finansowego z 2008 roku! Gołym okiem widać, że źródłem tak silnej niepewności są nadchodzące wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych.


Skala spadków nie była porażająca. S&P500 stracił tylko 0,44%, osuwając się do 2.088,66 pkt. i zatrzymując na 200-sesyjnej średniej kroczącej. Ale była to ósma spadkowa sesja z rzędu. Ostatni raz coś takiego przydarzyło się w październiku 2008 roku, gdy po plajcie Lehman Brothers faktycznymi bankrutami były niemal wszystkie wielkie banki z Wall Street.
Ta statystyka pokazuje, jak silne jest napięcie przed wyznaczonymi na 8. listopada wyborami prezydenckimi w USA. Amerykańscy inwestorzy nie są w ciemię bici i świetnie zdają sobie sprawę, że jest to wybór między dżumą a cholerą – zarówno Demokratka jak i Republikanin niosą ze sobą ogromne ryzyko gospodarcze, polityczne i (zwłaszcza w przypadku Hillary Clinton) militarne.
Na rosnącą nerwowość inwestorów wskazuje także indeks oczekiwanej zmienności VIX – zwany potocznie „indeksem strachu”. Tylko w czwartek VIX poszedł w górę o 14% i osiągnął najwyższą wartość od Brexitu. Wzrost tego indeksu wskazuje na rosnący popyt na zabezpieczenie przed zmiennością S&P500 - czyli mówiąc wprost: przed spadkami cen akcji.

Znamienne są też statystyki „szerokości” i „głębokości” rynku. Przy niewielkich spadkach głównych indeksów stosunek spółek zniżkujących do zwyżkujących na NYSE wyniósł 1,5 do 1, a na Nasdaqu niemal 2 do 1. Wśród 500 spółek tworzących indeks S&P500 tylko trzy wyznaczyły 52-tygodniowe maksima, a aż 19 osiągnęło roczne minimum.
W przypadku indeksu Nasdaq liczby te wyniosły odpowiednio 35 i 208. Drugą sesję z rzędu spadkom towarzyszyły ponadprzeciętnie wysokie obroty: wolumen obrotu na amerykańskich giełdach sięgnął 7,4 mld akcji i był o 14% wyższy od średniej z poprzednich 20 sesji.
Na Nasdaqu, który spadł o 0,92%, zaciążyły przecenione o 5,7% walory Facebooka. Internetowy gigant przedstawił znakomite wyniki za trzeci kwartał, ale ostrzegł inwestorów, że to już koniec dynamicznej ekspansji po stronie przychodów i początek wzrostu kosztów. Mimo czwartkowej przeceny akcje FB nadal wyceniane są na astronomicznym poziomie niemal 99-krotności zaraportowanych zysków za ostatnie cztery kwartały.
Krzysztof Kolany






























































