REKLAMA
WAŻNE

W PE rozpoczęła się debata ws. praworządności w Polsce

2020-09-14 17:49, akt.2020-09-14 20:22
publikacja
2020-09-14 17:49
aktualizacja
2020-09-14 20:22
fot. Katarzyna Waś-Smarczewska / Bankier.pl

W PE rozpoczęła się debata na temat praworządności w Polsce. Europosłowie będą dyskutować nad projektem raportu komisji wolności obywatelskich, który wskazuje na "przytłaczające dowody" łamania zasad państwa prawa i praw podstawowych. PiS uważa, że dokument jest stronniczy i że forsuje wizję sytuacji w Polsce oderwaną od rzeczywistości.

Eurodeputowani komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i praw wewnętrznych (LIBE) jeszcze w lipcu przy sprzeciwie eurodeputowanych PiS przyjęli to sprawozdanie. Projekt wskazuje na ciągłe pogarszanie się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych w Polsce.

W tekście skoncentrowano się "na nieustannie pogarszającej się sytuacji w Polsce w zakresie funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochronie praw podstawowych".

Europosłowie uważają, że sytuacja w Polsce uległa pogorszeniu od czasu wszczęcia przez Komisję Europejską postępowania z art. 7. W związku z tym domagają się od Rady zajęcia się tą sprawą i "przystąpienia wreszcie do działania", w obronie praw obywateli.

Głosowanie całego PE w sprawie raportu zaplanowane jest na piątek. W lipcu po przyjęciu go przez komisję LIBE europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska oceniała, że dokument "forsuje oderwaną od rzeczywistości wizję sytuacji w Polsce".

Dodatkowo w poniedziałek eurodeputowani będą dyskutować o sytuacji osób homoseksualnych, w tym tzw. strefach wolnych od LGBT - niewiążących prawnie uchwał niektórych samorządów w Polsce.

PE w swojej informacji przed debatą przypomniał, że według Agencji Praw Podstawowych UE w Polsce rośnie nietolerancja i przemoc wobec osób LGBTI, z których przytłaczająca większość nie wierzy, że rząd skutecznie chroni je poprzez zwalczanie uprzedzeń i nietolerancji wobec nich.

PE zaznaczył, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości stwierdził w wyroku z 2000 r., że dyrektywa UE ustanawiająca warunki równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy ma zastosowanie do oświadczeń prawnika składanych podczas audycji radiowej, w których powiedział on, że nigdy nie zatrudni "homoseksualisty" ani nie będzie chciał korzystać z jego usług. Eurodeputowani mają omówić potencjalny wpływ tego orzeczenia na sytuację w Polsce w kontekście "stref wolnych od LGBT".

"Polska oddala się od wartość europejskich"

Dyskusja związana jest z projektem raportu, nad którym europosłowie mają głosować w czwartek, a którego sprawozdawcą jest Juan Fernando Lopez Aguilar z frakcji socjaldemokratów.

Aguilar mówił, że bardzo niepokoi go "podkopywanie wartości europejskich i demokracji w Polsce", które oznacza "podkopywanie tych wartości w Unii Europejskiej".

Wskazał, że to kolejna debata i rezolucja na temat Polski w PE. Dodał, że UE nie może się zgodzić, by rezolucje te były systematycznie lekceważone przez jakiekolwiek państwo europejskiego.

"Chodzi nam o przesłanie, w którym chcemy, by Polska wróciła do wartości Unii Europejskiej. UE nie jest obcym mocarstwem ani statkiem pozaziemskim. Reprezentujemy też obywateli polskich w tym zgromadzeniu" - podsumował Hiszpan.

Projekt rezolucji, przygotowany przez Komisję Wolności Obywatelskich, wskazuje na "przytłaczające dowody" łamania praworządności, w tym zagrożenia dla niezawisłości sądów, niewłaściwego funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego oraz zagrożenia dla praw podstawowych.

Według europosłanki PiS Jadwigi Wiśniewskiej dokument "forsuje oderwaną od rzeczywistości wizję sytuacji w Polsce".

Jourova: KE wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach ws. Polski

Zdaniem KE uchwalone w grudniu przepisy podważają niezależność polskich sędziów i są sprzeczne z zasadą nadrzędności prawa UE.

"Komisja otrzymała odpowiedź od polskich władz i wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach w tej procedurze" - podkreśliła Jourova.

Ustawa, która weszła w życie lutym, przewiduje m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego. Komisja oceniła, że regulacje te uniemożliwiają sądom bezpośrednie stosowanie niektórych przepisów prawa UE, które chronią niezależność sądownictwa.

Jourova odnosiła się też do najnowszych zapowiedzi ministerstwa sprawiedliwości ws. kolejnych reform sądownictwa. "Zawsze cieszymy się z reform wymiaru sprawiedliwości mających na celu poprawę jego skuteczności, ale kolejne zmiany nie powinny pogłębiać istniejących obaw dotyczących praworządności" - zaznaczyła wiceszefowa KE.

Jourova odnosiła się też do kwestii tzw. stref wolnych od LBGT, czyli uchwał niektórych władz lokalnych w Polsce w tej sprawie. "Komisja Europejska stanowczo potępia wszelkie formy dyskryminacji, przemocy i nienawiści wobec LGBTI" - zaznaczyła.

Poinformowała, że KE dokładnie bada sytuację w świetle zakazu dyskryminacji wynikającego z prawa UE. Zapowiedziała, że jeśli dopatrzy się naruszeń, Komisja jako "strażnik traktatów UE, skorzysta ze swoich uprawnień".

Europosłowie centrolewicy: kryzys praworządności w Polsce

"Ostatnie miesiące wskazują jednoznacznie, że demokracja, praworządność, prawa podstawowe, to wszystko jest obojętne rządowi PiS. Nie ma już mowy od dawna o niezależności wymiaru sprawiedliwości, media są pod kontrolą PiS (...). Jesteśmy świadkami kampanii nienawiści wobec osób w oparciu o ich tożsamość seksualną" - przekonywała w dyskusji w europarlamencie eurodeputowana Socjalistów i Demokratów Birgit Sippel.

Krytykowała w tym kontekście bezczynność państw członkowskich w Radzie UE. Jej zdaniem unijne stolice muszą coś z tym zrobić. "Musimy zakotwiczyć skuteczny mechanizm praworządności w przyszłym budżecie" - oceniła.

Kraje UE i Komisja Europejska za swoją postawę zostały też skrytykowane przez wypowiadającą się w imieniu grupy Odnowić Europę Sophie in ’t Veld. Jej zdaniem nie ma sensu już więcej mówić o dialogu z władzami w Warszawie. "Polska przekracza jedną czerwoną linię za drugą, a strategia państw członkowskich polega na uspokajaniu" - oceniła.

"Kiedy patrzymy na sytuację w Polsce (...) możemy jasno powiedzieć, że nie mamy do czynienia tylko z systemowym zagrożeniem dla praworządności. To prawdziwy kryzys praworządności w samym centrum UE" - wtórowała jej Terry Reintke z Zielonych.

Europosłanka odnosiła się też do sytuacji osób z mniejszości seksualnych. Jak mówiła, co tydzień otrzymuje skargi od polskich obywateli, którzy czują się zaniepokojeni atakami na LGBT. "Ja nie wiem nawet co im mówić, gdy pytają, kiedy w końcu UE zacznie działać" - mówiła Reintke, apelując do KE o działanie w tej sprawie.

Władz w Warszawie broniła europosłanka Zjednoczenia Narodowego Helene Laporte. "Art. 7 i procedura przeciw Polsce jest atakiem na suwerenność Polski" - oceniła. Jej zdaniem na PiS trwa unijna nagonka, a Bruksela chce przez nią zasłonić swoją niemoc np. we wschodniej części Morza śródziemnego, gdzie coraz śmielej postępuje Turcja.

Kohut do PiS: zrobiliście z Polski nieśmieszny kabaret

Zrobiliście z Polski nieśmieszny kabaret, pośmiewisko na arenie międzynarodowej - mówił do europosłów PiS podczas debaty w PE eurodeputowany Wiosny Łukasz Kohut.

"Czy nie jest wam wstyd. Od 5 lat łamiecie w Polsce podstawowe zasady europejskie: praworządność, prawa człowieka i wolności obywatelskie. Sprowadziliście Trybunał Konstytucyjny do roli marionetki. Z mediów publicznych zrobiliście tubę propagandową. Zrobiliście z Polski nieśmieszny kabaret, pośmiewisko na arenie międzynarodowej. Arogancję, pychę, butę wynieśliście na ołtarze" - powiedział eurodeputowany Socjalistów i Demokratów.

Polityk krytykował PiS za to, że nie chce uznać śląskiej mniejszości etnicznej, zarzucając przy tym ugrupowaniu, że "boi się języka śląskiego". Jego zdaniem rząd PiS "musi ponieść karę za swoje działania", a środki unijne, które powinny być mu zabrane, powinny być skierowane do samorządów.

"Cokolwiek zrobicie, jak daleko posuniecie się w polityce wychodzenia z UE, Śląsk zostanie w Europie. Tu jest nasze miejsce" - oświadczył Kohut.

Z kolei eurodeputowany SLD Marek Balt mówił w czasie debaty o funkcjonariuszach służb mundurowych, którzy pracowali w nich jeszcze przed 1989 r. i których emerytury zostały zmniejszone. "Takie postępowanie jest nie do zaakceptowania. Nie można kogoś karać za czyny, których nie popełnił, do tego bez procesu" - podkreślił, apelując do PE o pomoc dla mundurowych.

Europosłowie PiS krytycznie o debacie

Polska jest krajem demokratycznym, praworządnym i tolerancyjnym. Dążenie do tego, żeby Polsce uszczuplić fundusze unijne, jest wyjątkowo niegodne - mówiła na konferencji prasowej w PE Jadwiga Wiśniewska (PiS). Europoseł Joachim Brudziński wskazywał, że debata w PE to kolejna odsłona "lewicowego bełkotu".

Wiśniewska wskazała na konferencji, że projekt rezolucji, który był przyczynkiem do debaty w PE, ma charakter polityczny, a nie merytoryczny. "Tak naprawdę jest wyrazem większości w PE, która jest niestety zdominowana przez nurt lewicowo-liberalny" - powiedziała.

Dodała, że autor projektu raportu wskazuje, że w Polsce osoby LGBT są prześladowane, podczas gdy zupełnie pomija się kwestie naruszania godności osób wierzących, których symbole są w Polsce profanowane. "W Polsce osoby LGBT mogą odnosić sukcesy zawodowe, również polityczne. Mieliśmy prezydenta Słupska, pana Biedronia, mamy wiceprezydenta Warszawy, mamy panią Annę Grodzką. Sytuacja tych osób jest taka jak w innych państwach UE" - powiedziała.

Wiśniewska wskazała, że ma przeświadczenie, że to ludzie wierzący w Polsce czują się dyskryminowani. "W raporcie wskazuje się, że ograniczane są prawa kobiet. Mówi się o penalizacji edukacji seksualnej. Przecież takiej sytuacji w ogóle nie ma" - wskazała.

Brudziński powiedział, że ze zdumieniem zwrócił uwagę podczas debaty, że z powodu łamania porządności w Polsce kilka europosłanek musiało zakomunikować światu swoją orientację seksualną. "Cóż mnie na Boga obchodzi, jaka jest orientacja seksualna jednej czy drugiej pani europosłanki, czy jednego, czy drugiego pana europosła? Cóż na Boga ma z tym wspólnego praworządność w Polsce?" - mówił.

Dodał, że karygodne podczas debaty były oklaski europosłów w momencie, gdy pojawiały się wezwania do karania Polski czy zabrania Polsce środków finansowych. Skrytykował "oklaski posłów PO czy wezwania posłów Lewicy, aby Polskę karać". Dodał, że jest to "haniebne".

Eurodeputowani komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i praw wewnętrznych (LIBE) w lipcu przy sprzeciwie eurodeputowanych PiS przyjęli projekt, który wskazuje na ciągłe pogarszanie się stanu demokracji, rządów prawa i praw podstawowych w Polsce.

W tekście skoncentrowano się "na nieustannie pogarszającej się sytuacji w Polsce w zakresie funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa i praw sędziów oraz ochronie praw podstawowych".

Europosłanka Beata Mazurek na konferencji prasowej powiedziała, że "rzeczą niezwykle smutną - delikatnie powiedziawszy - jest apel posła (Andrzeja) Halickiego, który mówił, że będzie zachęcał wszystkich europarlamentarzystów z EPP (ang. European People's Party - Europejskiej Partii Ludowej), żeby za tym zafałszowanym, nieprawdziwym raportem zagłosowali".

"To jest przykre, kiedy nasi parlamentarzyści polscy wiedzą o tym, że tam są przekłamania, tam są kłamstwa - po pierwsze pozwalają na to, żeby te kłamstwa były, a po drugie jeszcze zachęcają polityków innych państw, by za tym bezmiarem kłamstwa, dziwaczności i śmieszności głosowali" - podkreśliła Mazurek.

Również europoseł Patryk Jaki (PiS) krytykował zachowanie polskich europarlamentarzystów związanych z opozycją. Mówił, że wprowadzali innych europosłów w błąd m.in. nie mówiąc o tym z jakiego powodu i jakiej grupie osób obniżono emerytury, a także pokazując zdjęcia tablic "LGBT-free zones".

W rozmowie z dziennikarzami Jaki krytykował treść raportu. "Sami państwo widzicie, jaki jest poziom absurdu. Zarzuca się nam np., że zrobiliśmy coś, że na uczelniach wyższych nie ma wolności. W Polsce jest zupełnie na odwrót. My nic nie zrobiliśmy, jeżeli chodzi o uczelnie wyższe, a mamy problemy z wolnością, ale z lewicowej strony" - powiedział. Wskazał, że "na przykład na Uniwersytecie Śląskim (...) jest ścigana nauczycielka z ponad 20-letnim stażem przez rzeczników dyscypliny za to, że przywoływała tradycyjną definicję rodziny".

Europoseł mówił, że zdaniem autorów projektu raportu łamaniem praworządności jest np. "ustawa antyterrorystyczna", która - jak wskazał Jaki - była wprowadzana według wytycznych NATO. "Dokładnie tak samo, jak w większości państw Unii Europejskiej - ale tam można, a w Polsce nie można" - mówił. Jaki odpierał też zarzuty o upolitycznianie wyboru sędziów. Argumentował m.in., że "w Niemczech bezpośrednio politycy wybierają sędziów".

Halicki: To akt oskarżenia władzy, która stawia się ponad prawem

Halicki zaznaczył, że projekt rezolucji stanowi zbiór faktów i jest "bardzo zbalansowany".

"Nie ma zgody na to, aby władza dyskryminowała kogokolwiek w żadnym państwie europejskim. Jeżeli tak jest, to musimy w tej izbie mówić, że tak być nie może. Nie ma zgody na to, aby władza upartyjniała sądy i sama chciała być sądami w imię własnych interesów. Nie ma zgody na to, by zagrażać niezależności mediów tylko dlatego, że czyjaś opinia się władzy nie podoba. Nie ma także zgody na mowę nienawiści, a jeśli płyną słowa agresji z ust polityków najwyższego poziomu, to trzeba reagować" - powiedział eurodeputowany.

Dodał w imieniu grupy Europejskiej Partii Ludowej, że projekt rezolucji trzeba przyjąć, bo jest "niestety prawdziwy". Powiedział też, że chciałby, aby projekt ten nigdy nie powstał. "Mam nadzieję, że będzie taki moment, w którym polskie społeczeństwo na tyle dobrze wybierze władzę, że ta nie będzie stawiała siebie ponad prawem" - powiedział.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
jes
Uczciwe wybory, niezależne sądy i prokuratury - to jest temat a nie to co podsuwa wam Kaczyński - LGBT i zwierzęta futerkowe.
Opozycja naśmiewa się z lepszego sortu a daje się rozgrywać Nieinternowanemu jak przedszkolaki, który podsuwa im LGBT itp.
antybolszewik
Dokładnie - Jakieś głupie tematy zastępcze. Problemem jest to, że młodzi Polacy są na umowach okresowych, płaci się im za postojowe, mieszają z rodzicami, zaciągamy ogromne długi na ich koszt i jeszcze mamy do nich ogromne pretensje, że nie rodzą dzieci aby na nas pracowały.

Powiązane: Burzliwe prace nad przepisami o sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki