Niezależni rzeczoznawcy pomogą w walce o odszkodowania. Tego chce Rzecznik Finansowy

redaktor Bankier.pl

Rzecznik Finansowy chce zapewnić kierowcom dodatkowe wsparcie w potyczkach z ubezpieczycielami przy likwidowaniu szkód z OC. Niezależni rzeczoznawcy mieliby bezstronnie ocenić na wniosek klienta, czy ubezpieczyciel nie zaniżył kwoty odszkodowania. Dostęp do takiej ekspertyzy będzie możliwy dopiero po odrzuceniu reklamacji przez zakład ubezpieczeniowy.

Pomysł zaprzęgnięcia do procesu likwidacji szkód z ubezpieczeń OC niezależnych rzeczoznawców jest już w Radzie Rozwoju Rynku Finansowego przy Ministerstwie Finansów – pisała „Rzeczpospolita”. Inicjatywa Aleksandry Wiktorow pełniącej rolę Rzecznika Finansowego spotkała się już z niechęcią branży ubezpieczeniowej, która straszy kolejnymi podwyżkami cen ubezpieczeń komunikacyjnych w następstwie większych odszkodowań.

(fot. Kuzma / YAY Foto)

Za rzeczoznawcę zapłaci ten, który się myli

– To zaskakujące twierdzenie – mówi w rozmowie z Bankier.pl Marcin Jaworski z biura Rzecznika Finansowego i tłumaczy, że jeśli z zakłady ubezpieczeń uważają, że obecnie dobrze likwidują szkody, to nie powinny obawiać się wzrostu wypłat. - Przecież nikt, kto będzie miał rzetelnie wycenioną szkodę w sposób pozwalający naprawić samochód, nie będzie decydował się na skorzystanie z pomocy niezależnego rzeczoznawcy. Tym bardziej, że nasza propozycja opiera się na zasadzie: kto się myli, ten płaci za rzeczoznawcę – dodaje.

Opinia rzeczoznawczy to koszt 200-500 zł i zgodnie z zasadą przyjętą w pomyśle Rzecznika, jeśli zostanie w niej udowodnione zaniżanie odszkodowania przez ubezpieczyciela, ten będzie musiał pokryć różnicę i dodatkowo opłacić wydanie wspomnianej opinii. Jeśli to klient bezpodstawnie oskarży ubezpieczyciela, sam będzie musiał pokryć koszty ekspertyzy.

Sam proces nie wydłuży czasu likwidacji szkód, bo ubezpieczający będzie mógł z tej opcji skorzystać dopiero wtedy, gdy ubezpieczyciel odrzuci reklamacje dotyczącą wyliczonej kwoty odszkodowania, czyli tak samo jak z pomocy Rzecznika Finansowego.

Gdzie Rzecznik nie może, tam rzeczoznawcę pośle

Różnica polega jednak na tym, że RF udzieli jedynie pomocy prawnej – pomoże w szukaniu argumentów w sporze w ubezpieczycielem i ewentualnie poinstruuje, jakich punktów się zaczepić w negocjacjach. Rzeczoznawcy mają uszczelnić obecnie działający system i oferować klientom zakładów ubezpieczeń realną ekspertyzę, która będzie ostatecznym głosem w sprawie. – Pozwoli to klientom unikać długiego i kosztownego procesu sądowego. Odciąży też sądy, które dziś są przeciążone pracą stąd długie oczekiwanie na rozprawę – mówi Jaworski.

Zaplecze kadrowe i instytucjonalne już jest – na rynku działają niezależni rzeczoznawcy, posiadający odpowiednie uprawnienia zawodowe wymagane przez zapisu ustawy Prawo o ruchu drogowym. Cała idea nie wymaga więc powoływania kolejnych jednostek czy zespołów w ramach działalności Rzecznika Finansowego czy jakiejkolwiek innej instytucji nadzorującej rynek finansowy. Marcin Jaworski podkreśla także, że klienci nie będą mogli bez ograniczeń korzystać z pomocy rzeczoznawcy – zlecić ekspertyzę będzie można dopiero po odrzuceniu reklamacji przez ubezpieczyciela, a jeśli klient zwyczajnie wykorzysta tę możliwość do wzbogacenia się kosztem zakładu ubezpieczeń, nie dość, że większego odszkodowania nie dostanie, to jeszcze będzie musiał za wydaną opinię zapłacić z własnej kieszeni.

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl