

Na warszawskiej giełdzie znów się zaczerwieniło – wszystkie główne indeksy straciły w czwartek ponad 1%. Ponownie najsłabiej spisały się małe spółki, a WIG250 spadł do najniższego poziomu od lipca 2013 roku. Na 1 spółkę zyskującą na wartości, przypadały dziś aż cztery tracące.

Drugi tydzień warszawskie indeksy testują dolne ograniczenie kanału, w którym poruszają się od początku roku. W przypadku WIG20 są to okolice poziomu 2.300 punktów, zaś dla WIG-u taką symboliczną barierą jest pułap 50.000 punktów.
Inwestorze, daj się poznać i wygraj iPada Mini
W czwartek te poziomy udało się utrzymać tylko połowicznie. WIG20 stracił 1,25% i finiszował z wynikiem 2.332,75 punktów. WIG oddał 1,29% i zakończył dzień tuż poniżej poziomu 50.000 punktów. Gorzej było w gronie mniejszych spółek, gdzie WIG250 spadł o 1,30% i zaliczył roczne minimum. W przypadku tego ostatniego indeksu możemy już mówić o bessie, gdyż od ostatniego szczytu spadł o ponad 20%.
Niezbyt optymistycznie zaprezentowała się statystyka czwartkowej sesji, podczas której tylko jedna spółka z rynku głównego (Kęty) osiągnęła roczne maksimum kursu. Za to aż 45 walorów – czyli co dziesiąta spółka(!)- wyznaczyło roczne minimum. Wśród nich były akcje takich firm jak: JSW, Agora, Bank BPH, Amrest, Getin czy Peixin. W wielu przypadkach dno zostało osiągnięte bardzo dynamicznie: przy spadkach rzędu od 5% do 10%.
K.K.































































