Major rezerwy, pilot Michał Fiszer z miesięcznika Lotnictwo wyjaśnił IAR, że ILS to dwie radiolatarnie. Jedna z nich wytwarza wiązkę pionową, która jest dokładnie w osi pasa startowego, a druga nachyloną, odpowiadającą ścieżce schodzenia do lądowania. Miejsce przecięcia wiązek wyznacza linię, po której pilot powinien płynnie doprowadzić samolot do pasa startowego.
Michał Fiszer wyjaśnia jednak, że w nowoczesnych samolotach jest możliwość precyzyjnego lądowania bez widoczności dzięki urządzeniom takim jak GPS i komputer pokładowy.
Ekspert wyjaśnia, że również w samolotach nie mających tej możliwości lądowanie przy ograniczonej widzialności, choć jest utrudnione, to jednak możliwe. W takim wypadku należy korzystać z tradycyjnych metod - radiolatarni dalszej i bliższej oraz określania odległości do pasa startowego przez pilota. Dodatkowo manewrowanie samolotem jest wtedy kontrolowane przez precyzyjny radar lądowania na lotnisku.
Rzecznik Sił Powietrznych Wiesław Grzegorzewski powiedział, że brak wskazań systemu ILS nie wpłynął na bezpieczeństwo lądowania, a przy drugim podejściu pilot zameldował, że widzi pas.
Podczas lądowania panowały trudne warunki atmosferyczne, między innymi ze względu na niski pułap chmur. Grzegorzewski zapewnia jednak, że w takich warunkach piloci już latali. Potwierdził, że załoga była doświadczona i zgodnie z normami mogła latać w jeszcze trudniejszych warunkach.
Źródło:IAR


























































