REKLAMA

Obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa biją rekordy popularności

Maciej Kalwasiński2021-01-18 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-01-18 06:00
fot. Billion Photos/Maciej Kalwasiński / Shutterstock/Bankier

Wysoka inflacja, spadek oprocentowania lokat i zapowiedź pogorszenia oferty Ministerstwa Finansów dla oszczędzających napędzały w ubiegłym roku rekordową sprzedaż obligacji detalicznych Skarbu Państwa. Ale na zakup rządowych papierów wciąż decyduje się dość niewielka grupa ludzi, a przeciętny nabywca jest osobą zamożną.

W 2020 r. Ministerstwo Finansów (MF) sprzedało obligacje oszczędnościowe o łącznej wartości 28,4 mld zł. To o niemal 2/3 więcej niż rok wcześniej, choć przecież i wynik z 2019 r. był rekordowy. Od kwoty warto jednak odjąć te obligacje trzymiesięczne, które zostały wyemitowane i wykupione w minionym roku: oznacza to, że rząd pozyskał od inwestorów detalicznych aż 21,5 mld zł, czyli o ponad połowię więcej w porównaniu do poprzedniego roku.

Popularność obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa rosła szósty rok z rzędu, po raz czwarty z kolei wspinając się na najwyższe w historii poziomy.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Za sprawą panów Glapińskiego i Kościńskiego - a dokładniej Rady Polityki Pieniężnej (RPP) i Ministerstwa Finansów - miniony rok na rynku detalicznych papierów rządowych możemy podzielić na dwie części: przed i po decyzji o zmianie oferty obligacji oszczędnościowych.

W pierwszych trzech miesiącach roku zainteresowanie tą formą lokaty kapitału rosło na fali szybującej do blisko 5 proc. inflacji. Oszczędzający wybierali głównie "antyinflacyjne" obligacje 4-letnie, które stanowiły niemal połowę nabywanych papierów. Pod koniec kwietnia Ministerstwo Finansów zrzuciło na rynek prawdziwą bombę, informując o pogorszeniu oferty od maja. Decyzja była pochodną obniżenia stóp proc. NBP - Rada Polityki Pieniężnej cięła je w marcu i kwietniu, łącznie o 1 p. proc., do wówczas najniższego w historii poziomu 0,5 proc. Polacy momentalnie rzucili się na zakupy, windując kwietniowy wynik sprzedaży obligacji detalicznych do rekordowych 5,4 mld zł, znów głównie stawiając na "czterolatki".

Po kwietniowym szaleństwie zainteresowanie rządowymi papierami opadło. Ale zmieniło się coś jeszcze: Polacy zaczęli częściej sięgać po obligacje gwarantujące stałą stopę zwrotu, przede wszystkim te o najkrótszym terminie zapadalności, czyli trzymiesięczne. Kto miał zamiar zamrozić kapitał na kilka lat, zrobił to przed zmianą oferty. Ponadto wyraźnie zwalniać zaczęła inflacja - z 4,6 proc. w marcu do 3,4 proc. w kwietniu. W kolejnych miesiącach inflacja oscylowała już w okolicach 3 proc.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Tymczasem decyzję RPP na własnej skórze coraz silniej odczuwali klienci banków. Największe instytucje finansowe miały pod dostatkiem płynności (czyli środków klientów, gromadzonych choćby na zwykłych kontach) i dostosowywały oprocentowanie lokat do ceny pieniądza, którą dyrygowała Rada.

Pod koniec maja RPP pod wodzą prezesa Adama Glapińskiego wyprowadziły jeszcze jeden cios w oszczędzających, obniżając stopę referencyjną do 0,1 proc. I o ile komercyjne banki musiały zareagować na tę decyzję, to Ministerstwo Finansów na szczęście już nie. Warto to podkreślić - w czerwcu MF miało pełne prawo ponownie pogorszyć ofertę obligacji detalicznych, ale tego nie zrobiło.

W efekcie papiery trzymiesięczne stały się bardziej atrakcyjne od większości nowych lokat. A w strukturze sprzedaży obligacji cieszyły się większym wzięciem niż "czterolatki". To dowód, że Polacy niechętnie zamrażają oszczędności, nawet kosztem realnej (po uwzględnieniu inflacji i podatku Belki) straty. - Oferta MF przewiduje jednak możliwość wcześniejszego wykupu obligacji, dlatego w niektórych sytuacjach warto ulokować środki w papierach o dalszym terminie zapadalności, a następnie "sprzedać" je fiskusowi przed tą datą. Nasze instrumenty detaliczne cechuje również elastyczność w dostępie do oszczędności. Klienci mają możliwość wycofania ulokowanych pieniędzy - w części lub w całości, w dowolnym momencie - przypomina Sebastian Skuza, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

W całym ubiegłym roku to jednak "czterolatki" pozostały najpopularniejsze. Na ich zakup przeznaczono ponad 11 mld zł, o ponad 80 proc. więcej niż w 2019 r. Obligacje trzymiesięczne zajęły drugie miejsce w portfelach oszczędzających, z ponad dwukrotnie wyższym wynikiem niż rok wcześniej, przekraczającym 10 mld zł. Niemal 4 mld zł ulokowano w "dwulatkach", a ponad 2 mld zł - w "dziesięciolatkach".

Obligacje sprzedawane beneficjentom programu "Rodzina 500 plus" okazały się wybierane częściej niż "trzylatki". Popyt na te ostatnie zmniejszył się względem 2019 r. jako jedyny w ofercie MF. Natomiast zainteresowanie obligacjami 500+ wzrosło aż przeszło czterokrotnie. Jednak ulokowana w nich kwota 206 mln zł pozostaje niewielka w stosunku do 40 mld zł, które trafiły do kieszeni Polaków z rządowego programu.

2020 r. przyniósł nieznaczne zmiany w strukturze nabywców. Przeszło 7 na 10 miało przynajmniej 51 lat. Udział osób w wieku 26-35 (4 proc.) i młodszych (0,7 proc.) pozostał bez zmian. Nieznacznie zwiększyła się rola osób w wieku 36-50, które stanowiły blisko 1/4 klientów MF.

Bardziej wyraźne zmiany zaszły w kanałach sprzedaży. Udział punktów sprzedaży obligacji, czyli placówek PKO BP, spadł z 73,4 proc. do 64,9 proc., a internetu wzrósł z 26,6 proc. do 35,1 proc. W kwietniu relacja wynosiła tylko 54:46.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Mimo kolejnych rekordów obligacje oszczędnościowe nadal nie cieszą się w Polsce szeroką popularnością. Z danych Ministerstwa Finansów udostępnionych redakcji Bankier.pl wynika, że na koniec roku rządowe papiery detaliczne w swoich portfelach inwestycyjnych miało raptem 166 336 osób oraz 28 396 w ramach kont IKE-Obligacje.

Na tle blisko 40-milionowej populacji Polski nie jest to zbyt wiele, ale warto podkreślić, że liczba posiadaczy stale rośnie, a w ubiegłym roku poszerzyła się o 33 tysiące. Na zakup decydowało się średnio niemal 25 tys. osób miesięcznie, w kwietniu było to aż 44 tysiące osób.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Wyraźnie wzrosła również średnia miesięczna kwota lokowana w obligacjach detalicznych. Pomijając oszczędności w ramach IKE, średnio nabywca przeznaczał na zakup papierów ponad 90 tys. zł miesięcznie.

Przyjmując, że nie wszystkich stać na tak duży wydatek i zakładając pewną dywersyfikację portfela, można domniemywać, że duże pieniądze w obligacjach oszczędnościowych lokują osoby zamożne. Papiery emitowane przez MF dają im przyzwoitą (na tle bankowej alternatywy) stopę zwrotu przy bardzo wysokim poziomie bezpieczeństwa, być może postrzeganym jako wyższe, niż zapewniane przez banki, w których gwarantowane są depozyty do równowartości 100 tys. euro. Nie muszą się także martwić limitami jak w przypadku wielu lokat.

/ Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Na koniec listopada Polacy posiadali obligacje detalicznych o wartości 40 mld zł. Oznacza to, że średnio nabywca rządowych papierów miał w nich ulokowane ponad 200 tys. zł.

O ile przeciętna jest imponująca, to łącznie 40 mld zł blado wypada na tle kwot gromadzonych w bankach. Z danych NBP wynika, że na koniec listopada osoby prywatne trzymały na depozytach bieżących ponad 750 mld zł, a na terminowych - niespełna 200 mld zł. W formie obligacji detalicznych Polacy oszczędzają więc raptem 4 proc. tego co w bankach. Warto jednak zwrócić uwagę na dynamikę zmian w ostatnim roku: na kontach przybyło aż 220 mld zł, a na lokatach ubyło 100 mld zł. Tymczasem w papiery oszczędnościowe ulokowanych było o 13 mld zł więcej.

To kolejne liczby, które potwierdzają, że pomimo niezbędnego w obliczu pandemii koronawirusa czasowego zamknięcia części biznesów, finanse Polaków są przeciętnie w dobrej kondycji. Niestety rosną nierówności: podczas gdy lockdowny mocno uderzyły po kieszeni jednych, na portfele innych miały nawet pozytywny wpływ - ograniczyły bowiem możliwość konsumpcji, wymuszając wzrost oszczędności.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy

Komentarze (59)

dodaj komentarz
drzaraza
Gawiedź widzi 500 + a nie widzi , że im kradną 800.
demeryt_69
Czy też widzicie tą reklamę?

"Obligacje GetBack S.A.

Pozew przeciw Skarbowi Państwa

Pozywamy w imieniu Poszkodowanych o zwrot utraconych środków od
Skarbu Państwa

legal-partners.pl"
batic
Realny zwrot jest ujemny, ale co z tego, jak każdego doradcę inwestycyjnego uczono, że obligacje państwowe to zysk bez ryzyka i tak wciska je każdemu klientowi. Obligacje indeksowane inflacją są niewiele lepsze, bo CPI to fikcja i nie odpowiada wydatkom większości osób.
428ustka
...kamieni kupa z jakiej to bylo powiesci
bankster-kreator
"Oszczędzający pożyczyli rządowi rekordową kwotę" - darczyńcy. Jak przed wojną. Kto chce przedwojenne obligacje? Ręka w górę. Mogę odstąpić za symboliczne parę złotych wartości kolekcjonerskiej bo już nikt ich nierekomenduje a już na pewno nikt nie zamierza ich spłacić :).
demeryt_69
Przed wojną, szczególnie w Warszawie, w Łodzi i w Krakowie, modne było powiedzenie: "Wasze ulice, nasze kamienice" - dzisiaj trzymają w rękach finansjerkę. media i koryta w spółkach SP i w spółkach miejskich.
demeryt_69
Na długoterminowe parkowanie pod kurek był czas w kwietniu 2020 roku:
- BOŚ, lokata 5-letnia @ 2,84%
- TB, lokata 3-letnia @ 2,4%
- obligi skarbowe, np. 4-letnie COI0424

Dziś praktycznie z tego zostały już tylko 4-letnie COI0125, a i tak nie wiadomo na jak długo jeszcze, bo 'blondynki' grożą obniżkami stóp :)
zbyszek_
gov. Bonds == income free risk

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki