Na płytkim i leniwym przedświątecznym rynku WIG20 zdołał zakończyć na plusie siódmą sesję z rzędu. Takiego osiągnięcia nie widzieliśmy od niemal czterech lat.


WIG20 zyskał w środę 0,32% i zakończył przedświąteczny tydzień z wynikiem 1.879,75 punktów. Wielu inwestorów było już na bożonarodzeniowym urlopie, ponieważ obroty wyniosły zaledwie 432 mln złotych, co jest swego rodzaju „wigilijnym” standardem na GPW.
Choć środowa zwyżka nie była imponująca, to dzięki niej WIG20 wydłużył wzrostową serię do 7 sesji. Ostatni raz taka seria przydarzyła się w styczniu 2012 roku. W ciągu tych 7 dni indeks blue chipów urósł o 6,08%. Poprzednio taką dynamikę mogliśmy oglądać we wrześniu 2013 roku.
Ostatnie dni nie są jednak w stanie przysłonić negatywnego obrazu rynku z ostatnich miesięcy, a zwłaszcza ostatnich tygodni. Od kwietniowego szczytu WIG20 stracił 26,5%, mimo że od grudniowego dna zyskał w sumie 7,7%. Od początku roku WIG20 jest stratny o prawie 19%. Dla porównania mWIG40 wciąż jest na 1,5-procentowym plusie, a sWIG80 zyskał w tym czasie 6,1%.
W środę polskie blue chipy były słabsze od swych europejskich odpowiedników. W Londynie FTSE100 zyskiwał 2,6%, niemiecki DAX rósł o 2,3%, a francuski CAC40 o 2,5%. Wzrosty w Amsterdamie i Moskwie (RTS) przekroczyły 3%. Indeksy w Nowym Jorku rozpoczęły dzień od zwyżki o 0,6-0,9%.
Poza rynkami akcji zwracała uwagę sytuacja na rynku ropy naftowej. Notowania „czarnego złota” poszły w górę o 2,6% w przypadku ropy Brent i 3% na WTI, odbijając się od wieloletnich minimów. W odbiciu pomogły dane z amerykańskich magazynów, gdzie w poprzednim tygodniu zapasy surowca zmalały aż o 5,88 mln baryłek (po wzroście o 4,8 mln tydzień wcześniej) wobec oczekiwanego przez analityków wzrostu o 1,4 mln baryłek.

































































