Na walkę z ubezpieczycielem stać tylko bogatych, a jest o co walczyć w przypadku odszkodowań z OC dla kierowców. Raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości podsycił tylko ogień w dyskusji nad zaangażowaniem niezależnych rzeczoznawców, którzy mieliby wspomagać klientów w procesach przeciwko zaniżaniu wypłat z polis ubezpieczeniowych.
Rzecznik Finansowy powołując się na analizę Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, ponownie podkreśla swoje stanowisko wobec wprowadzenia na rynek ubezpieczeń OC niezależnych rzeczoznawców - taką konieczność ma potęgować nieubłagana statystyka – ponad 90 proc. analizowanych sporów sądowych z zakładami ubezpieczeń kończyło się uwzględnieniem roszczeń klientów w całości lub w części.
Walka o odszkodowanie dostępna tylko dla bogatych
Biuro Rzecznika Finansowego wskazuje na trzy obserwacje z przytaczanej analizy, które potwierdzają konieczność powołania niezależnych rzeczoznawców. Jako pierwszy ważny problem wskazano ograniczone możliwości domagania się swoich praw przez osoby bez sporego portfela. Autorzy badania aktów spraw wskazywali, że w 93 proc. pozwów występowali bogatsi klienci. – Z tych obserwacji wynika smutny wniosek, że jeśli tylko klient ma pieniądze na profesjonalnego pełnomocnika, to ma bardzo duże szanse na wywalczenie rzetelnego pokrycia kosztów naprawy. Warto przypomnieć, że w latach 2015-2017 sądy zajmowały się około 180 tys. sporów dotyczących likwidacji szkód z OC komunikacyjnego. Niestety ta liczba rośnie z roku na rok! Pytanie więc, ile osób otrzymuje zaniżone odszkodowanie, ale nie ma siły i pieniędzy na walkę w sądzie – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.
Zobacz także
Potwierdzają to także liczby – w analizowanych przypadkach średnie wynagrodzenie takiego biegłego wyniosło prawie 1300 zł, a w 80 proc. spraw konieczne było zatrudnienie co najmniej jednego obiektywnego rzeczoznawcy.
Wysokie koszty takiej usługi uniemożliwiają więc dochodzenie swoich praw przez osoby mniej zamożne, mimo że jest o co walczyć. Nie bez znaczenia pozostaje w tym względzie kolejna informacja statystyczna – w ponad 90 proc. spraw, w których powód korzystał z pomocy rzeczoznawcy, uwzględniano roszczenia klienta zakładu ubezpieczeń w całości (32,5 proc.) lub w części (60,2 proc.), przy czym w tej drugiej grupie średnio przyznawano 75 proc. wartości roszczeń.

Rzeczoznawca potrzebny od zaraz
Analiza IWS na nowo rozpaliła starania Rzecznika Finansowego w zakresie wprowadzenia na rynek powszechnego dostępu do takich specjalistów – ku pokrzepieniu klientów, którzy zostali nie tylko poszkodowani w wypadku, ale i w relacjach ze swoim ubezpieczycielem.
O samej idei RF pisaliśmy szerzej w artykule: „Niezależni rzeczoznawcy pomogą w walce o odszkodowania. Tego chce Rzecznik Finansowy”. W skrócie: instytucja postuluje zaprzęgnięcie do procesu likwidacji szkody niezależnych rzeczoznawców, którzy będą wspierać klientów w walce o odszkodowanie. Jeśli klient próbowałby jedynie je wyłudzić, sam musiałby pokryć wynagrodzenie takiego rzeczoznawcy – jeśli jednak rzeczoznawca potwierdzi niesłuszność odmowy wypłaty odszkodowania, koszty miałby ponosić ubezpieczyciel.
Idea, bez zaskoczenia, nie spotkała się z pozytywną reakcją branży – zakłady ubezpieczeń obawiają się nadużywania takiego rozwiązania przez ubezpieczonych. Pomysł nie spodobał się także Komisji Nadzoru Finansowego. – W ocenie organu nadzoru propozycja wprowadzenia niezależnego rzeczoznawcy oznaczać będzie, iż konsekwencjami finansowymi uznaniowości w zakresie sporządzania opinii przez rzeczoznawców samochodowych obciążeni zostaną ubezpieczyciele, a wraz z nimi pośrednio posiadacze pojazdów mechanicznych. Koszty te będą musiały znaleźć odzwierciedlenie w wysokości składki ubezpieczeniowej – pisał organ nadzoru w oficjalnym komunikacie. Dodatkowo KNF stwierdziła, że wcale nie poprawi to przejrzystości na rynku.



























































