

W Belgii zawrzało po wczorajszej krytycznej wypowiedzi szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera pod jej adresem - za blokowanie umowy handlowej z Kanadą. Oburzenie w belgijskiej Walonii wywołały też niepochlebne słowa wiceszefa Komisji Guenthera Oettingera.
"Komisja zastrasza Belgię" - czytamy w gazeie "La Libre Belgique", "Juncker udziela reprymendy Belgii" - podaje telewizja VRT, o konflikcie Belgii z Komisją i złych emocjach przeczytamy też w dzienniku "Le Soir". Belgijskie media przytaczają słowa wiceszefa Komisji, wypowiedziane w Hamburgu podczas gali przedsiębiorców, że Walonia to "mikro-region rządzony przez komunistów, który blokował całą Europę". Jurek Kuczkiewicz w komentarzu redakcyjnym "Le Soir" określił tę wypowiedź mianem "politycznego idiotyzmu, niegodną człowieka sprawującego funkcję publiczną".
W mediach dziś także o sporze przewodniczącego Komisji z szefem partii chrześcijańskiej demokracji z Walonii, który zarzucił Junckerowi szantaże i groźby pod adresem tego belgijskiego regionu. "Nie groziliśmy" - zaprzeczył szef Komisji i przy okazji poradził Belgii, by zastanowiła się nad swoim funkcjonowaniem w relacjach międzynarodowych, nawiązując do skomplikowanego podziału kompetencji między regionami. To spowodowało, że część mediów i prasy donosi dziś o "reprymendzie, zastraszaniu i konflikcie". Autor komentarza redakcyjnego w "Le Soir" bierze jednak szefa Komisji Europejskiej w obronę, podkreślając pozytywną rolę, jaką odegrał podczas negocjacji, ale zastanawia się komu w Komisji wierzyć - Junckerowi czy Oettingerowi.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Płomecka/Bruksela/dabr
































































