W Stanach Zjednoczonych spada popularność tzw. torrentów, czyli plików z filmami i muzyką, które często rozpowszechniane są nielegalnie. Wskazuje na to raport marketingowej firmy Sandvine.
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy popularność torrentów, jak się je potocznie określa, spadła o jedną piątą. Dziś stanowią one zaledwie siedem procent całego internetowego ruchu w USA, podczas gdy 11 lat temu było to ponad 60 procent.
Protokół BitTorrent służy do bezpośredniej wymiany plików multimedialnych i często wykorzystują go internetowi piraci. W Europie jest inaczej niż w Stanach Zjednoczonych i nadal ten sposób kopiowania filmów i płyt pozostaje bardzo popularny, a jego udział w ruchu internetowym wciąż rośnie. Zdaniem obserwatorów w USA bardziej niż w Europie popularne (i dostępne) są tanie, legalne serwisy oferujące seriale czy piosenki i internauci chętnie z nich korzystają.
Niekwestionowaną gwiazdą amerykańskiej sieci od kilku lat jest portal Netflix. Z wirtualnej wypożyczalni multimediów korzysta już 29,93 mln Amerykanów. Pod względem liczby subskrybentów Netflix w pokonanym polu zostawił już nawet giganta „tradycyjnej” telewizji HBO (28,7 mln). Popularność portalu sprawia, że odpowiada on w sumie za 31,6% danych przesyłanych przez amerykańskich użytkowników. Pod tym względem notowana na nowojorskiej giełdzie spółka wyprzedza Youtube (18,69%), iTunes (3,27%), Amazon Video (1,61%) i Hulu (1,29%).

W Europie Netflix dostępny jest póki co jedynie w Skandynawii, Finlandii, Holandii, Wielkiej Brytanii i Irlandii. Chociaż po sieci od wielu miesięcy krążą spekulacje o wejściu wypożyczalni na inne rynki, internauci z "pominiętych" krajów chcący korzystać z Netflixa wciąż muszą uciekać się do rozmaitych sztuczek pozwalających zmienić adres IP komputera.
mz,IAR





























































