Rynek NewConnect od lat budzi skrajne emocje wśród inwestorów, stanowiąc z jednej strony obietnicę gigantycznych zysków, a z drugiej nierzadko przypominając finansowy Dziki Zachód. Zbliżający się do dwóch dekad swojego istnienia, jest miejscem, gdzie obok innowacyjnych biznesów z ogromnym potencjałem, którego akcje są chętnie handlowane między inwestorami, funkcjonują podmioty o wysoce wątpliwej jakości. Nowy indeks NCFIndex ma za zadanie odzwierciedlać koniunkturę wyłącznie w segmencie najbardziej rozwiniętych i aktywnie notowanych spółek i historyczne porównanie potwierdza lepszą formę elity NewConnect, nawet jeśli sam start notowań nowego indeksu nie wypadł najlepiej.


W poniedziałek, 7 września 2026 roku GPW Benchmark rozpoczął oficjalną publikację nowego indeksu – NCFIndex. Jego portfel obejmuje spółki wprowadzone do obrotu na NewConnect, i zakwalifikowane do segmentu NC Focus, o ile tzw. free float jest wyższy niż 10%, a jego wartość wynosi co najmniej 1 mln zł. Niestety start nowego indeksu nie był udany, bo w zaledwie trzy tygodnie stracił on już około 6 proc., co jest wynikiem słabym jak na dość szeroki indeks (obecnie 40 spółek).
Jeszcze słabiej ten wynik wygląda jeśli weźmiemy pod uwagę, że to klasyczny indeks dochodowy, co oznacza, że dopisuje do stopy zwrotu wypłacane dywidendy oraz dochody z tytułu praw poboru. Ze świecą tych dodatkowych korzyści szukać jednak na NewConnect, nawet w segmencie Focus. Przypisana do portfela spółek stopa dywidendy wynosi obecnie 2,4%. Popularny wskaźnik C/Z (cena do zysku) wynosi obecnie 40, z kolei C/WK (cena do wartości księgowej) to 1,46, idealnie pokazują, że inwestorzy płacą głównie za potencjał skalowania biznesu w przyszłości, a nie za jego dzisiejszą rentowność.
NCFIndex kontra szeroki NCIndex
Wracając do wykresów, w czasie gdy NCFIndex tracił 6 proc., znacznie starszy (publikowany od 2007 r.) i szerszy (obecnie 200 spółek), NCIndex spadł o połowę mniej. Jednak historyczne porównania wypadają na korzyść tego pierwszego. Taką możliwość daje odtworzenie wartości NCFIndex od jego daty bazowej, ustalonej na 17 października 2016 roku. Od końca 2020 r. kiedy, zaczęła gasnąć covidowa hossa na małej giełdzie, następuje wyraźny rozjazd między „szerokim” NCIndex, a „węższym” NCFIndex.
Do końca 2020 roku oba indeksy poruszały się niemal bliźniaczo. Potężna fala płynności i pandemiczny szał zakupowy wciągały w górę wyceny praktycznie wszystkich spółek na NewConnect — bez względu na ich fundamenty. Po 2020 roku wyceny spółek, które obiecywały sukcesy w modnych branżach (gamedev, OZE, konopie, biotech), ale nie potrafiły przełożyć ich na zyski, spadły często o 80–90%.

Ponieważ NCIndex jest pełen takich „sprzedawców marzeń”, ich przecena dołowała cały szeroki indeks. W segmencie Focus ich udział był po prostu mniejszy, a na NewConnect i zaraz w segmencie Focus pojawiły się interesujące spółki, którymi szybko zainteresowali się inwestorzy: Legimi, SDS Optic, Noctiluca, Hipromine, Software Mansion, Mentzen, czy wreszcie Creotech Instruments i Scanway.
Rewitalizacja NewConnect i zasadzki małej giełdy
W odpowiedzi na zarzuty dotyczące jakości spółek na NewConnect, nowy zarząd GPW ogłosił proces rewitalizacji małego parkietu. Aby podnieść prestiż i bezpieczeństwo, zaostrzono kryteria wejścia do segmentu NC Focus. Podniesiono wymaganą średnią kapitalizację spółki z 12 mln zł do ponad 24 mln zł oraz wartość księgową z 1 mln zł do ponad 4 mln zł. Jednocześnie wprowadzono wymóg, aby co najmniej 10% akcji znajdowało się w posiadaniu akcjonariuszy dysponujących nie więcej niż 5% głosów każdy, a co najmniej 50% wszystkich akcji zwykłych na okaziciela było wprowadzonych do obrotu. Spółka musi również być notowana na NewConnect od co najmniej trzech miesięcy, mieć średni kurs akcji powyżej 10 groszy, dodatnią wartość księgową oraz nie może być objęta określonymi sankcjami ani postępowaniami zagrażającymi bezpieczeństwu obrotu.
NCFIndex działa zatem jeszcze bardziej jak filtr odcinający rynkowy balast. Wykres jest też dowodem, że na tym powszechnie krytykowanym rynku faktycznie da się wyłowić biznesowe perełki. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że „NewConnect is brutal and full of zasadzkas”, bo także w segmencie Focus po zmianach można znaleźć spółki z wątpliwymi standardami korporacyjnymi. Przykładem jest tu spółka Excellence, której akcje miały największy udział w portfelu indeksu NCFIndex. Kurs wspomnianej spółki spadł we wrześniu już o przeszło 20 proc., po spadku o 24 proc. w sierpniu i to on w dużym stopniu odpowiada za słaby start notowań NCIndex od dnia publikacji.
W jaką zasadzkę w przypadku Excellence wpadli inwestorzy? Po pierwsze echem odbiła się propozycja uchwały do podjęcia na najbliższym NWZA spółki, która podwyżki pensji przewodniczącego rady nadzorczej (i jednocześnie głównego akcjonariusza) z 66 tys. zł brutto do 125 tys. zł brutto. Jeśli przejdzie wydatnie podniesie koszty spółki, która w 2025 r. wypracowała zysk na poziomie 8,4 mln zł. Emocje wzbudził też ostatni czat inwestorski, na którym omawiano wyniki kwartalne opublikowane ponad miesiąc wcześniej i podjęto temat wniosku o podwyższenie wynagrodzenia.
Pomijając dość frywolny język spotkania, przewodniczący RN pytał retorycznie, czy ma pracować za najniższą krajową, pomijają fakt, że proponowane wynagrodzenie jest na poziomie zarządów dużych spółek z GPW z kilkudziesięciokrotnie większymi obrotami. Ale podano m.in. też że uruchomienie nowych mocy produkcyjnych może się opóźnić, a poniesieniem wydatków kwalifikowanych w ramach ulgi, które muszą być dokonane do końca marca 2027, także stoi pod znakiem zapytania. Inwestorzy szybko zatem zdyskontowali nowe informacje, co zaciążyło także całemu segmentowi Focus i nowemu indeksowi.
Rola giełdowego inkubatora i ucieczka na rynek główny
Od lat mówi się, że na NewConnect brakuje dużych graczy instytucjonalnych, co sprawia, że standardy ładu korporacyjnego są często bardzo słabe, a decyzje zarządów uderzają w akcjonariuszy mniejszościowych, którzy mają ograniczone pole działania. NewConnect został stworzony jako giełdowy inkubator – przestrzeń do pozyskiwania kapitału własnego przez młode, dynamiczne spółki technologiczne, przemysłowe i medyczne, znajdujące się we wczesnej fazie rozwoju, dla których wymogi rynku regulowanego byłyby zbyt kosztowne i skomplikowane. Polityka większości OFE czy funduszy inwestycyjnych wyklucza zaangażowanie w takie firmy oraz nie inwestuje na mało płynnym rynku NewConnect.
Jednak naturalnym etapem rozwoju spółki i kolejnym stadium dojrzałości jest przejście na rynek główny, na którym operują już wszyscy krajowi inwestorzy instytucjonalni, najwięksi inwestorzy krajowi oraz kapitał zagraniczny. Drogę z New Connect na GPW poza wspomnianymi Creotechem i Scanway w przeszłości przeszły także tak znane spółki jak Unimot, Synektik, Mobruk, Voxel, Bioceltix, PGS Software, DataWalk i inni. Tam dopiero kursy spółek potrafią rozwinąć skrzydła korzystając na płynności i zainteresowaniu największych graczy.
Chociaż wyniki NCFindex biją na głowę zdołowany bylejakością NCIndex, to i tak nie wytrzymują zderzenia ze stopami zwrotu rynku głównego w wersji dochodowej, a więc z doliczanymi dywidendami i innymi wpływami z tytułu posiadania akcji. Indeksy średnich i małych spółek z GPW w wersji Total Return w okresie od daty bazowej NCFIndex zyskał po około 180 proc., podczas gdy polskie blue chipy dały zarobić blisko 215 proc. Szeroki WIG zyskał z kolei najwięcej bo ponad 220 proc.
Przyszłość NewConnect i wyzwania portfela NCFIndex
Dlatego celem spółek z NewConnect powinien być transfer na GPW. Wymaga to złożenia odpowiedniego oraz spełnienia wymogów GPW i przepisów prospektowych. Spółka notowana na NewConnect co najmniej sześć miesięcy musi posiadać kapitalizację wynoszącą co najmniej 48 mln zł lub 12 mln euro, odpowiedni poziom rozproszenia akcji i free floatu, brak ograniczeń w ich zbywalności oraz uregulowaną sytuację prawną i finansową. Co do zasady konieczne jest również sporządzenie i zatwierdzenie przez KNF prospektu, chyba że spółka może skorzystać z ustawowego zwolnienia.
Z ostatniej ankiety, jaką władze giełdy przeprowadziły w ubiegłym roku wynika, że 64 procent zapytanych spółek notowanych na NewConnect deklaruje plany lub rozważa przeniesienie notowań na rynek regulowany. Motywacje zarządów są jasne: chodzi o wyższą płynność obrotu akcjami, zmniejszenie spreadów transakcyjnych, wyeliminowanie tzw. dyskonta NewConnect oraz uzyskanie prestiżu, który ułatwia pozyskiwanie finansowania dłużnego i partnerów biznesowych.
Na NewConnect można znaleźć prawdziwe perełki
Na NewConnect można znaleźć prawdziwe perełki, mówią przedstawiciele nielicznych inwestorów instytucjonalnych, ale wskazują też na bolączki małej giełdy.
Choć taki układ, gdzie najlepsze spółki przechodzą na główny parkiet osłabia NewConnect, to nie tu leży problem. W obecnym systemie brakuje ścisłej integracji NewConnect z branżą Venture Capital oraz Private Equity. Dla funduszy wysokiego ryzyka mała giełda powinna być naturalną ścieżką wyjścia z inwestycji lub miejscem wyceny spółek w ramach kolejnych rund finansowania. W ostatnich latach ciężko jednak mówić o sukcesach w tym obszarze. Obecny zarząd już w 2024 r. ogłosił rewitalizację NewConnect, wprowadzając kilka zmian, w które wpisuje się także nowy indeks NCFindex.
Stworzony przez GPW NCFIndex to pożyteczne narzędzie, śledzące newconnectową elitę bez rynkowego balastu. Historia notowań pokazuje, że selekcja jakościowa ma tu głęboki sens. Trzeba jednak pamiętać o paradoksie tej giełdowej śmietance. Najlepsze spółki trafiające do portfela NC Focus z natury rzeczy dążą do awansu na rynek regulowany, co oznacza, że NCFIndex pozostaje indeksem skazanym na syzyfową pracę — nieustannie promuje giełdowe gwiazdy tylko po to, by za chwilę wypuścić je w świat wielkiego kapitału. Dla inwestora wniosek jest prosty: nowy indeks to świetny kompas na giełdowym Dzikim Zachodzie, ale nawet z nim w ręku warto pamiętać, że na małym rynku „zasadzka” potrafi czaić się w każdym komunikacie ESPI, a własnego portfela lepiej nie zostawiać bez opieki.



























































