Polskę czeka zasadnicza poprawa koniunktury w przyszłym roku, ale całkowite odrobienie strat z pandemii potrwa dłużej niż rok - powiedział prezes NBP Adam Glapiński, w nagraniu opublikowanym w czwartek na stronie NBP.


"Według dostępnych prognoz, w tym listopadowej projekcji NBP, czeka nas zasadnicza poprawa koniunktury w przyszłym roku i stopniowa odbudowa aktywności gospodarczej. Powrócimy na ścieżkę wzrostu, ale całkowite odrobienie strat związanych z pandemią zajmie jednak prawdopodobnie trochę dłużej niż rok" - powiedział Glapiński.
"Tym niemniej przyszły rok przyniesie wyraźną poprawę i prawie całkowite odrobienie start" - dodał.
"Obecny poziom stóp procentowych - co chce zaznaczyć stanowczo - należy uznać za właściwy. I jak sadzę, ten poziom stóp procentowych jeszcze bardzo długo będzie właściwy" - powiedział prezes NBP.
Prezes NBP, zapytany o możliwość wprowadzenia w Polsce odpowiednika programu TLTRO i uruchomienie długoterminowych operacji repo, powiedział: "Na chwilę obecną NBP nie zdecydował się na wprowadzenie takich instrumentów ani podobnych, bo nie ma takiej potrzeby".

"Instrumenty stosowane obecnie przez banki centralne muszą być dopasowane do sytuacji, ocen skuteczności, a sytuacja w całej strefie euro jest inna niż w Polsce. W Polsce jest dużo lepsza sytuacja i w polskich warunkach nie ma potrzeby wprowadzania takich operacji. Banki mają więcej niż wystarczającą płynność, nie ma też żadnych problemów z dostępem firm do kredytów, co firmy jasno deklarują w ankietach, które prowadzimy" - powiedział Glapiński.
We wtorek, w trakcie webinarium zorganizowanego przez PAP Biznes członek RPP Łukasz Hardt powiedział, że w 2021 r. należałoby rozważyć podwyżkę głównej stopy proc. do 0,50 proc., przy jednoczesnej podwyżce stopy rezerwy obowiązkowej w okolice 3,50 proc. Jego zdaniem, podwyżce stóp powinno towarzyszyć wprowadzenie długich operacji repo o oprocentowaniu poniżej referencyjnego, kontynuacja skupu aktywów i kredytu wekslowego.
"Pomysły, aby NBP subwencjonował banki, prywatne banki, przez zasilanie ich w operacjach repo po koszcie niższym niż sam pożycza od banków, emitując bony pieniężne, nie mają żadnego uzasadnienia. Wprost przeciwnie - budzą zdziwienie. Byłby to transfer publicznych pieniędzy do prywatnych banków, który nie dawałby żadnych korzyści gospodarce i obywatelom, nie rozwiązywałby żadnych problemów" - skomentował prezes NBP.
"Profesor Hardt prezentuje poglądy, których nie podziela większość w Radzie, i to od dawna. Na tle RPP jego poglądy są oryginalne. Gdyby nie nastąpiło poluzowanie polityki pieniężnej w obecnej skali, które Rada dokonała, tylko było mniejsze, za czym opowiadał się prof. Hardt, zapłacilibyśmy za to wszyscy wyższą skalą recesji" - dodał.
"Kredyt wekslowy NBP zaproponował jako jedno z wielu działań podjętych w tym czasie, które wspierały płynność i finansowanie banków. Obok obniżenia rezerwy obowiązkowej, wprowadzenie obligacji repo, skupu obligacji (...). Wykorzystanie kredytu wekslowego jest nadal bardzo niewielkie. Nie odbieramy tego jako niepowodzenia tego instrumentu, tylko jako sygnał, że inne dostępne źródła finansowania są całkowicie wystarczające do prowadzenia akcji kredytowej. Oznacza to, że inne instrumenty zasilania banków w płynność nie są obecnie potrzebne" - powiedział.
"Nigdy nie określiliśmy horyzontu stosowania skupu dłużnych papierów wartościowych. Celem tych operacji jest przecież zmiana długoterminowej struktury płynności w sektorze bankowym, zapewnienie płynności rynku wtórnego skupowanych papierów wartościowych oraz wzmocnienie oddziaływania obniżenia stóp procentowych" - powiedział prezes NBP.
"Wszystkie te cele - w naszym przekonaniu - zostały dokonane. Nie ma żadnej granicy czasowej stosowania tego instrumentu. Będziemy skupować papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa, gwarantowane przez Skarb Państwa tak długo i w takiej ilości, jak będzie to potrzebne na podstawie analizy rynku" - dodał.
NBP prowadzi operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych od marca, a od kwietnia także dłużnych papierów wartościowych gwarantowanych przez Skarb Państwa – na rynku wtórnym w ramach strukturalnych operacji otwartego rynku.
"Pod koniec 2021 roku najgorsze powinno być już za nami, a wyniki banków powinny się już systematycznie poprawiać. W krótkim horyzoncie perspektywy są oczywiście negatywne, ale nie nazwałbym naszych szacunków pesymistycznymi, są realistyczne. Pokazują punkt, w którym banki zaczną je przezwyciężać" - powiedział.
"Nasze szacunki wskazują, że sektor bankowy ma odpowiednie kapitały i może stabilnie funkcjonować nawet w przypadku znacznie gorszego scenariusza, niż obecnie zakładamy i który ma miejsce. O wiele większy kryzys banki byłyby w stanie przejść. To mnie napawa nie pesymizmem, a wprost przeciwnie bardzo dużym optymizmem" - wskazał prezes NBP Adam Glapiński.
"Propozycje Komisji wymagają skonkretyzowania, przenalizowania, przedstawienia publicznie. NBP od dawna wskazywał, że banki i klienci powinni dążyć do pozasądowego rozwiazywania sporów i zwierania ugód w sprawach dot. kredytów mieszkaniowych w walutach obcych. Rekomendacja w tej sprawie została wydana prze Komitet Stabilności Finansowej, któremu przewodniczę, już w 2017 r. Nawet wprowadziliśmy bodźce ekonomiczne, które miały zachęcać banki do przewalutowania kredytów w porozumieniu z kredytobiorcami, dobrowolnego porozumienia. Jednak w praktyce nie odnotowaliśmy tu żadnego postępu" - powiedział Glapiński.
"Nie odnoszę się do tej kwestii bardziej szczegółowo. To kwestia do regulacji miedzy samami bankami a kredytobiorcami" - dodał.
pat/ asa/




























































