Według najnowszych wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw sięgnęło w grudniu ubiegłego roku 4515,28 zł brutto (3312 zł netto). To najwyższy poziom w dotychczasowej historii badania.


Wynagrodzenia w grudniu zawsze są wyższe ze względu na wypłaty m.in. premii świątecznych. Na koniec 2014 r. przeciętne wynagrodzenie wyniosło 4379 zł brutto, czyli 3117 zł netto. W styczniu 2015 r. zmalało ono do 3942 zł brutto, czyli 2813 zł netto.
Nie popadajmy w euforię. W styczniu przeciętne wynagrodzenie zmaleje (m.in. dlatego, że już nie będzie "karpiowego" i "podwyżek końcoworocznych"). Niemniej, najnowszy odczyt sugeruje, że w styczniu 2016 r. wysokość wynagrodzenia powinna utrzymać się powyżej 4,1 tys. zł brutto (2923 zł netto). Taka jest specyfika tego wskaźnika. Co istotne, ostatnie wydarzenia w polityce i gospodarce jeszcze przez kilka miesięcy nie będą miały silnego przełożenia na płace. Niemniej, trzeba się liczyć z tym, że chociaż może trend wzrostowy zostanie zachowany, to jednak jego dynamika może być niższa. Wszystko zależy od koniunktury w gospodarce, a w szczególności kondycja przedsiębiorstw, na które polityka - krajowa i światowa - mają wpływ.
Czekamy aż na stałe przekroczymy magiczną granicę 3 tys. zł netto. Pamiętajmy, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw dotyczy tylko 5,6 mln zatrudnionych, zatem nie można go w pełni odnosić do całej gospodarki. Mediana płac w Polsce wynosi 2359 zł netto, czyli jest znacznie niższa od przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Czy to początek końca rozwoju?

Czy polityka musi mieszać się do gospodarki? Za nami 25 trudnych lat. Bywało różnie. Koszty transformacji ustrojowej ponieśliśmy ogromne, największe ze wszystkich krajów bloku wschodniego, przyjętych do elitarnego grona Unii Europejskiej. Po 2004 roku polska gospodarka zaczęła się rozwijać w niespotykanym dotąd tempie. Nawet światowy kryzys 2008 roku przeszliśmy w miarę łagodnie. Bezrobocie osiągnęło rekordowo niski poziom. Zaczęły się „problemy”, o jakich Polacy niegdyś marzyli. Rynek pracodawcy zmienił się w rynek pracownika i zaczęło brakować rąk do pracy. Pracodawcy rozpoczęli konkurencję o dobrego pracownika. O to i ja walczyłem wiele lat.
Dlatego informacje o przeciętnym wynagrodzeniu należy traktować tylko jako wskaźnik, który obrazuje trend w zakresie płac. Chociaż jego dynamika jest wysoka, to mimo wszystko wciąż daleko nam do krajów starej UE. Niestety, ewentualne pogorszenie koniunktury gospodarczej spowodowane odważnymi zmianami mocno uderzającymi w stan finansów publicznych może zahamować podwyżki – zwłaszcza w sektorze prywatnym, który nierzadko uzależniony jest od coraz droższego kredytu bankowego.
































































