Wczorajsza przecena surowców na światowych rynkach przyniosła spadki na giełdach w Azji i Stanach Zjednoczonych. W czwartkowy poranek złe nastroje przeważały na europejskich parkietach. Najważniejsze indeksy w Londynie, Frankfurcie i Paryżu rozpoczęły sesję spadków wynoszących około 1 proc.
Za wzrostem awersji do ryzyka stoi wiele czynników. Inwestorzy obawiają się negatywnego wpływu na rynki, jaki wywrze zakończenie skupu rządowych obligacji przez Rezerwę Federalną. Ponadto polityka pieniężna ma ponownie ulec zacieśnieniu w Chinach, co może doprowadzić do spowolnienia wzrostu drugiej co do wielkości gospodarki świata.
Tymczasem w Europie wciąż żywe pozostają obawy, że Grecja ogłosi restrukturyzację długu. W środę europejscy politycy dali do zrozumienia, że rząd z Aten nie otrzyma dodatkowego wsparcia, jeśli nie zacznie realizować zapowiadanych reform. W ten sposób na rynki powróciły złe przeczucia, że największy europejski bankrut zawiesi spłaty długu.
W nerwowej atmosferze euro próbuje odrabiać straty poniesione w ostatnim czasie. W ciągu ostatniego tygodnia wspólna waluta spadła z poziomu 1,4898 dolara. W czwartek wspólna waluta umacniała się o 0,2 proc. wobec dolara. Za euro płacono 1,4226 dolara.
Dolar australijski stracił na wartości ze względu na nieoczekiwanie słabe dane z rynku pracy. W kwietniu przedsiębiorstwa zmniejszyły zatrudnienie o 22,1 tys. wobec oczekiwanego wzrostu o 18 tys. Był to największy spadek liczby miejsc pracy od 2009 roku. Przed miesiącem firmy utworzyły 37,8 tys. etatów.
Słabe dane z rynku pracy zmniejszają szanse na kolejne podwyżki stóp procentowych w Australii. Ponadto negatywny wpływ na postawę australijskiej waluty wywiera spadek cen surowców na światowych rynkach. W środę doszło do ostrej przeceny ropy naftowej oraz miedzi. Staniało również srebro oraz złoto.
Dolar australijski tracił 0,9 proc. wobec euro 0,7 proc. w stosunku do amerykańskiej waluty.
P.L.































































